Byłam opiekunką do dzieci
Raport jednej z wielu "au-pairek" z Polski

Publikacja z dwutygodnika 
Samo Życie nr 24/2005 (10.01.-24.01.06)
www.prenumerata.de
 
Dla wielu młodych Polek udział w programie au-pair to przede wszystkim możliwość zdobycia umiejętności językowych, jakich nie posiadłyby ucząc się w przeciętnej szkole. To także niezapomniana przygoda z inną kulturą i ciekawymi ludźmi. Mimo to, wiele dziewcząt decydujących się na wyjazd bywa niezadowolonych z pobytu w zagranicznych rodzinach. Często dzieje się tak dlatego, że ich oczekiwania rozbijają się o rzeczywistość zastaną w miejscu pracy. 

Czym właściwie jest program au-pair? Jakie niebezpieczeństwa czekają na jego uczestniczki? Jakie prawa mają "o-perki", a jakie pracodawcy? Z jakimi obowiązkami muszą liczyć się obie strony umowy?

Szukam niańki

Na wyjazd zagraniczny w charakterze au-pair zdecydowałam się pomimo studiów. Urlop dziekański rozwiązał kwestię rocznej nieobecności. W końcu w programie można brać udział do 24. roku życia, możliwość ta nie jest więc dana wszystkim. A oferta jest ciekawa. 

To przede wszystkim świetny sposób na pogłębienie znajomości danego języka lub po prostu sposobność zagranicznego pobytu, który tak często przecież marzy się młodym ludziom. Tym bardziej, iż marzenia te są niezależne od zasobów finansowch. Wybrałam Niemcy, bo zależało mi na zgłębieniu znajomości języka tego właśnie kraju. Poza tym było blisko i - jak na pierwszy samodzielny zagraniczny pobyt - uznałam to za trafny wybór. 

I faktycznie dobrze trafiłam. Młodzi rodzice, oboje po 28 lat, wykształceni - ona prawniczka, on świeżo upieczony architekt. Dwójka dzieci, wprawdzie maleńkich, ale nawet bez doświadczenia w opiece nad dziećmi wkrótce dobrze rozumiałam się z dwuletnim chłopczykiem i 10-cio miesięczną, uroczą dziewczynką. Właściwie to zastanawiałam się, kto po tym roku wspólnego pobytu lepiej będzie mówił po niemiecku - ja, czy one. Na dodatek przepiękna miejscowość - zaciszny Weimar, mieszkanie tuż obok rozległego, historycznego parku i (niech zabrzmi to patetycznie) zawsze kropla ojczyzny: widok z okna niemal wprost na popiersie Mickiewicza. 

Nie mieszkałam wprawdzie z rodziną, ale tuż obok, razem z trójką niemieckich studentów, co miało oczywiście swoje niewątpliwe zalety. Ten rok zaliczam do najbardziej udanych w moim życiu, zwłaszcza że dzięki temu pobytowi dane mi było nie tylko zwiedzić niemal całe Niemcy, ale także upajać się widokami Prowansji podczas wspólnych wakacji. 

Kopciuszek

Pracując jako opiekunka do dzieci i uczestnicząc w kursach językowych dla obcokrajowców, miałam okazję poznać inne au-pair, które opowiadały mi o swoich doświadczeniach w pracy. Nie wszystkim się udało tak jak mnie. 

Tatjana (21 latz Rosji) trafiła najpierw do rodziny, Düsseldorfie, która początkowo nie budziła jej zastrzeżeń. Opiekowała się trójką dzieci (6, 11, 13 lat). Do jej obowiązków należało przygotowywanie dzieciom śniadania i wyprawianie ich do szkoły. Po południu miała odbierać dzieci i towarzyszyć im pod nieobecność rodziców. Oprócz tego miała wykonywać drobne prace porządkowe - przede wszystkim sprzątać pokój dzieci, prasować ich ubranka, sprzątać po ich posiłkach. 

Z czasem "obowiązków” przybywało - w jej czasie wolnym wysyłano ją na zakupy, zlecano mycie okien czy pranie dywanów. Atmosfera w domu, choć nigdy nie była dla niej specjalnie serdeczna, pogorszyła się znacznie. Traktowano ją bardziej jak służącą niż członka rodziny. Kiedy stwierdziła, że jej prawa zostały nadużyte i postanowiła zerwać umowę, okazało się, że ktoś z rodziny zabrał jej paszport uniemożliwiając powrót do kraju. Musiało interweniować biuro pośredniczące w umowie au-pair. 

Po tym niemiłym incydencie została skierowana do bardzo dobrej rodziny, gdzie panowała przyjazna atmosfera, a za wszelkie nadgodziny czy dodatkowe prace płacono jej pieniądze.

Rozmowa to podstawa

To bardzo istotne, by przed podjęciem pracy uważnie przeczytać umowę i omówić ją z zapraszającą rodziną. Wiele zawartych tam treści nie jest do końca jednoznacznych, a oczekiwania zarówno jednej jak i drugiej strony często mijają się. 

W umowie jest wyraźnie określony czas pracy (30 godzin tygodniowo, np. pięć godzin dziennie, jeden dzień w tygodniu wolny od pracy; w tych 30 godzinach rodzina może zmieścić jeszcze dwa wieczory baby-sitting). Jeśli chodzi więc o godziny pracy, rodzi się zasadnicza trudność - jeżeli au-pair mieszka z rodziną albo nawet tylko spożywa z nią posiłki, to w jaki sposób odgraniczyć godziny jej pracy od czasu wolnego? Poza tym jeśli na przykład "i tak zostaje wieczorem w domu”, to czy do jej obowiązków należeć ma wówczas opieka nad dziećmi? Te kwestie trzeba koniecznie omówić.

Również zakres obowiązków jest niejednoznacznie określony. "Au-pair wykonuje obowiązki związane z opieką nad dziećmi, pomaga utrzymać porządek w ich rzeczach, przygotowuje drobne posiłki, wkonuje mniejsze prace porządkowe”. Co oznaczają drobne posiłki? Czy są to śniadania i kolacje, czy może mały obiad, bo przecież dzieci nie jedzą dużo? Co oznaczają duże prace porządkowe w przeciwieństwie do drobnych? 

Warto na początku dokładnie określić obowiązki mieszkańców. W przeciwnym razie może dojść do sytuacji, w której au-pair będzie po prostu służącą. 

Nie twierdzę, że należałoby się licytować o każdą niewyprasowaną koszulę, bo mieszkając pod jednym dachem trzeba być elastycznym i sobie niekiedy wzajemnie pomagać. Niemniej jednak nie wolno zapominać, że wyobrażenia dziewcząt o pracy i oczekiwania ich pracodawców bywają odmienne. Dlatego już na początku warto te różnice wyłapać, omówić je i sprecyzować zakres obowiązków. 

Oczywiście można np. umówić się na trzy dni wolnego w zamian za dłuższą pracę w tygodniu albo w inny sposób modyfikować umowę - należy jednak pamiętać, że w tej modyfikacji muszą brać udział obie strony. Rzetelny dialog jest jedną z podstaw owocnej współpracy. 

Dlatego nie bójmy się rozmawiać. Rodziny nie powinny uznać tych prób za aroganckie, a jeśli tak uczynią, to warto zastanowić się nad pozostaniem pod tym dachem.

Inferno

Niekiedy bywa jeszcze gorzej. Okazuje się, że praca dziewcząt nie ma wcale polegać na opiece nad dziećmi. Zdarza się, że odpowiadają na niesprawdzone ogłoszenia i trafiają do agencji towarzyskich.

W jaki sposób uniknąć piekła? Po pierwsze - należy tego typu pracy szukać przez sprawdzone biura pośrednictwa au-pair. Można je dodatkowo sprawdzić przez biura inspekcji pracy. Do zapraszającej rodziny należy wcześniej zadzwonić, skontaktować się poprzez e-mail, poprosić o zdjęcia. Można też wcześniej odwiedzić zapraszającą rodzinę, na przakład w towarzystwie kogoś znajomego. Warto też skontaktować się z innymi dziewczętami, które korzystały z usług danego biura au-pair. 

Szeroko otwarte oczy

W najgorszym wypadku trzeba mieć oczy szeroko otwarte.

Marta (22 lata) odpowiedziała na bezpośrednie zaproszenie rodziny. Chciała oszczędzić sobie formalności związanych z pośrednictwem biura. Nic nie budziło jej podejrzeń. Kiedy była już na miejscu, z dworca odebrał ją mężczyzna, który przedstawił się jako ojciec dzieci. Zdziwiło ją to, że mówił z obcym akcentem. Miała trafić do rodziny niemieckiej. Zdziwiło ją też to, że powiedział, iż pierwszą noc ma przespać w hotelu. Mężczyzna poprosił ją o paszport. Jak tylko została sama, po prostu uciekła zostawiając swoje dokumenty. Jak była już w Polsce, w swojej miejscowości, na przejściu dla pieszych kierowca auta z zaciemnianymi szybami usiłował ją potrącić. Całe zdarzenie zgłosiła na policję. 

Takie przypadki są jednak bardzo rzadkie. Gdy korzystamy z biura pośredniczącego praktycznie się nie zdarzają.

Również dla mężczyzn

Z programu au-pair mogą też korzstać młodzi mężczyźni. Jest ich jednak bardzo niewielu w porównaniu do dziewcząt - siedmiu na sto kobiet. Większość rodzin woli dziewczyny, ale ci, którzy zdecydowali się na mężczyzn, byli również zadowoleni. 

Udział w programie au-pair może stać się dla młodych ludzi wspaniałą przygodą pod warunkiem, że do tej możliwości podejdą obiektywnie: nie tylko dopilnują, by podczas pobytu zagranicznego nie groziło im jakieś niebezpieczeństwo i aby nikt nie nadużył ich praw, ale również będą mieli na uwadze, że nie jest to wypoczynek wakacyjny, tylko odpowiedzialna praca. 

Dom rodziny goszczącej stanie się waszym drugim domem wtedy, gdy nie tylko będziecie oczekiwali od rodziny serdeczności, ale gdy sami wykażecie się inicjatywą: nie zamykajcie się w pokojach zaraz po wypełnieniu obowiązków. Dajcie szansę, by pomiedzy wami a rodziną nawiązał się bliższy, ciepły kontakt. Rodzice dzieci na pewno to docenią, tym łatwiej będzie Wam poradzić sobie z samotnością w obcym kraju i zawrzeć prawdziwą przyjaźń na długie lata.