| W
krainie tysiąca wysp
Czy wiesz, że jest na
świecie archipelag rozciągnięty na przestrzeni równej odległości pomiędzy
Lizboną a Moskwą, czyli na blisko pięciu tysiącach kilometrów? To największy
na świecie kraj wyspiarski, który tworzy pomost pomiędzy dwoma kontynentami:
Azją i Australią. Obejmuje swym obszarem kilkanaście tysięcy wysp i wysepek
rozsianych po obu stronach równika. Ten tropikalny kraj jest mozaiką wielu
religii, kultur i obyczajów. Równikowe słońce, tropikalna przyroda, cudowne
plaże, palmy kokosowe, egzotyczne owoce oraz życzliwi i przyjaźnie nastawieni
mieszkańcy, to tylko niektóre z powodów dla których warto odwiedzić Indonezję.

Trudno odpowiedzieć na pytanie,
z ilu dokładnie wysp składa się Indonezja. Oficjalne źródła podają wprawdzie
liczbę 13.677, ale najnowsze badania wykazują 18.585. Liczba tych wysp
wydaje się być zmienna, w zależności od pory roku, stanu morza i pływów.
- Pańscy rodacy najchętniej odwiedzają wyspę Bali oraz stolicę Indonezji,
Dżakartę. Popularne są także wyspy Lombok, Flores i Sumatra. Oprócz wymienionych
wysp i miast poleciłbym panu osobiście odwiedzić niezwykłe miasto Yogyakarta
na Jawie Centralnej, które jest kolebką kultury i tradycji jawajskich.
Unikalność i niezwykły charakter tych miejsc gwarantuje niezapomniane wrażenia
- zapewniał mnie przed wyjazdem ambasador Indonezji w Warszawie, Ibnu Sanyoto.
3-tygodniową wyprawę rozpoczęliśmy od wyspy Bali. Jedna z balijskich legend mówi,
że Stwórca Świata, aby pokazać ludziom namiastkę raju, stworzył na morzu
Jawajskim wyspę Bali. Dzisiaj to niewątpliwie najczęściej odwiedzane przez
turystów z całego świata miejsce w Indonezji. Słynie przede wszystkim z
pięknych krajobrazów i folkloru, a niezwykle interesującą jest tamtejsza
muzyka i taniec. Kolorowo i misternie zdobione są narzędzia, instrumenty,
ozdoby, rzeźby, stroje i tkaniny. Nad wyspą króluje wysoki i groźny wulkan
Agung liczący 3000 metrów n.p.m. Indonezja jest obszarem wyjątkowo aktywnym
sejsmicznie i wulkanicznie. Znajduje się tutaj prawie 70 aktywnych wulkanów,
z których najgroźniejszym jest Krakatau w Cieśninie Sundajskiej, Bromo
i Merapi w środkowej części Jawy. Aż trudno mi w to uwierzyć, że po moim
powrocie z Indonezji, Azję Południowo-Wschodnią, nawiedziło ogromne trzęsienie
ziemi o sile wstrząsów blisko 9 w skali Richtera, którego epicentrum znajdowało
się pod dnem Oceanu Indyjskiego u zachodnich wybrzeży indonezyjskiej Sumatry
i było najsilniejszym na świecie od ponad 40 lat. Ubud - miasteczko, które
zachwyca nas swą atmosferą. Szczególnie interesujące są boczne uliczki
z przydomowymi świątyniami i ogrodami, gdzie kilka razy dziennie Balijczycy
składają bogom dary, które mają postać małych
koszyczków z odrobiną ryżu, kwiatów i tlącego się kadzidła.W okolicach
Ubud szczyty wulkanicznych gór wyrastają na wysokość ponad trzech tysięcy
metrów, nie odczuwa się upałów wybrzeża, wręcz przeciwnie - często panuje
tu lekki górski chłodek i snują się mgły. Warto udać się do "Monkey Forest"
na spotkanie z licznymi małpami, choć jak czytam w przewodniku, trzeba
wyjątkowo na nie uważać - to ponoć są małpy o najgorszych manierach ze
wszystkich spotykanych w balijskich świątyniach. Z Bali przejechaliśmy
autobusem na sąsiadującą wyspę Jawę. Kierowca kilkakrotnie zatrzymywał
się, przez okno za drobną opłatą dostawał małe pudełko z liści bananowca
wypełnione świeżymi kwiatami i kadzidłem. Wypowiadał w swoim języku jakieś
tajemnicze zaklęcia i przyklejał na czoło mokre ziarno ryżu. Nasz autobus
został właśnie "pobłogosławiony", chociaż w trakcie 22-godzinnej podróży
kierowca trzykrotnie zmieniał koło. Jawa to wyspa o powierzchni trzykrotnie
mniejszej niż Polska, gdzie mieszka 114 mln ludzi, czyli prawie tyle, co
w całej Rosji! Na 1 kilometr kwadratowy przypada 813 mieszkańców! W latach
szęśćdziesiątych i siedemdziesiątych do Indonezji przybyło wielu polskich
misjonarzy. Udało nam się odwiedzić dwóch z nich. Ojcowie werbiści Stanisław
Pikor i Józef Glinka mieszkają i pracują w drugim co do wielkości mieście
Indonezji, Surabaya, dokąd docieramy tutejszym pociągiem ekspresowym.
W czasie niedzielnego spotkania,
przy indonezyjskiej kawie, misjonarze opowiadają o kraju. - Indonezja nie
jest krajem wolnym od gospodarczych trudności i religijno-politycznych
napięć mówi Ojciec Pikor, werbista, pracujący w Indonezji od 40 lat.
- Ostatnio Indonezja staje się areną coraz krwawszych starć na tle religijnym
i etnicznym - dodaje z niepokojem Ojciec Glinka, wspominając chociażby
zamach bombowy na Bali.Na wyspy Gili Trawangan dotarliśmy zwykłą, tzw.
"publiczną" łodzią motorową. Płynęliśmy w towarzystwie tubylców z ich dobytkiem
i zakupami, workami ryżu i siana, koszami suszonych ryb i owoców, żywymi
kurami. Wyspy Gili Air są na tyle małe, że każdą z nich można obejść wkoło
w jedną godzinę. Gdy dopływaliśmy do Gil Trawangan dopadła nas tropikalna
ulewa - cóż pora deszczowa. Wody wokół wysp upodobali sobie nurkowie. Mnie
pozostał "snorkling" - zupełnie bezpieczny i łatwy sposób podglądania życia
morskiego, bez konieczności pływania z butlą tlenową. Wieczorami warto
samemu usmażyć za kilka dolarów rybę, kraby, kalmary czy homary w jednej
z licznych knajpek, z których
większość posiada wielkie
ekrany, gdzie przez całą noc można oglądać filmy w pozycji półleżącej.
Z wysp wyruszyliśmy na południe Lombok. Szum i turkus wód oceanu,
kokosowe palmy pochylone nad bialo-złocistym piaskiem, rajskie plaże. I
prawie całkowity brak turystów. Na specjalną uwagę zasługuje miejscowość
Kuta Lombok, gdzie zatrzymaliśmy się na kolejne trzy dni. Dzięki wypożyczonym
za 4 dolary motocyklom, mieliśmy okazję zwiedzić prawie całe południwe
wybrzeże Lomboku, zatrzymując się co jakiś czas na fantastycznych plażach,
gdzie za równowartość niecałych dwóch złotych, młoda Indonezyjka otworzyła
nam świeżutkiego kokosa. Raj na ziemi! Ostatnia noc na Bali, w słynnym
Kurorcie Kuta utwierdziły nas w przekonaniu, iż ten sposób spędzania urlopu
jaki jest tu oferowany niekoniecznie odpowiada naszym wyobrażeniom. Ruch,
hałas, tłok, sklepy, bary i dyskoteki. Że też istnieją ludzie, którzy w
tym celu wybierają się do Azji? Odwiedziłem zaledwie trzy indonezyjskie
wyspy. Zabrakło czasu, aby między innymi "spotkać" się ze słynnymi smokami
- waranami, jaszczurami z Komodo czy też zajrzeć do krateru jednego z tutejszych
wulkanów, poznać bliżej Sumatrę i Sulawesi. Do odwiedzenia pozostało mi
jeszcze ponad osiemnaście tysięcy wysp. Pewnie za rok uda się zobaczyć...
kolejne trzy.
TEKST I ZDJĘCIA:
SEBASTIAN WIECZOREK
|

|