| Widoczny
znak polskiej martyrologii w Berlinie
Bez wykopywania nowych rowów |
| Dziennik
"Der Tagesspiegel" w jednym z ostatnich wydań (w publikcji Stefana Hambury)
pisał o polskich obawach związanych z planowaną budową Centrum Przeciwko
Wypędzeniom w Berlinie i o znikomej wiedzy Niemców o polskiej martyrologii.
Pomysł powstania niemieckiego Centrum Przeciwko Wypędzeniom - czytamy w dzienniku "Der Tagesspiegel" - w jakiejkolwiek postaci, nawet enigmatycznego "widocznego znaku", wywołuje w Polsce wielką falę sprzeciwu. W dalszym ciągu - stwierdza autor - do końca nie wiadomo na czym miałoby polegać upamiętnienie niemieckich "wypędzonych", o czym wspominała kanclerz Angela Merkel. Jedna wersja zakładała, że byłoby to przeniesienie z Bonn do Berlina wystawy "Ucieczki, wysiedlania i integracja". Istnieją też - pisze autor artykułu Stefan Hambura - również inne propozycje. Jakie dokładnie - nie wiadomo, ale musi to być "jakiś widoczny znak" pamięci niemieckich wypędzonych, co obiecała Merkel i zapowiedziała, że zaangażuje się w to osobiście. Zdaniem Hambury "niemiecki widoczny znak" pod jakąkolwiek postacią może powstać jedynie wtedy, gdy równolegle do niego powstanie w Berlinie "widoczny ślad polskiej martyrologii". Tylko w ten sposób - pisze adwokat z Berlina - można przybliżyć Niemcom zupełnie dla nich obcą polską martyrologię drugiej wojny światowej. Niemcy wiedzą bardzo mało o losach Polaków podczas II wojny. Nawet były prezydent Roman Herzog - wskazuje Hambura - podczas jednego z przemówień pomylił powstanie warszawskie z powstaniem w Getcie. Natomiast burmistrz stolicy Klaus Wowereit nie wie, kiedy rozpoczęła się druga wojna światowa. Należy Niemcom przybliżyć te fakty historyczne i przypomnieć - czytamy w "Der Tagesspiegel", że zanim nastąpiły wysiedlenia Niemców z ich byłych wschodnich terenów, najpierw polskie społeczeństwo przeżywało tragedię z rąk niemieckich. Mordy, wysyłki do obozów koncentracyjnych, do obozów pracy. Wątpię - stwierdza Hambura - aby Niemcy wiedzieli o historii 800 polskich wsi, które ich rodacy doszczętnie spalili, a mieszkańców wymordowali. Prawdą jest - czytamy w "Der Tagesspiegel" - że zbyt długo dominowały w tym temacie zbędne emocje i prawda była skrywana. Faktem jest, że przyszedł czas na rzeczową dyskusję, ale taką, by Niemcy poznali prawdziwą historię swojego sąsiada, a bez poznania ich (Polaków) wszystkich cierpień, jakich doznali z niemieckiej ręki, nie uda się tego dokonać. Dlatego musi powstać w Berlinie "Centrum Polskiej Martyrologii". W rozmowie z "Samym Życiem" Stefan Hambura wyraził nadzieję, że nowy rząd bardziej zaangażuje się w walkę o poprawę statusu Polaków w Niemczech. To nie jedyny głos domagający się od Niemiec sprawiedliwego traktowania. "Samo
Życie" jest w posiadaniu kopii skargi skierowanej pod koniec ubiegłego
roku do kanclerz Angeli Merkel, złożonej przez zarząd główny Zjednoczenia
Poszkodowanych przez Trzecią Rzeszę Polaków
W rozmowie z nami Georg Duchnik wyraził nadzieję, że tym razem (być może przy wsparciu polskich władz i polskiej prasy) uda się osiągnąć wymarzony cel. O skardze skierowanej przez poszkodowanych Polaków do kancelarii niemieckiego kanclerza i komisji spraw wewnętrznych w Bundestagu, zostali poinformowani również premier Kazimierz Marcinkiewicz, Sejm RP, Senat RP i Europejski Parlament. Ideę powstania "Centrum Polskiej Martyrologii" poparł (jak poinformował dziennik "Neues Deutschland"), wicemarszałek polskiego Sejmu - Marek Kotlinowski. (...)Centrum powinno przypominać o wspólnej historii i jednocześnie wskazywać kierunek drogi do niemiecko-polskiej przyjaźni. Berlin jest do tego dobrym miejscem(...) - stwierdził Kotlinowski i zapowiedział, że przedstawi podobną propozycję w Sejmie. Według polityka LPR, tego typu inicjatywa nie ma żadnego związku z planami powstania w stolicy Niemiec Centrum przeciwko Wypędzeniom. (...) Naszym celem - zapewniał Kotlinowski - nie jest rewanżyzm, gdyż "Centrum Polskiej Martyrologii" ma łączyć, a nie wykopywać nowe rowy (...) Koalicyjny rząd CDU/CSU-SPD i kanclerz Angela Merkel zapowiedzieli, że popierają ideę budowy w Berlinie "widocznego znaku" upamiętniającego niemieckie ofiary wypędzeń. Jak do tej pory nie wiadomo, jak miałby wyglądać taki znak. Według Stefana Hambury właśnie teraz, jeszcze przed powstaniem takiego niemieckiego znaku, należy położyć jak największy nacisk na forsowanie pomysłu budowy również dokumentacyjnego "Centrum Polskiej Martyrologii". Waldemar
Maszewski
|