Paryż jest niewątpliwie
jednym z najbardziej romantycznych miejsc na świecie, miastem w którym
można zakochać się od pierwszego wejrzenia. Niezliczona ilość zabytków
i miejsc bogatych w historię oraz niepowtarzalny klimat paryskich kawiarenek
czynią to miasto wymarzonym miejscem na przeżycie wielkiej przygody o każdej
porze roku. Fantastyczne miejsca do zwiedzania i spacerów powodują, iż
człowiek czuje się tu jak w siódmym niebie. My przekonaliśmy się
o tym już pierwszego dnia pobytu w mieście miłości. Po odświeżeniu
się po podróży zrobiliśmy sobie spacer pod wieżę Eiffla, która podświetlona
nocą wygląda szczególnie efektownie. Wędrując pięknie oświetlonymi uliczkami
podziwialiśmy fasady domów i piękne przedsionki oraz ogromne bramy wejściowe,
ozdobione starymi kołodkami. Już prawie byliśmy u stóp naszego celu, gdy
o godz. 0:57 urok tej ogromnej budowli zanikł, ponieważ jej oświetlenie
zostało zgaszone. Będąc dosłownie 50 m od niej naszym oczom ukazała się
mroczna kupa żelaza. Wieża Eiffla została wzniesiona w 1889 r. i ma 320
m. wysokości (metro do stacji: Bir Hakeim - linia 6). Tego dnia nie zdążyliśmy
zobaczyć nic więcej, ponieważ metro w Paryżu jest zamykane o 0:30.
Następnego dnia zrobiliśmy
sobie śniadanko a la France z bagietkami i serami z pobliskiego
sklepiku. Robiąc te poranne zakupy miałam okazję poczuć prawdziwie francuską
atmosferę, gdzie ludzie od samego rana się do siebie uśmiechają i nawet
zupełnie obcym mówią Bonjour (Dzień dobry). Po pysznym śniadaniu wyruszyliśmy
na podbój Paryża. Pierwszym celem dzisiejszej wyprawy stał się Łuk Triumfalny,
który został wzniesiony na życzenie Napoleona I - na chwałę jego
wielkiej armii. Wejście na jego platformę widokową kosztuje wprawdzie ok.
6 Euro, ale za to z góry rozpościera się wspaniała panorama Paryża. Spod
Łuku Triumfalnego zrobiliśmy sobie spacer wzdłuż Pól Elizejskich, aż do
Placu de la Concorde. Pola Elizejskie to jedna z najdroższych ulic stolicy
Francji, gdzie 95 % spacerujących to turyści... I tak też wyglądają ceny
zarówno w sklepach, jak i w kawiarenkach - wszystko jest conajmniej o 50
% droższe, niż w innych miejscach Paryża. Jednakże atmosfera tego bulwaru
jest jedyna w swoim rodzaju i przeniosła nas w inny świat. Pola Elizejskie
kończą się na Placu de la Concorde, który powstał w latach 1755 - 1775.
Był on miejcem ważnych wydarzeń historycznych, np. egzekucji Ludwika XVI.
Pośrodku placu wznosi się obelisk z czerwonego granitu. Jest to autentyczny
obelisk staroegipski. Wykute na nim hieroglify sławią czyny Ramzesa II.
Warto zwrócić uwagę również na przepiękne fontanny i latarnie znajdujące
się na tym placu. Od placu de la Concorde dzieli nas już tylko parę kroków
od Luwru. Część podziemna tej budowli oświetlana jest światłem dziennym
przenikającym do środka przez szklaną piramidę. Samo muzeum jest tak
olbrzymie, że na zwiedzenie jego trzeba zarezerwować sobie co najmniej
6 godzin. Warto jednak poświęcić ten czas, bowiem jest to nie tylko jedno
z nasłynniejszych ale na pewno jedno z najpiękniejszych
muzeów świata. Na mnie największe wrażenie zrobiły autentyczne komnaty
Napoleona I i oczywiście Mona Lisa oraz Gioconda Leonarda da
Vinci. Wstęp kosztuje 7,50 Euro, a w niedziele i po 15:00 5 Euro. Zniżki
od 18 do 25 lat i powyżej 60. Dla osób poniżej 18 lat gratis. Dojazd metrem
do stacji: Palais Royal, Louvre ( linie 1 i 7 ). Po wchłonięciu tak
niesamowitej ilości sztuki postanowiliśmy odetchnąć i fundnęliśmy sobie
przejażdżkę statkiem po Sekwanie. Bilet kosztuje 5-10 Euro (w zależności
od długości trasy). Po opuszczeniu statku poczuliśmy ścisk w żołądkach
i dlatego postanowiliśmy wybrać się do łacińskiej dzielnicy, znajdującej
się niedaleko Sorbony i Notre Dame. Dzielnica ta słynie z niezliczonej
ilości przytulnych knajpek, gdzie w porze obiadowej można się najeść już
za 12 Euro. Dojazd metrem do stacji: Saint Michel ( linia 4 ). Z pełnymi
żołądkami mogliśmy ruszyć dalej. Udaliśmy się do La Defense. Jest
to dzielnica XXI wieku i kontrastuje z całą resztą paryskich zabudowań.
. Jest ona jednocześnie dowodem na to, że Paryż jest nie tylko monumentem
kultury i historii, ale także nowoczesnym miastem w ciągłym rozwoju. Na
olbrzymim deptaku znajduje się gigantyczna budowla - nowoczesna kopia Łuku
Triumfalnego. U góry znajduje się taras widokowy. Wjazd windą 7 Euro.
Dojazd metrem do stacji: La Defense (linia 1stacja końcowa ). Teraz potwornie
zmęczeni, ale jednocześnie szczęśliwi i dumni z siebie wróciliśmy do hotelu,
aby ładować akumulatory na następny dzień wyprawy. Ranek okazał się bardzo
ciepłym i słonecznym dniem, zachęcającym do eskapady i odkrywania dalszych
zakątków Paryża. Kolejnym celem wycieczki była katedra Invalides,
której złota kopuła z daleka przyciąga wzrok i zachęca do jej odwiedzenia.
Nazwa pochodzi od przytułku dla żołnierzy inwalidów, którego to plany budowy
zatwierdził Ludwik XIV w 1670 r. W katedrze tej spoczywają zwłoki Napoleona
Bonaparte, znajdujące się w siedmiu przepięknych trumnach. Dojazd metrem
do stacji: Invalides (linia 13). Idąc od strony katedry szliśmy aleją pełną
kasztanów. Wtedy ktoś z nas zacytował słynne hasło: Najpiękniejsze kasztany
rosną na placu Pigalle. Postanowiliśmy to sprawdzić osobiście i dojechaliśmy
metrem do stacji: Pigalle (linie 2 i 12). Na miejscu niestety nastąpiło
rozczarowanie, bowiem w zasięgu oka nie widzieliśmy żadnych kasztanów,
a sama ulica, wzdłuż której mnożą się sexshopy wydała nam się lekko obskurna.
Mimo wszystko warto tam pojechać, tym bardziej, że parę metrów dalej znajduje
się jeden z najsławniejszych kabaretów świata Moulin Rouge. Każdego wieczoru
odbywają się dwa spektakle. Ceny od 85 165 Euro ( w zależności od
menu ). Można dojechać metrem do stacji: Blanche ( linia 2). Idąc do góry
za Moulin Rouge wchodzimy w dzielnicę pełną sklepików ze straganami na
zewnątrz. Po rozczarowaniu placem Pigalle zaczyna nam się znowu bardzo
podobać. Wspinamy się cały czas w górę krętymi i stromymi uliczkami w
kierunku Sacre Coeur. Bazylika ta poświęcona została Najświętszemu
Sercu Jezusowemu i jest miejscem pielgrzymek. Ze wgórza Montmartre,
na którym się znajduje, rozciąga się piękna panorama na całe miasto. Dzielnica
Montmartre zwana jest powszechnie dzielnicą artystów. Co krok można bowiem
spotkać malarzy, portecistów, czy aktorów mimów. Tworzą oni szczególną
atmosferę, choć czasami stają się natrętni w namawianiu na zrobienie sobie
portretu lub karykatury. Ponieważ atmosfera tej części Paryża jest szczególna,
postanowiliśmy przysiąść w jednej z restauracyjek. Niestety nie łatwo było
nam znaleźć knajpkę z wolnymi miejscami dla naszej ośmioosobowej
grupy. Przechodząc koło Irish Pubu widzimy wolne stoliki na zewnątrz. Właściwie
wolimy usiąść w knajpce o typowo francuskiej atmosferze. Spierając się
o wybór lokalu nagle słyszymy po polsku: Dzień dobry - zapraszam. Pełni
zaskoczenia zajmujemy miejsca przy stolikach. Pan Zbyszek pracuje od 20
lat w tym pubie i od na wstępie obiecał nam, ze nas nie oszuka. Pan Zbyszek
przysiadł się do nas i dał nam kilka ciekawych adresów i wskazówek oraz
opowiedział kilka intresujących historyjek o Paryżu, których nie znaleźlibyśmy
w żadnym przewodniku. Zrobiło się tak przyjemnie i wesoło, że zamawiamy
kolejną rundkę. Najchętniej pozostalibyśmy tu do wieczora, lecz czas nas
nieubłaganie goni, a jeszcze tyle chcemy zobaczyć. Obiecaliśmy panu Zbyszkowi,
że na pewno go odwiedzimy podczas następnej wizyty w Paryżu. Dla zainteresowanych
podaję adres: Irish Pub Ballyroan 51, rue du Chavalier de la Barre (
ok.100 m. od bazyliki Sacre Coeur ) - pan Zbigniew Koń. Dojazd metrem do
stacji: Anvers ( linia 2 ) lub Abbesses ( linia 12 ). Ponieważ jesteśmy
już w metrze linii 2, decydujemy się zgodnie na odwiedzenie grobu Chopina.
Zwłoki jego spoczywają na cmentarzu Pere Lachaise. Oprócz Chopina leży
tam m. in. Jim Morrison. Wysiadamy na stacji metra Pere Lachaise ( linie
2 i 3 ). Cmentarz znajduje się bezpośrednio przy stacji metra. Dochodzimy
do bramy i z rozczarowaniem stwierdzamy, że cmentarz jest już zamknięty.
Okazuje się, że jest zamykany o 18:00 (możliwość wejścia do 17:30 ). Na
naszych zegarkach dochodzi 18:30. Trochę zasmuceni wsiadamy do metra i
wracamy do hotelu. Nasz 3 dniowy wypad do Paryża dobiegł niestety
ku końcowi. Z żalem rozstajemy się z Paryżem, ale jesteśmy jednocześnie
szczęśliwi, że dane nam było tyle zobaczyć i przeżyć oraz, że od tego niesamowitego
miasta dzielą nas tylko cztery godziny podróży autem.
Alicja - uczestniczka wyprawy |
 |