| Bez rutyny | |
| XVI Chanson Festiwal |
Już
po raz szesnasty Polsko-Niemieckie Towarzystwo Kulturalne Polonica z Kolonii
zorganizowała w dniach 21-22 stycznia swój doroczny Chanson Festiwal. I
tym razem obyło się bez rutyny. Pojawiły się nowe akcenty, które wróżą
tej uznanej - nie tylko w środowisku polonijnym - imprezie coraz większy
sukces.
Myślę tu o większym zaangażowaniu
w festiwal Francji. Przybyli nie tylko przedstawiciele francuskiego konsulatu
czy Francuskiego Instytutu Kultury z Kolonii. Jako gwiazda w sobotnim koncercie
wystąpiła m.in. Simon Tassimot, piosenkarka znana w prawie wszystkich najlepszych
klubach Paryża. Szkoda, że śpiewała tylko przy akompaniamencie fortepianu.
Ale głos wielki i piękny podobnie jak największych gwiazd tego gatunku:
Edith Piaf czy Jacques Brel. Gorzej było tym razem z gwiazdą reprezentującą
stronę niemiecką. Ganz Schön Feist to jedna z dziesiątek już chyba w Niemczech
grup śpiewających a capella. Ich skromne, niemal minimalne korzystanie
z niektórych instrumentów (np. olbrzymiej gitary akustycznej czy "dmuchanej
harmonii") nadało ich występowi nawet swoistej oryginalności, jeśli chodzi
o taki rodzaj śpiewania. Niestety, w porównaniu do kolońskiej grupy Basta,
która zaprezentowała się festiwalowej publiczności w ubiegłym roku, było
to trochę za mało, żeby zauroczyć, zabawić do łez, kazać zapomnieć o wszystkim.
Największą niespodziankę sprawił mi osobiście w sobotnim koncercie gwiazd
Stan Borys. Po trzydziestu latach wrócił z USA do Polski. Wrócił z nową
płytą pt. "Niczyj", którą cierpliwie, prawie godzinę podpisywał
po swoim
występie. To płyta w starym stylu. Z piękną polską poezją: Tuwima, Leśmiana
i Staffa. Z czasami, udziwniającą całość, amerykańską muzyką. Ale na płycie
są też przeboje, jak np. KRZYSZTOF MIK
Zapraszamy również do zobaczenia obszernego fotoreportażu |