| Wrocław
-
najbardziej "zachodnia" metropolia południowej Polski.

Po przeniesieniu do Magdeburga
moi nowi wschodnioniemieccy koledzy z pracy koniecznie chcieli porównac
osiągnięcia Polski w procesie transformacyjnym, o kórym im opowiadalem,
z tymi w byłym NRD. Do tego chcieli zobaczyć jakieś ciekawe miasto w Polsce
w pobliżu granicy. Wybór padł na Wrocław.
Już po przekroczeniu granicy
czwórka wschodnioniemieckich wycieczkowiczów wyraziła podziw o postępie
budowanej autostrady do Wrocławia. Na odcinku ok. 60 km. jest jeszcze odcinek
w budowie (stan - wrzesień 2006), jednak już dalej czeka na
kierowcow 100 km. autostrady z prawdziwego zdarzenia.
Pierwszym postojem było
centrum handlowe "Bielany" we Wrocławiu, tuż przy zjeździe z autostrady.
Do wyboru są przeróżne hipermarkety: od Ikei, poprzez Tesco i Auchan, po
Obi. Koledzy z pracy stwierdzili tylko, że tu jest "jak w Ameryce"
i byli oczarowani wystrojem wnętrz na najnowszym zachodnim poziomie. Tak
sobie Polski napewno nie wyobrażali. Po wprowadzieniu sie do hotelu "Campanile"
francuskiej sieci w centrum miasta, postanowiliśmy przekąsić coś na rynku
wrocławskim.

Zaproponowałem im "Sphinx",
gdzie można dobrze zjeść za niewielką cene w miłej atmosferze. Tutaj byliśmy
świadkami dramatu. Pewien starszy pan siedzący kilka stolikow za nami zadławił
się jedzeniem i upadł siny na twarzy i nieprzytomny na ziemię. Kelnerzy
próbowali go reanimowac zanim przyjechala karetka, jednakże bez sukcesu.
Na szczęścia przypadek sprawił, że jeden z kolegów z Magdeburga zrobił
przed paroma tygodniami kurs pierwszej pomocy i pobiegl od razu na pomoc.
Okazało się, że kelnerzy reanimowali go niewłaściwie i dopiero po wskazówkach
naszego członka wycieczki dziadek się ocknął i karetka zabrała go szpitala.
Od tej chwili "Boni", bo tak naszego kolegę nazywają, stał się naszym bohaterem.
Po wizycie w "Sphinxie" wybraliśmy
się na spacer po mieście. Cały rynek prezentuje się swietnie! Różne kolory
fasad domów, wspaniały ratusz, piwo browaru "Spiz" (polecam miodowe!) tuż
obok, mnóstwo knajpek, Plac Solny ze starą giełdą: to wszystko sprawia,
że przy dobrej pogodzie atmosfera jest niepowtarzalna. Na rynku stoja nawet
ogromne puchary, symbolizujące kandydaturę Polski i Ukrainy na Mistrzostwa
Europy w Piłce Nożnej 2012. Niedaleko rynku znajduje się też uniwersytet
ze słynną aulą leopoldina. Stamtąd można przejść przez park nad Odrą do
Ostrowa Tumskiego z licznymi kościołami, siedzibą biskupa i deptakiem.
Zakupy w Galerii Dominikańskiej, która jest odpowiednikiem Allee
Center w Magdeburgu, zrobiły swoje. Moi koledzy z pracy zaliczyli Wrocław
do miast "zachodnich" i wspominają naszą wycieczkę do dzisiaj.
Wieczorem polecam restaurację
w piwnicy pod ratuszem, która w znakomitych wnętrzach serwuje dania staropolskie
i wyśmienite piwo. Poza tym knajpki typu "Havanna", albo Jazz-Cluby ("Rura"
jest najsłynniejszą!) zapraszają na wspaniałe drinki przy muzyce na żywo!
Wrocław przyciąga też gospodarczo
coraz więcej zachodnich firm, które ze względu na exodus Polakow do UK
i Irlandii, poszukują rak do pracy. Na Rynku Solnym odbywały się nawet
małe targi pracy, gdzie można było podpisać od razu kontrakt na pracę u
takich renomowanych firm jak: Volvo, 3M, Siemens, LG, HP, Auchan. Poszukiwano
przede wszystkim inżynierów. Targi pracy wywarły ogromne wrażenie na wychowanych
w bezrobociu Niemcow ze wschodnich landow. "Boni" chciał się nawet od razu
przeprowadzić, gdyby zarobki były wieksze. Postęp Wrocławia jest widoczny
też w budowie nowych kompleksów handlowych: 3 duże, każde z 200 sklepami,
jedno nawet z ogromnym akwarium w forum, bedą otwarte w 2007. Niestety,
nie wszystkie ulice są odrestaurowane, to zadanie na najlbliższą przyszłość.

Podsumowujac tą wycieczkę
musze stwierdzić, że Wrocław stał się naprawdę miastem na pokaz! Nie na
darmo angielska reklama Wrocławia to: "Wroc-Love!" Zapraszam do zwiedzenia
i na zakupy! Tutaj nie ma się czego wstydzić!
Rafał |
 |