Dziś przedstawiamy "Braci" - nie tylko z nazwy
Musimy udowadniać, że...
nie jedziemy na plecach taty

Publikacja z dwutygodnika 
Samo Życie nr 21/2005 (15.-29.10.05)
www.prenumerata.de
 
Gitarzysta Wojtek Cugowski o nowej formacji rockowej, w której nowoczesność zderza się z muzyczną tradycją domu rodzinnego

- Dziennikarze lubią pytać was o Budkę Suflera, a wy bardzo nie lubicie porównań z tym zespołem, ale nie da się ukryć, że muzyka obu grup wywodzi się z tych samych korzeni, czyli z mocno tradycyjnego rocka.

- To nie do końca jest tak, że nie lubimy o tym rozmawiać, tylko że ludzie często posługują się stereotypami i słysząc o nas myślą od razu poprzez pryzmat naszego ojca czy też Budki Suflera. Korzenie muzyczne są te same, bo zarówno w naszej muzyce jak i Budki, można znaleźć dużo klasyki rocka. Ale my staramy się iść z duchem czasu i grać nowocześnie, choć nie sądzę, żebyśmy kiedykolwiek poszli na jakiś muzyczny kompromis i wykonywali to, co się ludziom podoba, czy też to, co jest modne akurat w danym momencie. Na pewno nasze zespoły różnią się pod względem muzycznym i to bardzo poważnie.

- Wasz debiut był bardzo długo przygotowywany, przyzwyczailiście słuchaczy, że taki zespół jest, że gra i dopiero po dłuższej chwili oczekiwania ukazała się płyta.

- W tym składzie zespół działa od półtora roku, ale tak naprawdę razem z bratem zawiązaliśmy go w roku 1999. Przez te pięć-sześć lat graliśmy koncerty, natomiast z płytą nie spieszyliśmy się zbytnio. Prawdę mówiąc, nie wyobrażam sobie, żeby mogła ona powstać wcześniej - nie było ani odpowiednich ludzi, z którymi moglibyśmy ją nagrać, ani też nie mieliśmy takich możliwości wydawniczych, jakie mamy obecnie. 
Aktualny skład to: Krzysztof Patocki na perkusji - jeden z najlepszych bębniarzy rockowych w Polsce, grał z Kasią Kowalską, grał w zespole Human i nagrał niezliczone sesje dla najróżniejszych artystów; gitarzysta Sebastian Piekarek - wcześniej występujący z zespołem IRA, w grupie Daab i Rezerwat, oraz basista Tomek Gołąb, akompaniujący między innymi Magdzie Femme. Są to muzycy doświadczeni i - moim zdaniem - warto było czekać tyle czasu, żeby ta płyta została nagrana w tym składzie i brzmiała tak, a nie inaczej. 

- Wzięliście udział w telewizyjnym programie Bar, emitowanym na antenie telewizji Polsat i sprawiliście bardzo sympatyczne wrażenie na jego widzach.

- Miło mi to słyszeć. Weszliśmy do tego programu w stu procentach po to, żeby zaznaczyć swoją obecność na rynku, pokazać, że jest taki zespół, że gramy taką muzykę. Nie zamierzaliśmy czerpać z pobytu w Barze jakichkolwiek korzyści, nie myśleliśmy o wygranej. Po prostu zakładaliśmy od razu, że chcemy rozpropagować swoją muzykę i to nam się w dużej mierze udało.

- O dzieciach artystów, które same wkraczają na ścieżkę artystycznej kariery krążą dwie obiegowe teorie, jedna twierdzi, że jest im zdecydowanie łatwiej niż innym, a druga, że jest dokładnie odwrotnie.

- Jest dokładnie odwrotnie. Wielokrotnie musimy udowadniać, że nie jedziemy na plecach sławnego taty, ale że potrafimy grać, pisać piosenki. Muzyczne osiągnięcia ojca ogromnie nas cieszą, ale nie stanowią jakiejś presji - my nie porównujemy się do Budki. 
Nie było też tak, że to za sprawą sugestii taty zostaliśmy muzykami. Nigdy nie zastanawialiśmy się nad tym, czy zostać w dorosłym życiu strażakiem lub policjantem. Muzyka towarzyszyła nam od najmłodszych lat, więc w zupełnie naturalny sposób i bez jakiejkolwiek kalkulacji zdecydowaliśmy się na taką profesję.

- Ojciec nie ostrzegał was przed wkraczaniem na drogę muzycznej kariery, która nie zawsze jest łatwym kawałkiem chleba?

- Oczywiście, że nas ostrzegał, tylko że my jakoś nie wyobrażaliśmy sobie siebie w garniturach. Ja mam taką pasję w życiu, że namiętnie kupuję płyty i jeżeli nie mógłbym grać, to pewnie sprzedawałbym płyty, ale zawsze gdzieś o tę muzykę musiałbym się otrzeć. Muzyka jest dla nas naturalnym środowiskiem
i będziemy ją grać dopóki nam wystarczy sił i zdrowia.

- W poprzedniej kampanii wyborczej do Sejmu twój brat - Piotr - wykonywał utwór promujący Platformę Obywatelską, w obecnej kampanii wasz ojciec Krzysztof Cugowski zdobył fotel senatora z ramienia PiS-u.  Co sądzisz o takich związkach muzyki z polityką?

- Do końca nie jestem przekonany do tego typu działań. Mój brat i ojciec są zdecydowanie bliżej związani ze światem polityki. Ja mam do polityki stosunek dość obojętny i nie wiem, co bym zrobił, gdyby to mnie złożono taką propozycję. 

- Nie gracie modnego obecnie nu-metalu, stylistyka, jakiej hołdujecie ,przez wielu decydentów muzycznych uznana jest za przebrzmiałą i nie wartą popularyzacji

- To prawda, że nie jest to nu-metal, ale jeśli ktoś twierdzi, że tradycyjny rock umarł, to jest idiotą. Ta muzyka nigdy nie zniknie, ona może tylko ewoluować. Nie zastanawiamy się nad tym, czy to, co gramy, podoba się komuś czy nie. Gramy taką muzykę, jaką chcemy, jakiej lubimy słuchać i do jakiej chcielibyśmy przyzwyczaić naszą publiczność. Wydaliśmy płytę 11 lipca, czyli w okresie, w którym nikt przy zdrowych zmysłach takiej płyty nie wydaje. Wszyscy dookoła pukali się w głowę, a my po tygodniu mieliśmy trzy tysiące sprzedanych płyt. Dlatego teoria na temat braku popularności muzyki rockowej jest kompletnie nieprawdziwa. Ci, którzy lubią ten rodzaj grania, kupią album nawet w środku wakacji. 

- Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał:

Andrzej Kuspiel

Początek zespołu to rok 1997, kiedy to Wojtek i Piotrek Cugowscy po raz pierwszy zagrali wspólny koncert akustyczny. Ale tak naprawdę i na poważnie wszystko zaczęło się w roku 2001. Pierwszy skład tworzyli: Piotrek (wokal), Wojtek (gitara i drugi wokal), Krzysiek Nowak (bas) i Konrad Zieliński (perkusja). W tym składzie i pod nazwą Bracia Cugowscy grupa koncertował nie tylko w Polsce, ale udało jej się także zagrać w Niemczech i w Hiszpanii. Drugi etap istnienia formacji zaczął się w momencie wygrania Koncertu Debiutów na Festiwalu Opolskim w 2002 roku. Zespół wystąpił tam z piosenką “Nie jestem inny", skomponowaną przez Romualda Lipko z Budki Suflera. Była to, jak do tej pory, jedyna taka współpraca młodzieży ze starszym pokoleniem, lekko wymuszona brakiem czasu na stworzenie czegoś swojego. Po sukcesie w Opolu zespołowi udało się jeszcze zakwalifikować do krajowych eliminacji konkursu Eurowizji utworem “Missing Every Moment", który zajął piąte miejsce. W lipcu tego roku ukazał się długo oczekiwany debiutancki album “Fobrock", a sam zespół skrócił swoją dwuczłonową nazwę i występuje obecnie pod szyldem Bracia.