Z czterech świata stron...

Publikacja z tygodnika FAKTY z 06.08.2005
www.fakty.de
 
Polonia, Polonia, sportowa kolonia, wygrywa najlepszy, ale wszyscy górą są – piosenka, do której tekst napisał Andrzej Mogielnicki, a muzykę Romuald Lipko z "Budki Suflera" powstała na zamówienie organizatorów Światowych Igrzysk Polonijnych w Lublinie w 1997 roku i od razu stała się przebojem wśród sportowej Polonii. Śpiewana na kolejnych igrzyskach stała się ich nieoficjalnym hymnem, wyraźnym, muzycznym znakiem rozpoznawczym.

W spotkaniach polonijnych sportowców z całego świata, co dwa lata, najbardziej liczy się sam udział, choć z medali cieszą się oczywiście wszyscy ich zdobywcy. Bywało, że w jakiejś grupie wiekowej konkurencji lekkoatletycznej czy pływackiej startują dwie, trzy osoby, więc wszyscy mają z góry zapewnione miejsca na podium. Organizatorzy nie stawiają jakichś specjalnych wymagań przed uczestnikami, bo tak naprawdę oprócz zabawy w sport liczą się inne wartości: kontakt z krajem, wzajemne zbliżanie i poznawanie się Polaków z różnych stron świata. Można więc śmiało powiedzieć, że teraz już tylko w takich właśnie, jak polonijne igrzyska imprezach realizuje się hasło barona Pierre’a de Coubertina, że nie wynik się liczy, a sam udział. Sport wyczynowy, także olimpijski, skomercjalizował się przecież okrutnie i choć na arenach igrzysk olimpijskich nie ma reklam, to przecież wiadomo, że gra idzie o duże pieniądze.
Czasem bardzo duże. Polska jest jednym z nielicznych krajów świata, które organizują sportowe igrzyska dla swojej diaspory. Inicjatywa organizowania takiej imprezy zrodziła się w okresie międzywojennym. W 1933 roku obradujący w Warszawie Kongres Polonii Świata postanowił, by w roku następnym zorganizować w Warszawie Igrzyska Sportowe dla Polaków z Zagranicy i Wolnego Miasta Gdańska. Centralną areną był stadion Legii, a otwarcie zaszczycili wszyscy najważniejsi ludzie ówczesnej Polski: prezydent Ignacy Mościcki, premier, marszałkowie Sejmu i Senatu, generalicja, duchowieństwo. Igrzyska potraktowano bardzo poważnie także od strony sportowej i faktycznie zjawili się na nich niemal wszyscy najlepsi polscy sportowcy z zagranicy, wśród nich mistrzyni olimpijska z 1932 roku w biegu na 100 metrów, Stanisława Walasiewiczówna. Poza konkursem startował też inny nasz mistrz olimpijski, Janusz Kusociński.W okresie międzywojennym już więcej igrzysk nie organizowano, a podczas najbardziej reżimowych rządów komunistycznych po wojnie nie było oczywiście mowy o takiej inicjatywie. Przypomniano sobie o igrzyskach dopiero podczas gierkowskiej odwilży, kiedy Polonię zaczęto nawet kokietować różnymi pomysłami mającymi zbliżyć ją do kraju. W czterdziestolecie warszawskich igrzysk, a więc w roku 1974 do Krakowa zjechało około tysiąca Polonusów, głodnych bardzo kontaktu z Ojczyzną. Po trzech latach sportowców znów zaprosił do siebie Kraków, po czym nastąpiła siedmioletnia przerwa spowodowana m.in. stanem wojennym. Kolejna rocznica pierwszych igrzysk, już pięćdziesiąta, sprawiła, że o tej pięknej imprezie sobie przypomniano w Warszawie. Terenem zmagań były przede wszystkim obiekty AWF na Bielanach. Znów trzy lata przerwy i ponownie zaprosił Kraków, też do swojej Akademii Wychowania Fizycznego. Byłem na tych igrzyskach jako reporter Polskiego Radia i muszę przyznać, że idea sportowych spotkań Polonii bardzo mi się spodobała. Pewnie dlatego, gdy w 1995 roku znalazłem się jako odpowiedzialny za programy sportowe w nowo utworzonym kanale satelitarnym Telewizji Polskiej - TV Polonia, zacząłem szukać chętnych do kolejnego wskrzeszenia igrzysk. Odbyły się one wprawdzie jeszcze w 1991 roku (znów w Krakowie), ale była to impreza rachityczna i przeszła zupełnie bez echa. Moje poszukiwania organizatorów igrzysk polonijnych szybko zakończyły się sukcesem. Pomysł bardzo przypadł do gustu władzom Lublina i w końcu sierpnia 1997 roku pół tysiąca uczestników oraz kilkanaście tysięcy lublinian mogło się zachwycać wspaniałą ceremonią otwarcia na świetnie nadającym się do widowisk plenerowych Podzamczu. Dwa lata później nastąpiła powtórka, ale większość uczestników opowiedziała się za tym, by były to igrzyska "wędrujące" po różnych miastach. W 2001 roku był więc obchodzący swoje stulecie Sopot, a w 2003 roku - Poznań, który świętował akurat 750-lecie praw miejskich. Zarówno w Sopocie, jak i w Poznaniu przygotowano wspaniałe widowiska i piękną ceremonię otwarcia, transmitowane (podobnie, jak z Lublina) przez TV Polonia. Teraz spotkamy się znów w Warszawie.
Zapowiadają się rekordowe igrzyska. Około tysiąca uczestników z 28 krajów i piękne widowisko z udziałem czołowych polskich artystów na otwarcie w sobotni wieczór, 6 sierpnia. Uczestnicy będą zakwaterowani w najlepszym z pewnością w Polsce kampusie uczelnianym Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego na Ursynowie. Tu też odbędzie się część dyscyplin: turnieje koszykówki, siatkówki, pływanie, tenis, tenis stołowy, kolarstwo górskie. Piłkarze i lekkoatleci będą jeździć na AWF, żeglarze nad Zalew Zegrzyński, golfiści do Rajszewa, strzelcy do Czosnowa. Nowością będzie dzień integracyjny w Domu Polonii w Pułtusku, podczas którego odbędą się zawody w wędkarstwie, trójboju siłowym i turniej rodzinny. Ponieważ przewidywanych jest także wiele imprez towarzyszących - zapowiada się fantastyczna fiesta. Nasi czytelnicy będą mogli oglądać zmagania polonijnych sportowców na antenie TV Polonia, która jest patronem medialnym Igrzysk.

KRZYSZTOF MIKLAS
TV POLONIA