| W
Warszawie
Nowa
wizytówka Niemiec
|
30 sierpnia w Warszawie
położono kamień węgielny pod nowy budynek Ambasady Republiki Federalnej
Niemiec. W uroczystości udział wzieli prezydenci Polski i Niemiec:
Aleksander Kwaśniewski i Horst Köhler.
Wśród gości był także 43-letni berliński architekt Holger Kleine. Gmach według jego projektu będzie wizytówką Niemiec w Polsce. Małgorzata Matzke przeprowadziła rozmowę z twórcą architektonicznej koncepcji. - Jak doszło do tego, że został pan laureatem konkursu architektonicznego na projekt nowego budynku Ambasady Republiki Federalnej Niemiec w Warszawie? - Na początku roku 2002 rozpisany został ogólnoeuropejski konkurs na projekt takiego obiektu. Każdy architekt pracujący na terenie Unii Europejskiej mógł wziąć w nim udział - także architekci z Polski, mimo że Polska nie należała wtedy jeszcze do Unii. W pierwszej fazie polegającej na przedstawieniu ogólnej koncepcji wzięło udział ponad 380 architektów. Potem wyłoniono 25 projektów, wciąż bez znajomości ich autorów, a do etapu końcowego przeszło potem pięć premiowanych prac. Wygrał nasz projekt, jednogłośnie został wybrany przez jury pod przewodnictwem ministra sprawa zagranicznych Joschki Fischera i będzie realizowany. Inwestacja gotowa będzie wiosną 2007 roku, a koszt realizacji wyniesie około 18 milionów euro. - Czy był pan świadom ciężaru polsko-niemieckich dziejów, kiedy przygotowywał pan ten projekt? - Oczywiście, że tak! Jest to jeden z podstawowych czynników, jakie trzeba uwzględnić realizując taki projekt. Jest to, z jednej strony, trudne i ważne, z drugiej strony - także intrygujące. - Jak projekt to oddaje? - Przede wszystkim w tym, że pozbawiony jest on elementów, którymi w architekturze tradycyjnie podkreśla się władzę. Do takich zalicza się na przykład neoklasycystyczne kolumnady, symetrię, wyniosłość i masywność, która ma onieśmielać ludzi. Zamiast tego mamy projekt, który zupełnie rezygnuje ze wszelkich skojarzeń z przeszłością, a szczególnie z architekturą lat 30. Z innej strony jeszcze staraliśmy się podkreślić, że ten projekt wyraźnie odnosi się do tego konkretnego miejsca w Warszawie. W moim przekonaniu jedną z głównych zalet architekta powinna być jego skromność - nie powinien on inscenizować swojej własnej osoby, lecz starać się wydobyć maksimum z samego miejsca. Parcela, na jakiej stanie ambasada jest fascynującym miejscem na skraju Parku Łazienkowskiego. - Jak konkretnie wyglądać będzie nowy budynek ambasady? - Obiekt ten będzie składał się z trzech brył pokrytych trzema różnymi powłokami. Jest to też manifestacja trzech różnych funkcji przypisanych temu obiektowi: kancelarii, konsulatu i rezydencji oddana poprzez zastosowanie różnych materiałów. Jedna z fasad pokryta będzie ciemnym kamieniem. Druga powłoka wykonana będzie z zielonkawego betonu, na którym wytłoczone będą liście winorośli. Po tej fasadzie ma też piąć się dzikie wino - czyli będzie miała ona różny wygląd w zależności od pory roku. A plastyczny wizerunek liści będzie elementem trwałym. Trzecia powłoka, segmentu, gdzie mieścić się będzie kancelaria i biura będzie wykonana ze szkła reflektującego światło. - Jakie wrażenie na panu zrobiła Warszawa od strony urbanistycznej? - Za każdym razem, kiedy przyjeżdżam do Warszawy, miejsce to robi na mnie wrażenie bardzo żywego, ekscytującego miasta, które się szybko rozwija. Ostre kontrasty dawnej i nowej architektury przypominają mi żywcem Berlin. Z charakteru są to jakby siostrzane miasta. Optymizm i energia jego mieszkańców jest dla mnie za każdym razem bardzo inspirująca i budująca. Mam tylko nadzieję, że obecny boom budowlany i fala wieżowców nie umniejszą naprawdę interesującej tradycji warszawskiej architektury XX wieku. Jest to miasto, które nie ma formy urbanistycznej w tradycyjnym pojęciu, jak znamy to na przykład ze średniowiecznych rycin - jak Kraków czy Praga czeska - ale jest to miasto o wielu obliczach i sprzecznościach, ale są to naprawdę interesujące elementy współczesnych metropolii. - Dziękuję za rozmowę. Rozmawiała: Małgorzata Matzke
|