Za siedmioma górami, za siedmioma lasami

Szeroko otwarte drzwi "Concordii" 


Publikacja z dwutygodnika 
Samo Życie nr 19/2005 (16.09.05-30.09.05)
www.prenumerata.de
 
Tak zazwyczaj rozpoczyna się bajka o pięknej i zaczarowanej krainie. Tak można by również rozpocząć opowieść o miejscu, w którym znajduje się Ośrodek Spotkań "Concordia", własność Chrześcijańskiego Centrum Krzewienia Kultury, Tradycji i Języka Polskiego.

"Haus Concordia", położony na terenie wielkiego kompleksu leśnego "Westerwald", 20 kilometrów od Siegen i trzy kilomtery od miasteczka Dermbach, pełni rolę ośrodka rekolekcyjnego oraz wypoczynkowego. Przyjeżdżają tu na spotkania ministranci, lektorzy, członkowie parafialnych grup religijnych, szafarze komunii świętej i księża na rekolekcje. Prowadzone są szkolenia dla nauczycieli języka polskiego i katechetów, obozy dla dzieci i młodzieży, na których oprócz religijnej refleksji pielęgnuje się polską kulturę, język i tradycję. 

Sporo osób wychowanych w kulturze i tradycji polskiej przyjeżdża tutaj, aby w leśnej ciszy i polskiej atmosferze świętować Boże Narodzenie czy Wielkanoc.

Od 2002 roku odbywają się w "Concordii" Wielkie Polonijne Spotkania Młodych, które każdorazowo gromadzą kilka tysięcy uczestników. Ostatnie Spotkanie obecnością swą zaszczycił kardynał Józef Glemp. Przyjeżdżają w końcu do Concordii miłośnicy gór i leśnych wędrówek. W malowniczej, leśnej dolinie szukają wyciszenia, wypoczynku, a także chwil refleksji i zadumy, o które tak trudno w pędzącym nieustannie codziennym życiu. Oprócz zorganizowanych grup, przyjeżdżają rodziny traktując "Concordię" jako polski dom, zaś prowadzące ośrodek Siostry Służebniczki NMP przyjmują każdego przybysza według staropolskiej zasady: "Gość w dom, Bóg w dom".

Wielką dumą "Concordii" są dary otrzymane bezpośrednio od Jana Pawła II. Są to: piuska, której używał, kielich mszalny, ornat i paschał. Jego błogosławieństwem objęci są wszyscy, którzy przekraczają gościnne progi tego domu.

"Haus Concordia" zakupiony został w 1999 roku od diecezji Trier. Decyzję o zakupie podjął ówczesny rektor Polskiej Misji Katoclickiej ksiądz prałat Franciszek Mrowiec. Nie była to łatwa decyzja. Nie przez wszystkich została przyjęta z entuzjazmem. Jak zwykle w takich wypadkach, nie obyło się bez głosów sprzeciwu. Przeciwnicy mówili, że za drogo, za daleko, kto tam pojedzie i w ogóle po co i na co to komu. Zadawali pytania, czy w sytuacji ograniczania przez niemiecki episkopat, działalności PMK i likwidacji placówek jest sens tworzenia takiego ośrodka? Tym bardziej, że podobny działał już w Carlsbergu, no i do Polski przecież niedaleko. 

Były też propozycje kupna domu w bardziej "atrakcyjnym" czy bardziej centralnie położonym miejscu. Entuzjaści zaś liczyli, że spokój miejsca pozwoli odwiedzającym znaleźć wyciszenie, spokój i głębię - wartości, które zaowocują po powrocie do domu.

Po sześciu latach działalności "Concordia" udowodniła jednak, że na nic się zdały głosy przeciwników. Ośrodek żyje własnym i bardzo intensywnym życiem. Z jej gościnnych progów korzystają nawet grupy działające przy parafiach niemieckich. Tej gościnności jest pod dostatkiem dla zbłąkanych i poszukujących wiary "wędrowców duchowych". Dla ich poszukiwań otworem stoi nie tylko piękna okolica i delikatny powiew wiatru, ale również... piękna kaplica w drewnie, z obrazem Jasnogórskiej Madonny.
 
 

Leonard Paszek