Publikacja z tygodnika "TYDZIEŃ" Nr.1 z 09.12.2006
Fascynująca Moskwa

Jeśli myślałeś o wyjeździe do Moskwy i słyszałeś, że nie ma tam nic do oglądania, że nie lubią Polaków, kradną, biją, jest brudno, drogi są w opłakanym stanie, a w sklepach nie ma nic z wyjątkiem wódki, ogórków i octu, to jesteś w błędzie. Stolica Rosji, z blisko 10 milionami mieszkańców jest jednym z najszybciej rozwijających się miast na świecie, z bogatą historią i wieloma zabytkami. Choć oczywiście to także miasto
kontrastów i różnorodności.

Do niedawna Moskwa była nie tylko stolicą jednego z supermocarstw, ale i centrumcałego Bloku Wschodniego oraz światowym ośrodkiem ruchu komunistycznego. Po upadku komunizmu Moskwa pozostała administracyjnym centrum Federacji Rosyjskiej i jedną z najważniejszych stolic świata.
Miasto to zapisało się trwale w annałach historii politycznej, wniosło też wielki
wkład do kultury europejskiej. Pierwsze kroki skierowałem oczywiście na legendarny Plac Czerwony, który tak naprawdę w tłumaczeniu nie znaczy "czerwony", lecz "krasnyj", czyli "piękny". Plac w kształcie prostokąta wyznacza centrum miasta i przez cały długi okres swojego istnienia był "świadkiem" wielu wydarzeń.

Stojąc na granitowej kostce brukowej, którą wyłożony jest ogromny plac, na myśl przychodzi mi rok 1987, kiedy to młody zachodnioniemiecki pilot, Mathias Rust dokonał czegoś, co wówczas wydawało się wręcz niemożliwe. Swoim sportowym samolotem, unikając wykrycia przez obronę powietrzną Związku Radzieckiego wylądował na środku mostu Moskworieckiego nad rzeką Moskwą i przetoczył się samolotem aż na sam Plac Czerwony. 19 - letni wówczas Rust wysiadł z kabiny, przedstawił się osłupiałym widzom jako niemiecki inżynier, bojownik o pokój i zaczął rozdawać autografy na przygotowanych zawczasu kartkach papieru. Dyżurujący milicjant myślał, że kręcą film. Krótko później młodego pilota aresztowało KGB i odbył się jego proces.
Często o Placu Czerwonym mówi się, że jest jak Rosja - ogromna przestrzeń, wspaniałe budynki z czerwonej cegły i niezwykłe wrażenie, jakie ogarnia nas po wejściu na to miejsce. Z jednej strony plac ogranicza Kreml, z drugiej budynek najpopularniejszego moskiewskiego domu towarowego GUM-u. Niepowtarzalnych wrażeń dostarcza widok położonej nieopodal cerkwi Wasyla Błogosławionego - szczególnie nocą, gdy oświetlenie sprawia atmosferę baśniowej scenografii. Dziesięć kopuł różnego kształtu i kolorów góruje nad placem, tworząc całość, a pod każdą kopułą kryje się osobna cerkiewka. Warto przystanąć przy
pomniku rosyjskiego bohatera narodowego, kniazia Dymitra Pożarskiego, dowódcy wojsk rosyjskich, który niegdyś zmusił polskie wojska do opuszczenia Moskwy.
Kilkuletnie, okrutne rządy Polaków na Kremlu są wciąż żywą raną. 
Na drugim krańcu placu obok odbudowanej niedawno Podwójnej Bramy (ramy były zburzone, bo przeszkadzały przemarszom wojsk, które defilowały m.in. w czasie obchodów pierwszomajowego święta) znajdują się dwie śliczne małe cerkiewki, w których gorąco modlą się prawosławni.
Będąc na Placu Czerwonym nie można pominąć Mauzoleum Lenina, w którym
spoczywa Wielki Wódz. Samo mauzoleum to budowla z czarnego i czerwonego marmuru.

Wejście oczywiście jest płatne, a do środka nie można wnieść plecaka, torebki,
a tym bardziej aparatu fotograficznego. Schody prowadzące w stronę szklanego
sarkofagu, do którego umieszczono po śmierci ciało Lenina wyłożone jest czarnym
marmurem, nie ma żadnej dekoracji, a przyciemnione światło dodatkowo podkreśla
żałobny nastrój. Spoczywający od ponad osiemdziesięciu lat Lenin prezentuje
się tak, jakby jeszcze nie umarł. Wiadomo wprawdzie, że nad stanem zabalsamowanej mumii czuwa cały zespół specjalistów, lecz mimo to nasuwa się lekkie powątpiewanie w autentyczność ciała Wielkiego Wodza.
Wygląda to raczej jak woskowa imitacja. Niepodal mauzoleum, w murze kremlowskim pochowane są szczątki najwybitniejszych działaczy byłego Związku
Radzieckiego: dowódców wojskowych Tuchaczewskiego, Żukowa, Rokossowskiego, kolejnych sekretarzy generalnych partii, ale także Jurija Gagarina. Są też czarne nagrobki oraz popiersia kilkunastu najbardziej "zasłużonych", w tym także Berii i Dzierżyńskiego oraz Stalina, którego
po upadku ZSRR "wyprowadzono" z mauzoleum. Nie stoją one tu bynajmniej
na przestrogę światu, lecz dla wielu Rosjan ciągle jako bohaterowie i twórcy potęgi
sowieckiego imperium.
Niewątpliwym symbolem Moskwy jest Kreml. W ciągu wielu wieków swojego
istnienia Kreml był rezydencją kolejnych monarchów, patriarchów i siedzibą rządów.
Do dziś mieści się tutaj administracja państwowa wraz z siedzibą prezydenta Rosji. Wysokie na 18 metrów XV-wieczne mury ciągną się ponad pół kilometra. Zawierają 20 baszt, niekiedy zwieńczonych strzelistymi wieżyczkami. Zwiedzać można głównie historyczne zabudowania Kremla.
Moskwa to ogromne 10-milionowe miasto. Sposobów na poznanie i poruszanie się po nim może być wiele, ale zdecydowanie najlepszym środkiem transportu jest metro.
Plątanina podziemnych korytarzy przypomina raczej wnętrza muzealne. Nie ma
dwóch identycznych stacji. Każda zaskakuje przepychem i jest bogato udekorowana - marmurowe ściany, socrealistyczne płaskorzeźby, bogate żyrandole - można sporo czasu spędzić jeżdżąc metrem i podziwiając stacje. Obecnie linie metra są bardzo rozbudowane i liczą ponad 150 stacji. Bilet
kosztuje w przeliczeniu ok.1 zł. Co ciekawe przesiadanie się nic nie kosztuje. Bilet kasujemy tylko przy wejściu do metra. Pociągi jeżdżą co 2-3 minuty. Być w Moskwie i nie przejechać się tutejszym metrem, to jak by być w Paryżu i nie widzieć wieży Eiffla.
Lista miejsc wartych odwiedzenia w Moskwie może być bardzo długa. Bo przecież
Moskwa to nie tylko Plac Czerwony i Kreml. Podczas mojej krótkiej wycieczki
do Moskwy nie zabrakło mnie na ostatnim piętrze głównego gmachu Uniwersytetu im. Łomonosowa, spacerowałem po parku Gorkiego i Pobiedy, chwilę zadumy zatrzymała mnie przy siedzibie KGB na Łubiance, skąd wielu ludzi znikało bez śladu na polecenie Stalina, zajrzałem do Galerii Tretiakowskiej i do gmachu Bolszoj Teatr cieszącego się sławą jednej z najlepszych scen na świecie.
Nie mogłem pominąć ogromnej świątyni Chrystusa Zbawiciela (Christa Spassa),
która była w czasach komunistycznych całkowicie zburzona, a na jej miejscu powstał odkryty basen. Panoramę Moskwy najlepiej podziwiać z tarasu widokowego na Worobiewych Gorach, skąd ujrzycie Moskwę jak na dłoni, w pełnej krasie z widocznym w oddali Kremlem i położonym nieopodal stadionem olimpijskim Łużniki. Niestety, po pożarze, który wybuchł na Ostankino, nie można już podziwiać panoramy miasta z tej najwyższej wieży telewizyjnej w Europie.
Ale za to warto zobaczyć położone nieopodal WDNCh - Wszechzwiązkową
Wystawę Osiągnięć Gospodarki - olbrzymi teren z licznymi pawilonami, w których
niegdyś prezentowano "osiągnięcia gospodarki" ZSRR. To tutaj znajduje się słynny
pomnik Robotnika i Kołchoźnicy znany nam z telewizyjnych "czołówek" Mosfilmu.
Objadałem się rosyjskim fast-food’em, czyli kartoszką (ziemniak z farszem), blinami (coś podobnego do naleśnika) i oczywiście tradycyjnymi rosyjskimi pielmieni (pierożkami) ze śmietaną lub cebulką.
O minionej epoce socrealizmu w Moskwie najlepiej świadczy "siedem sióstr Stalina", czyli siedem budynków mniej lub więcej przypominających swoją kuzynkę - nasz warszawski Pałac Kultury i Nauki, zbudowanych na zlecenie Stalina na wieczną chwałę Związku Radzieckiego. Bezładnie rozrzucone po mieście gmachy przedstawiają niecodzienny widok. Ich oficjalna rosyjska nazwa to "wysotnyj dom" (wysokościowiec), w odróżnieniu od "nieboskrioba", zarezerwowanego dla zachodnich drapaczy chmur.

Będąc w Moskwie nie można zrezygnować ze spaceru po sławnej ulicy Stary Arbat - ponad kilometrowym deptaku, na którym pośród barwnych straganów z matrioszkami, wyrobami ludowymi i postradzieckimi souvenirami, obok sklepików, kafejek i restauracji rozstawiają się malarze i portreciścia, a żonglerzy i akrobaci dają popisy swych umiejętności. Usłyszeć można tu niemal każdy rodzaj muzyki. Warto również przespacerować się po Twerskim Prospekcie - najważniejszym traktem Moskwy, który kiedyś stanowił główną trasę wylotową do Petersburga. Dziś pełen luksusowych sklepów, zachowanych budynków historycznych i monumentalnych budowli, tak bardzo lubianych przez Stalina.
Moskwa to jedna z największych metropolii świata i jedna z najdroższych stolic świata. Monstrualne budowle i rozmach z jakim miasto zostało zbudowane, daje odczuć potęgę tego kraju. To miasto kontrastów, gdzie cywilizacja zachodu przeplata się z cywilizacją wschodu, stare z nowym. Na każdym kroku można łatwo dostrzec dość ostro rysujące się kontrasty ekonomiczne i brak klasy średniej. Po ulicach obok w większości sfatygowanych, starych typów
samochodów produkcji radzieckiej (wołgi, żiguli) jeżdżą eleganckie limuzyny, mercedesy, lincolny, których właścicielami są tzw. nowyje ruskie, często ludzie powiązani ze światem przestępczym bądź nawet mafią. 

Szare i ciasne bloki często sąsiadują z wykwintnymi, ogrodzonymi wysokimi parkanami superblokami, pilnowanymi przez strażników. Po przeciwnej stronie ulicy spotkać można ludzi grzebiących w śmietnikach.
Moskwa to miasto, które musiało się znaleźć na mapie moich podróży po świecie.
Zachwycone spojrzenia i rozpromieniona twarz na zdjęciach, które przywiozłem ze
stolicy Rosji mówią wprost, że było to dla mnie wielkie przeżycie.

Tekst i zdjęcia: Sebastian Wieczorek