|
|
|
Budujemy
kościół Boży |
|
List
Misjonarza
W
1472 r. Kamerun, od dawna już zamieszkały przez różne ludy, został odkryty
przez Portugalczyków. Równikowy klimat i niedostępny teren zniechęciły
ich i przybyłych później holendrów do osiedlenia się tutaj na dłużej. W
latach 1882 84 dotarła tu polska ekspedycja pod kierunkiem Stefana Szolc
Rogozińskiego, która zebrała liczne, cenne materiały kartograficzne i
etnograficzne. W 1884 r. Kamerun został niemiecką kolonią. Po I wojnie
światowej Kamerun podzielono między Francję i Wielką Brytanię. Po wielu
przemianach politycznych i administracyjnych, w roku 1972 proklamowano
dwujęzyczną Zjednoczoną Republikę Kamerunu, która ze swoimi ponad 200 plemionami
i grupami etnicznymi jest prawdziwym tyglem narodów Afryki. Do ludów najdłużej
zamieszkujących ten region należą Pigmeje, zajmujący się łowiectwem i zbieractwem.
Różne plemiona z grupy Bantu stanowią obecnie ponad 40% ludności. Na zadrzewionych
sawannach środkowego Kamerunu żyją mieszane ludy wschodnio-batuidalne.
Na północy kraju mieszka ludność arabska. Góra Kamerun z ukrytym w chmurach
szczytem i czynnym jeszcze bocznym kraterem, jest symbolem kraju i najwyższą
górą Afryki Zachodniej (4070 m).Betare-Ndokayo. Ic 05/03/2002
Drodzy
Przyjaciele Misji!
Mimo gorącej pory suchej
i codziennej spiekoty dnia, gdzie w południe temperatura sięga 40 stopni
a wieczorem obniża się do 30-stu,w naszych misjach Betare i Ndokayo ciągle
cos się dzieje. Podziwiamy naszych wiernych, którzy mimo takich temperatur
normalnie żyją a niektórzy nawet codziennie rano pracują po trzy, cztery
godziny na swoich poletkach. Temperaturę podwyższają tradycyjnie wypalane
trawy i krzewy naszej sawanny. Można bez przesady powiedzieć, ze nasza
sawanna płonie dzień i noc i nigdy nie szuka się sprawców podpalania. W
takiej sytuacji większe drzewa nie mają, szans urosnąć a przeżywają tylko
niskie karłowate drzewa sawannowe, które z biegiem lat uodporniły się na
płomienie ognia.
Mimo braku śniegu i choinek,
nasze afrykańskie święta Bożego Narodzenia mają też swój urok i tradycje.
Wszystkie kaplice i kościoły, pięknie ustrojone szopkami, palmowymi gałęziami
i afrykańskimi kwiatami prezentują się lepiej jak najbogatsze pałace. W
noc wigilijną nasi czarni Bracia i Siostry gromadzą się przy ogniskach
wokół swoich kaplic i kościółków, tańcząc i śpiewając aż do Pasterki a
dzieci i młodzież, jak prawdziwi aktorzy, przedstawiają i odgrywają biblijne
sceny z historii narodzenia Pana Jezusa. Oczywiście nie brakuje w tym wszystkim
postaci rożnych złych duchów, aniołów, okrutnego Heroda i Trzech Króli.
Więcej jest w tym czasie pracy dla misjonarzy, bo trzeba we wszystkich
większych wioskach odprawić uroczyste Msze święte połączone z chrztami
małych dzieci i ślubami. Mimo, że takie uroczystości trwają po kilka godzin,
nikt oprócz misjonarza nie jest zmęczony.
Na początku stycznia mieliśmy
tradycyjne sesje dla katechetów i nauczycieli religii oraz formacje dla
tzw. grup "Justice et Paix" czyli Sprawiedliwość i Pokój". Te grupy są
bardzo ważne, bo mimo oficjalnej akcji rządowej przeciwko korupcji i niesprawiedliwości
nasz Kamerun od lat zajmuje jedno z pierwszych miejsc w tej dziedzinie
wśród państw afrykańskich.
W dniach od 17-go do 20-go
stycznia mieliśmy tzw. Forum" dla dzieci. Spodziewaliśmy się ok. 500 dzieci,
a tu na miejscu czekała nas wielka niespodzianka. W pieszej pielgrzymce
ze wszystkich 40-stu wiosek naszych misji przyszło ok. 1200 dzieci. Przyszły
nawet dzieci muzułmańskie z koczowniczego plemienia Mbororo i dzieci naszych
Braci Protestantów Proszą sobie wyobrazić taką armię dzieciaków ugościć,
nakarmić i ujarzmić. W naszej misyjnej studni brakowało wody i dlatego
wodę do mycia dowoziliśmy beczkami z pobliskiej rzeki. Wszystkie dzieci
otrzymały małe biblie i dla wszystkich było to niezapomniane przeżycie
religijne. Dla większości była to okazja zobaczyć wspaniałe odremontowany
kościół parafialny, szopkę betlejemską - dzieło siostry Asunty - oraz zobaczyć
takie osobistości jak nasz Arbp. Roger Pirenne, burmistrz naszego miasteczka
i suprefekt naszego regionu. Dla wszystkich dzieci była to okazja najeść
się do syta bo w naszym biednym plemieniu Gbaya dzieci są ciągle głodne
i niedożywione. Trzeba podkreślić, ze główną organizatorką naszego Forum"
była siostra Immakulata, która w większości wiosek założyła i opiekuje
się grupami dzieci Cop Monde".Pod koniec stycznia mieliśmy tradycyjne
spotkanie polskich księży Fidei donum" u naszego kolegi
ks. Stanisława Stanisławka,
który obchodził jubileusz 25-letniej pracy misyjnej w Afryce. Na spotkanie
przyjechał delegat Episkopatu Polski Ks. Andrzej Halemba, który razem z
Bpem Janem Ozgą przewodniczył naszym obradom i modlitwom.
Na początku lutego obchodziliśmy
święto patronalne misji Betare pod wezwaniem M. Bożej z Lourdes.
Nie zawiodły nasze sąsiadki
Siostry Dominikanki: S. Tadeusza i S. Nikola, które w 3-dniowej pieszej
pielgrzymce przyprowadziły
ok. 200 pielgrzymów ze wszystkich Legionów M. Bożej z Misji Garoua-Boulai.
Wzruszająca była ceremonia odnowienia przyrzeczeń członków Legionów przy
grocie M. Bożej.
W poniedziałek 11 lutego
cały Kamerun obchodził uroczyste święto Młodzieży. Mimo radosnej atmosfery
święta, nie można zapominać, że ogólna sytuacja dzieci i młodzieży w Kamerunie
nie jest najlepsza. Szczególnie tragiczna jest sytuacja dzieci na wioskach
w naszym najbiedniejszym rejonie na kresach wschodnich Kamerunu. W większości
wiosek nauczyciele nie są opłacani przez rząd a budynki szkolne to zwykle
lepianki z gliny i gałęzi palmowych bez drzwi i okien, nie mówiąc już o
takich luksusach jak ławki i pomoce dydaktyczne. Nauka jest pamięciowa
bo brak podręczników. U nas na miejscu w Ndpkayo jest wzorcowa szkoła podstawowa,
która należy do tzw. Kategorii L'ecole pilot,, Uczęszcza do niej ok. 750
uczniów. Na siedmiu nauczycieli tylko dyrektor i jego zastępca mają pensje
państwowe, pozostałych pięciu ma pensje 10-razy niższe bo. są opłacani
ze składek rodzicielskich. Udało nam się zaangażować w tej szkole naszego
katolickiego nauczyciela religii na pełnym etacie opłacanego przez nas.
W czasie ostatniej wizyty w najmłodszej klasie SIL na 186 dzieci tylko
jedno było nieobecne. W klasie są tylko trzy ławki, reszta dzieci siedzi
na podłodze, nie ma okien i drzwi. Oprócz tablicy i kredy nie ma żadnych
pomocy dydaktycznych. Mimo takiej wielkiej ilości dzieci jeden nauczyciel
nie ma problemów w prowadzeniu lekcji, bo cisza jest idealna, a dzieci
są bardzo spragnione wiedzy. We wioskach, nawet w większych szkołach podstawowych
jest tylko jeden nauczyciel. Młodsze klasy są bardzo liczne, ale im wyżej
tym mniej dzieci, a ostatnie dwie klasy już nie istnieją bo starsze dzieci
są bardziej potrzebne rodzicom w pracach polowych jak w szkole. Staramy
się jak możemy dopomóc tym najbiedniejszym szkołom na wioskach ale
nasze możliwości są skromne. Nie zniechęcamy się w naszych wysiłkach i
pracach mimo, że wiemy, że to wszystko jest ta przysłowiowa kropla w morzu
potrzeb i zapotrzebowań.
Na końcu trzeba podkreślić,
że nasze misje są pełne życia i wydarzeń religijnych, dzięki ofiarnej pracy
naszych Sióstr Michalitek, które na czele z siostrą przełożoną Asuntą dwoją
się i troją aby wszystkie grupy dzieci
i młodzieży były zaangażowane
w życiu parafialnym i dziele Ewangelizacji Kościoła lokalnego. To
na razie tyle wiadomości misyjnych z terenu naszych misji Betare i Ndokayo.
Polecamy się waszym modlitwom i z kolei zapewniamy o pamięci modlitewnej
w intencji naszych dobrodziejów i przyjaciół misyjnych.
Bracia bliźniacy
Ks. Marian i Ks.Zdzisław
DARAŻ
Ps:
Drogi Ks. Edmundowi.
Serdeczne Bóg zapłać za miłe przyjęcie i gościnne oraz za hojne ofiary
parafian na potrzeby naszych misji w Afryce, które zostaną przeznaczone
na wiejskie szkoły misji NDOKAYO.
Ofiary zebrane na misje
w niedzielę 9 czerwca br. wyniosły 1.950,- EURO. Bóg zapłać!
|