Bez rutyny

Publikacja z tygodnika FAKTY z 29.01.2005
www.fakty.de
XVI Chanson Festiwal
 
Już po raz szesnasty Polsko-Niemieckie Towarzystwo Kulturalne Polonica z Kolonii zorganizowała w dniach 21-22 stycznia swój doroczny Chanson Festiwal. I tym razem obyło się bez rutyny. Pojawiły się nowe akcenty, które wróżą tej uznanej - nie tylko w środowisku polonijnym - imprezie coraz większy sukces.

Myślę tu o większym zaangażowaniu w festiwal Francji. Przybyli nie tylko przedstawiciele francuskiego konsulatu czy Francuskiego Instytutu Kultury z Kolonii. Jako gwiazda w sobotnim koncercie wystąpiła m.in. Simon Tassimot, piosenkarka znana w prawie wszystkich najlepszych klubach Paryża. Szkoda, że śpiewała tylko przy akompaniamencie fortepianu. Ale głos wielki i piękny podobnie jak największych gwiazd tego gatunku: Edith Piaf czy Jacques Brel. Gorzej było tym razem z gwiazdą reprezentującą stronę niemiecką. Ganz Schön Feist to jedna z dziesiątek już chyba w Niemczech grup śpiewających a capella. Ich skromne, niemal minimalne korzystanie z niektórych instrumentów (np. olbrzymiej gitary akustycznej czy "dmuchanej harmonii") nadało ich występowi nawet swoistej oryginalności, jeśli chodzi o taki rodzaj śpiewania. Niestety, w porównaniu do kolońskiej grupy Basta, która zaprezentowała się festiwalowej publiczności w ubiegłym roku, było to trochę za mało, żeby zauroczyć, zabawić do łez, kazać zapomnieć o wszystkim. Największą niespodziankę sprawił mi osobiście w sobotnim koncercie gwiazd Stan Borys. Po trzydziestu latach wrócił z USA do Polski. Wrócił z nową płytą pt. "Niczyj", którą cierpliwie, prawie godzinę podpisywał po swoim występie. To płyta w starym stylu. Z piękną polską poezją: Tuwima, Leśmiana i Staffa. Z czasami, udziwniającą całość, amerykańską muzyką. Ale na płycie są też przeboje, jak np. utwór skomponowany przez Romualda Lipkę z "Budki Suflera" pt. "Zmęczony burz szaleństwem". Ten 63-letni artysta ciągle posiada znakomity głos, świetnie potrafi się też zachować na scenie. Dopiero w Kolonii dowiedziałem się, że jego największy przebój: "Jaskółka uwięziona" został nagrany po raz pierwszy w... Berlinie w latach siedemdziesiątych i nosił wtedy tytuł "Gefangene Schwalbe".Festiwal to jednak nie tylko gwiazdy, choć na nie, naturalnie, przychodzi przede wszystkim publiczność. W piątkowym konkursie wystąpiło dwóch Polaków: Małgorzata Markiewicz (zdobyła nagrodę publiczności) oraz Mariusz Orzechowski.
Niemcy reprezentował Martin Lüker (zdobył nagrodę głównych organizatorów) oraz Morin Smole. Z Francji przyjechali: Fabienne Carlier i Jean-Francois Grabowski. Jak zwykle i w tym roku Chanson Festiwal towarzyszyła wystawa sztuki. We Foyer Deutschlandfunku można było obejrzeć i kupić prace polskiej rzeźbiarki, mieszkającej w Kolonii, Ewy Salwińskiej, paryskiej rzeźbiarki Corinne Capitaine oraz profesor Małgorzaty Olkuskiej z Krakowa. Wystawa nosiła tytuł: "Begegnung - dreimal KörperGestalten" i cieszyła się dużym zainteresowaniem.

KRZYSZTOF MIK
ZDJĘCIA CHRISTOPH WINCZURA

Zapraszamy również do zobaczenia obszernego fotoreportażu