| KOMBII - strzał w dziesiątkę | |
| Z Grzegorzem Skawińskim, liderem zespołu KOMBII, rozmawia Wiesław Kutz |
- KOMBII przez dwa "i"
to stara czy nowa formacja? Bo tak naprawdę gracie znane przeboje Kombi,
a w wywiadach podkreślacie, że jesteście nową
kapelą.
- Byliśmy ze sobą 16 i pół roku, kiedy to stwierdziliśmy, że jesteśmy troszkę sobą zmęczeni i wypaleni artystycznie. Wydawało nam się, że gdzieś utknęliśmy w mieliźnie w graniu w trio, i z Waldkiem Tkaczykiem, basistą, podjęliśmy decyzję o odejściu z zespołu Kombi, a właściwie o jego rozwiązaniu. Bo było nas trzech, grał z nami jeszcze Sławek Kłosowski, ówczesny lider zespołu. Założyliśmy zespół Sky Walker, który po krótkim czasie egzystencji przerodził się w zespół ONA, w którym graliśmy ponad osiem lat. Ale jak wiadomo wszystko co dobre się kończy. Nasza wokalistka Agnieszka Chylińska doszła do wniosku, że będzie się lepiej rozwijać bez nas. No i mieliśmy dylemat, czy próbować kariery solowe, czy zakładać inny zespół, taki jak np. ONA, tylko z innym wokalem, bo takie propozycje mieliśmy od naszej ówczesnej firmy Sony.Wiele osób nas pytało, czy Kombi jeszcze zagra, czy nas będą mogli jeszcze kiedyś w życiu na żywo usłyszeć. W pewnym momencie całkiem więc poważnie zaczęliśmy myśleć o reaktywacji grupy. W końcu postanowiliśmy: skrzyknijmy się i zobaczymy, czy coś z tego będzie. Jak to się mówi w żargonie muzycznym "czy zeżre"?- I zeżarło!- A tak, wiemy o tym mniej więcej od dwóch lat. Powstał Kombii, najpierw tylko ze starym repertuarem, bo chcieliśmy się przypomnieć. Zajęło nam to ponad rok. Dopiero potem zdecydowaliśmy się na nagranie płyty, żeby udowodnić, że Kombii to jest sprawa przyszłości, a nie tylko sprawa przeszłości. Nagraliśmy więc nową płytę, podpisaliśmy kontrakt, zresztą wieloletni, z wytwórnią Universal. W planie mamy kilka płyt. - Ale wróćmy do tej pierwszej płyty. Co na niej jest? - Zastanawialiśmy się długo, co powinno na niej być. Rozmawialiśmy z fanami. Jedni mówili, że chcieliby, aby to było jak stare Kombi. My jako muzycy i ludzie, którzy zawsze idą do przodu uważaliśmy, że nie jest to najlepszy pomysł. Moglibyśmy stać się karykaturą i parodią siebie samych. A tego nie chcieliśmy. Ta pierwsza płyta to złoty środek. Jest trochę ze starego, dużo jednak nowych rzeczy. - Co ze starego Kombi? - Są tam nowe wersje starych kawałków. Tytuły? "Słodkiego miłego życia", "Nasze randez-vous", "Nie ma zysku". Natomiast my myślimy tylko o przyszłości. To, co było wczoraj nie jest dla nas specjalnie istotne. My będziemy iść do przodu i rozwijać się. Myślę, że na nowej płycie, którą mamy zamiar zacząć realizować jesienią tego roku będziemy jeszcze odważniejsi.- Pozostaliśmy przy pierwszej płycie. Co się szczególnie podoba?- Na koncertach najbardziej ochoczo publiczność reaguje na nowe numery, które są lansowane. W tym wypadku są to trzy utwory. Pierwszy to "Sen się spełni" największy hit z tej płyty. Kolejny nowy numer to "Pokolenie", który zaczęliśmy od dwóch tygodni lansować, no i piosenka "Skarby", która właściwie nie pochodzi z naszego repertuaru, bo jest piosenką, którą nagraliśmy do telewizyjnego programu. Jest to utwór młodych, polskich hip-hopowców, Donia i Libera. - Wróciliście przed kilkoma dniami ze Stanów Zjednoczonych i z Kanady. Jak przyjęli was polonusi za oceanem? - To był krótki wypad, zaledwie tygodniowy. Zagraliśmy na dwóch koncertach w Chicago i na przedmieściach Toronto. W Chicago koncert odbył się w Copernicus Center. Sala była wypełniona po brzegi, ludzie nie mogli wręcz dostać się na koncert. Atmosfera dawała wręcz elektryzujące wibracje. Dla tych ludzi spotkanie z nami po latach było bardzo ważne. Moment był magiczny, bo zespół rozwiązał się właśnie w Chicago, pierwszego dnia wiosny i tu po latach zagraliśmy ponownie po reaktywacji. W Kanadzie graliśmy mniejszy koncert, ale atmosfera także była absolutnie wspaniała.- Nowa płyta dopiero jesienią. A co teraz?- Przede wszystkim chcemy zaprezentować nowy repertuar szerokiej publiczności. Będą więc koncerty i festiwale. W planie mamy też trzeciego singla i teledysk. Nie planujemy urlopu, chyba że późną jesienią. - Chciałbym was namówić na koncerty w Niemczech. - Nie zapominamy o was. Stare Kombi miało w Berlinie Zachodnim stałą i wierną publiczność, byliśmy tam częstymi gośćmi. Przyznam się, że teraz, po latach i z nowym Kombii chętnie byśmy odnowili te kontakty. Zwłaszcza, że nie ma już takich problemów z podróżowaniem, jak kiedyś. Z pewnością nadarzy się więc okazja, aby straty, wynikające z faktu, że tyle lat nie widzieliśmy się z naszymi rodakami w Niemczech, szybko nadrobić. - Dziękuję Ci za rozmowę i do zobaczenia na trasie w Niemczech. - A ja pozdrawiam wszystkich czytelników "Faktów". |