Polonia,
Polonia, sportowa kolonia, wygrywa najlepszy, ale wszyscy górą są piosenka,
do której tekst napisał Andrzej Mogielnicki, a muzykę Romuald Lipko z "Budki
Suflera" powstała na zamówienie organizatorów Światowych Igrzysk Polonijnych
w Lublinie w 1997 roku i od razu stała się przebojem wśród sportowej Polonii.
Śpiewana na kolejnych igrzyskach stała się ich nieoficjalnym hymnem, wyraźnym,
muzycznym znakiem rozpoznawczym.
W spotkaniach polonijnych
sportowców z całego świata, co dwa lata, najbardziej liczy się sam udział,
choć z medali cieszą się oczywiście wszyscy ich zdobywcy. Bywało, że w
jakiejś grupie wiekowej konkurencji lekkoatletycznej czy pływackiej startują
dwie, trzy osoby, więc wszyscy mają z góry zapewnione miejsca na podium.
Organizatorzy nie stawiają jakichś specjalnych wymagań przed uczestnikami,
bo tak naprawdę oprócz zabawy w sport liczą się inne wartości: kontakt
z krajem, wzajemne zbliżanie i poznawanie się Polaków z różnych stron świata.
Można więc śmiało powiedzieć, że teraz już tylko w takich właśnie, jak
polonijne igrzyska imprezach realizuje się hasło barona Pierrea de Coubertina,
że nie wynik się liczy, a sam udział. Sport wyczynowy, także olimpijski,
skomercjalizował się przecież okrutnie i choć na arenach igrzysk olimpijskich
nie ma reklam, to przecież wiadomo, że gra idzie o duże pieniądze.
Czasem bardzo duże. Polska
jest jednym z nielicznych krajów świata, które organizują sportowe igrzyska
dla swojej diaspory. Inicjatywa organizowania takiej imprezy zrodziła się
w okresie międzywojennym. W 1933 roku obradujący w Warszawie Kongres Polonii
Świata postanowił, by w roku następnym zorganizować w Warszawie Igrzyska
Sportowe dla Polaków z Zagranicy i Wolnego Miasta Gdańska. Centralną areną
był stadion Legii, a otwarcie zaszczycili wszyscy najważniejsi ludzie ówczesnej
Polski: prezydent Ignacy Mościcki, premier, marszałkowie Sejmu i Senatu,
generalicja, duchowieństwo. Igrzyska potraktowano bardzo poważnie także
od strony sportowej i faktycznie zjawili się na nich niemal wszyscy najlepsi
polscy sportowcy z zagranicy, wśród nich mistrzyni olimpijska z 1932 roku
w biegu na 100
metrów, Stanisława Walasiewiczówna. Poza konkursem startował też inny nasz
mistrz olimpijski, Janusz Kusociński.W okresie międzywojennym już więcej
igrzysk nie organizowano, a podczas najbardziej reżimowych rządów komunistycznych
po wojnie nie było oczywiście mowy o takiej inicjatywie. Przypomniano sobie
o igrzyskach dopiero podczas gierkowskiej odwilży, kiedy Polonię zaczęto
nawet kokietować różnymi pomysłami mającymi zbliżyć ją do kraju. W czterdziestolecie
warszawskich igrzysk, a więc w roku 1974 do Krakowa zjechało około tysiąca
Polonusów, głodnych bardzo kontaktu z Ojczyzną. Po trzech latach sportowców
znów zaprosił do siebie Kraków, po czym nastąpiła siedmioletnia przerwa
spowodowana m.in. stanem wojennym. Kolejna rocznica pierwszych igrzysk,
już pięćdziesiąta, sprawiła, że o tej pięknej imprezie sobie przypomniano
w Warszawie. Terenem zmagań były przede wszystkim obiekty AWF na Bielanach.
Znów trzy lata przerwy i ponownie zaprosił Kraków, też do swojej Akademii
Wychowania Fizycznego. Byłem na tych igrzyskach jako reporter Polskiego
Radia i muszę przyznać, że idea sportowych spotkań Polonii bardzo mi się
spodobała. Pewnie dlatego, gdy w 1995 roku znalazłem się jako odpowiedzialny
za programy sportowe w nowo utworzonym kanale satelitarnym Telewizji Polskiej
- TV Polonia, zacząłem szukać chętnych do kolejnego wskrzeszenia igrzysk.
Odbyły się one wprawdzie jeszcze w 1991 roku (znów w Krakowie), ale była
to impreza rachityczna i przeszła zupełnie bez echa. Moje poszukiwania
organizatorów igrzysk polonijnych szybko zakończyły się sukcesem. Pomysł
bardzo przypadł do gustu władzom Lublina i w końcu sierpnia 1997 roku pół
tysiąca uczestników oraz kilkanaście tysięcy lublinian mogło się zachwycać
wspaniałą ceremonią otwarcia na świetnie nadającym się do widowisk plenerowych
Podzamczu. Dwa lata później nastąpiła powtórka, ale większość uczestników
opowiedziała się za tym, by były to igrzyska "wędrujące" po różnych miastach.
W 2001 roku był więc obchodzący swoje stulecie Sopot, a w 2003 roku - Poznań,
który świętował akurat 750-lecie praw miejskich. Zarówno w Sopocie, jak
i w Poznaniu przygotowano wspaniałe widowiska i piękną ceremonię otwarcia,
transmitowane (podobnie, jak z Lublina) przez TV Polonia. Teraz spotkamy
się znów w Warszawie.
Zapowiadają się rekordowe
igrzyska. Około tysiąca uczestników z 28 krajów i piękne widowisko z udziałem
czołowych polskich artystów na otwarcie w sobotni wieczór, 6 sierpnia.
Uczestnicy będą zakwaterowani w najlepszym z pewnością w Polsce kampusie
uczelnianym Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego na Ursynowie. Tu też
odbędzie się część dyscyplin: turnieje koszykówki, siatkówki, pływanie,
tenis, tenis stołowy, kolarstwo górskie. Piłkarze i lekkoatleci będą jeździć
na AWF, żeglarze nad Zalew Zegrzyński, golfiści do Rajszewa, strzelcy do
Czosnowa. Nowością będzie dzień integracyjny w Domu Polonii w Pułtusku,
podczas którego odbędą się zawody w wędkarstwie, trójboju siłowym i turniej
rodzinny. Ponieważ przewidywanych jest także wiele imprez towarzyszących
- zapowiada się fantastyczna fiesta. Nasi czytelnicy będą mogli oglądać
zmagania polonijnych sportowców na antenie TV Polonia, która jest patronem
medialnym Igrzysk.
KRZYSZTOF MIKLAS
TV POLONIA |