| Fascynująca
Moskwa
Jeśli myślałeś o wyjeździe
do Moskwy i słyszałeś, że nie ma tam nic do oglądania, że nie lubią Polaków,
kradną, biją, jest brudno, drogi są w opłakanym stanie, a w sklepach nie
ma nic z wyjątkiem wódki, ogórków i octu, to jesteś w błędzie. Stolica
Rosji, z blisko 10 milionami mieszkańców jest jednym z najszybciej rozwijających
się miast na świecie, z bogatą historią i wieloma zabytkami. Choć oczywiście
to także miasto
kontrastów i różnorodności.

Do niedawna Moskwa była nie
tylko stolicą jednego z supermocarstw, ale i centrumcałego Bloku Wschodniego
oraz światowym ośrodkiem ruchu komunistycznego. Po upadku komunizmu Moskwa
pozostała administracyjnym centrum Federacji Rosyjskiej i jedną z najważniejszych
stolic świata.
Miasto to zapisało się trwale
w annałach historii politycznej, wniosło też wielki
wkład do kultury europejskiej.
Pierwsze kroki skierowałem oczywiście na legendarny Plac Czerwony, który
tak naprawdę w tłumaczeniu nie znaczy "czerwony", lecz "krasnyj", czyli
"piękny". Plac w kształcie prostokąta wyznacza centrum miasta i przez cały
długi okres swojego istnienia był "świadkiem" wielu wydarzeń.
Stojąc na granitowej kostce
brukowej, którą wyłożony jest ogromny plac, na myśl przychodzi mi rok 1987,
kiedy to młody zachodnioniemiecki pilot, Mathias Rust dokonał czegoś, co
wówczas wydawało się wręcz niemożliwe. Swoim sportowym samolotem, unikając
wykrycia przez obronę powietrzną Związku Radzieckiego wylądował na środku
mostu Moskworieckiego nad rzeką Moskwą i przetoczył się samolotem aż na
sam Plac Czerwony. 19 - letni wówczas Rust wysiadł z kabiny, przedstawił
się osłupiałym widzom jako niemiecki inżynier, bojownik o pokój i zaczął
rozdawać autografy na przygotowanych zawczasu kartkach papieru. Dyżurujący
milicjant myślał, że kręcą film. Krótko później młodego pilota aresztowało
KGB i odbył się jego proces.
Często o Placu Czerwonym
mówi się, że jest jak Rosja - ogromna przestrzeń, wspaniałe budynki z czerwonej
cegły i niezwykłe wrażenie, jakie ogarnia nas po wejściu na to miejsce.
Z jednej strony plac ogranicza Kreml, z drugiej budynek najpopularniejszego
moskiewskiego domu towarowego GUM-u. Niepowtarzalnych wrażeń dostarcza
widok położonej nieopodal cerkwi Wasyla Błogosławionego - szczególnie nocą,
gdy oświetlenie sprawia atmosferę baśniowej scenografii. Dziesięć kopuł
różnego kształtu i kolorów góruje nad placem, tworząc całość, a pod każdą
kopułą kryje się osobna cerkiewka. Warto przystanąć przy
pomniku rosyjskiego bohatera
narodowego, kniazia Dymitra Pożarskiego, dowódcy wojsk rosyjskich, który
niegdyś zmusił polskie wojska do opuszczenia Moskwy.
Kilkuletnie, okrutne rządy
Polaków na Kremlu są wciąż żywą raną.
Na drugim krańcu placu obok
odbudowanej niedawno Podwójnej Bramy (ramy były zburzone, bo przeszkadzały
przemarszom wojsk, które defilowały m.in. w czasie obchodów pierwszomajowego
święta) znajdują się dwie śliczne małe cerkiewki, w których gorąco modlą
się prawosławni.
Będąc na Placu Czerwonym
nie można pominąć Mauzoleum Lenina, w którym
spoczywa Wielki Wódz. Samo
mauzoleum to budowla z czarnego i czerwonego marmuru.

Wejście oczywiście jest płatne,
a do środka nie można wnieść plecaka, torebki,
a tym bardziej aparatu fotograficznego.
Schody prowadzące w stronę szklanego
sarkofagu, do którego umieszczono
po śmierci ciało Lenina wyłożone jest czarnym
marmurem, nie ma żadnej
dekoracji, a przyciemnione światło dodatkowo podkreśla
żałobny nastrój. Spoczywający
od ponad osiemdziesięciu lat Lenin prezentuje
się tak, jakby jeszcze nie
umarł. Wiadomo wprawdzie, że nad stanem zabalsamowanej mumii czuwa cały
zespół specjalistów, lecz mimo to nasuwa się lekkie powątpiewanie w autentyczność
ciała Wielkiego Wodza.
Wygląda to raczej jak woskowa
imitacja. Niepodal mauzoleum, w murze kremlowskim pochowane są szczątki
najwybitniejszych działaczy byłego Związku
Radzieckiego: dowódców wojskowych
Tuchaczewskiego, Żukowa, Rokossowskiego, kolejnych sekretarzy generalnych
partii, ale także Jurija Gagarina. Są też czarne nagrobki oraz popiersia
kilkunastu najbardziej "zasłużonych", w tym także Berii i Dzierżyńskiego
oraz Stalina, którego
po upadku ZSRR "wyprowadzono"
z mauzoleum. Nie stoją one tu bynajmniej
na przestrogę światu, lecz
dla wielu Rosjan ciągle jako bohaterowie i twórcy potęgi
sowieckiego imperium.
Niewątpliwym symbolem Moskwy
jest Kreml. W ciągu wielu wieków swojego
istnienia Kreml był rezydencją
kolejnych monarchów, patriarchów i siedzibą rządów.
Do dziś mieści się tutaj
administracja państwowa wraz z siedzibą prezydenta Rosji. Wysokie na 18
metrów XV-wieczne mury ciągną się ponad pół kilometra. Zawierają 20 baszt,
niekiedy zwieńczonych strzelistymi wieżyczkami. Zwiedzać można głównie
historyczne zabudowania Kremla.
Moskwa to ogromne 10-milionowe
miasto. Sposobów na poznanie i poruszanie się po nim może być wiele, ale
zdecydowanie najlepszym środkiem transportu jest metro.
Plątanina podziemnych korytarzy
przypomina raczej wnętrza muzealne. Nie ma
dwóch identycznych stacji.
Każda zaskakuje przepychem i jest bogato udekorowana - marmurowe ściany,
socrealistyczne płaskorzeźby, bogate żyrandole - można sporo czasu spędzić
jeżdżąc metrem i podziwiając stacje. Obecnie linie metra są bardzo rozbudowane
i liczą ponad 150 stacji. Bilet
kosztuje w przeliczeniu
ok.1 zł. Co ciekawe przesiadanie się nic nie kosztuje. Bilet kasujemy tylko
przy wejściu do metra. Pociągi jeżdżą co 2-3 minuty. Być w Moskwie i nie
przejechać się tutejszym metrem, to jak by być w Paryżu i nie widzieć wieży
Eiffla.
Lista miejsc wartych odwiedzenia
w Moskwie może być bardzo długa. Bo przecież
Moskwa to nie tylko Plac
Czerwony i Kreml. Podczas mojej krótkiej wycieczki
do Moskwy nie zabrakło mnie
na ostatnim piętrze głównego gmachu Uniwersytetu im. Łomonosowa, spacerowałem
po parku Gorkiego i Pobiedy, chwilę zadumy zatrzymała mnie przy siedzibie
KGB na Łubiance, skąd wielu ludzi znikało bez śladu na polecenie Stalina,
zajrzałem do Galerii Tretiakowskiej i do gmachu Bolszoj Teatr cieszącego
się sławą jednej z najlepszych scen na świecie.
Nie mogłem pominąć ogromnej
świątyni Chrystusa Zbawiciela (Christa Spassa),
która była w czasach komunistycznych
całkowicie zburzona, a na jej miejscu powstał odkryty basen. Panoramę Moskwy
najlepiej podziwiać z tarasu widokowego na Worobiewych Gorach, skąd ujrzycie
Moskwę jak na dłoni, w pełnej krasie z widocznym w oddali Kremlem i położonym
nieopodal stadionem olimpijskim Łużniki. Niestety, po pożarze, który wybuchł
na Ostankino, nie można już podziwiać panoramy miasta z tej najwyższej
wieży telewizyjnej w Europie.
Ale za to warto zobaczyć
położone nieopodal WDNCh - Wszechzwiązkową
Wystawę Osiągnięć Gospodarki
- olbrzymi teren z licznymi pawilonami, w których
niegdyś prezentowano "osiągnięcia
gospodarki" ZSRR. To tutaj znajduje się słynny
pomnik Robotnika i Kołchoźnicy
znany nam z telewizyjnych "czołówek" Mosfilmu.
Objadałem się rosyjskim
fast-foodem, czyli kartoszką (ziemniak z farszem), blinami (coś podobnego
do naleśnika) i oczywiście tradycyjnymi rosyjskimi pielmieni (pierożkami)
ze śmietaną lub cebulką.
O minionej epoce socrealizmu
w Moskwie najlepiej świadczy "siedem sióstr Stalina", czyli siedem budynków
mniej lub więcej przypominających swoją kuzynkę - nasz warszawski Pałac
Kultury i Nauki, zbudowanych na zlecenie Stalina na wieczną chwałę Związku
Radzieckiego. Bezładnie rozrzucone po mieście gmachy przedstawiają niecodzienny
widok. Ich oficjalna rosyjska nazwa to "wysotnyj dom" (wysokościowiec),
w odróżnieniu od "nieboskrioba", zarezerwowanego dla zachodnich drapaczy
chmur.

Będąc w Moskwie nie można
zrezygnować ze spaceru po sławnej ulicy Stary Arbat - ponad kilometrowym
deptaku, na którym pośród barwnych straganów z matrioszkami, wyrobami ludowymi
i postradzieckimi souvenirami, obok sklepików, kafejek i restauracji rozstawiają
się malarze i portreciścia, a żonglerzy i akrobaci dają popisy swych umiejętności.
Usłyszeć można tu niemal każdy rodzaj muzyki. Warto również przespacerować
się po Twerskim Prospekcie - najważniejszym traktem Moskwy, który kiedyś
stanowił główną trasę wylotową do Petersburga. Dziś pełen luksusowych sklepów,
zachowanych budynków historycznych i monumentalnych budowli, tak bardzo
lubianych przez Stalina.
Moskwa to jedna z największych
metropolii świata i jedna z najdroższych stolic świata. Monstrualne budowle
i rozmach z jakim miasto zostało zbudowane, daje odczuć potęgę tego kraju.
To miasto kontrastów, gdzie cywilizacja zachodu przeplata się z cywilizacją
wschodu, stare z nowym. Na każdym kroku można łatwo dostrzec dość ostro
rysujące się kontrasty ekonomiczne i brak klasy średniej. Po ulicach obok
w większości sfatygowanych, starych typów
samochodów produkcji radzieckiej
(wołgi, żiguli) jeżdżą eleganckie limuzyny, mercedesy, lincolny, których
właścicielami są tzw. nowyje ruskie, często ludzie powiązani ze światem
przestępczym bądź nawet mafią.

Szare i ciasne bloki często
sąsiadują z wykwintnymi, ogrodzonymi wysokimi parkanami superblokami, pilnowanymi
przez strażników. Po przeciwnej stronie ulicy spotkać można ludzi grzebiących
w śmietnikach.
Moskwa to miasto, które
musiało się znaleźć na mapie moich podróży po świecie.
Zachwycone spojrzenia i
rozpromieniona twarz na zdjęciach, które przywiozłem ze
stolicy Rosji mówią wprost,
że było to dla mnie wielkie przeżycie.
Tekst i zdjęcia: Sebastian
Wieczorek
|

|