| Za
siedmioma górami, za siedmioma lasami
Szeroko otwarte drzwi "Concordii" |
Tak zazwyczaj rozpoczyna
się bajka o pięknej i zaczarowanej krainie. Tak można by również rozpocząć
opowieść o miejscu, w którym znajduje się Ośrodek Spotkań "Concordia",
własność Chrześcijańskiego Centrum Krzewienia Kultury, Tradycji i Języka
Polskiego.
"Haus Concordia", położony na terenie wielkiego kompleksu leśnego "Westerwald", 20 kilometrów od Siegen i trzy kilomtery od miasteczka Dermbach, pełni rolę ośrodka rekolekcyjnego oraz wypoczynkowego. Przyjeżdżają tu na spotkania ministranci, lektorzy, członkowie parafialnych grup religijnych, szafarze komunii świętej i księża na rekolekcje. Prowadzone są szkolenia dla nauczycieli języka polskiego i katechetów, obozy dla dzieci i młodzieży, na których oprócz religijnej refleksji pielęgnuje się polską kulturę, język i tradycję. Sporo osób wychowanych w
kulturze i tradycji polskiej przyjeżdża tutaj, aby w leśnej ciszy i polskiej
atmosferze świętować Boże Narodzenie czy Wielkanoc. Od 2002 roku odbywają się w "Concordii" Wielkie Polonijne Spotkania Młodych, które każdorazowo gromadzą kilka tysięcy uczestników. Ostatnie Spotkanie obecnością swą zaszczycił kardynał Józef Glemp. Przyjeżdżają w końcu do Concordii miłośnicy gór i leśnych wędrówek. W malowniczej, leśnej dolinie szukają wyciszenia, wypoczynku, a także chwil refleksji i zadumy, o które tak trudno w pędzącym nieustannie codziennym życiu. Oprócz zorganizowanych grup, przyjeżdżają rodziny traktując "Concordię" jako polski dom, zaś prowadzące ośrodek Siostry Służebniczki NMP przyjmują każdego przybysza według staropolskiej zasady: "Gość w dom, Bóg w dom". Wielką dumą "Concordii" są dary otrzymane bezpośrednio od Jana Pawła II. Są to: piuska, której używał, kielich mszalny, ornat i paschał. Jego błogosławieństwem objęci są wszyscy, którzy przekraczają gościnne progi tego domu. "Haus Concordia" zakupiony został w 1999 roku od diecezji Trier. Decyzję o zakupie podjął ówczesny rektor Polskiej Misji Katoclickiej ksiądz prałat Franciszek Mrowiec. Nie była to łatwa decyzja. Nie przez wszystkich została przyjęta z entuzjazmem. Jak zwykle w takich wypadkach, nie obyło się bez głosów sprzeciwu. Przeciwnicy mówili, że za drogo, za daleko, kto tam pojedzie i w ogóle po co i na co to komu. Zadawali pytania, czy w sytuacji ograniczania przez niemiecki episkopat, działalności PMK i likwidacji placówek jest sens tworzenia takiego ośrodka? Tym bardziej, że podobny działał już w Carlsbergu, no i do Polski przecież niedaleko. Były też propozycje kupna domu w bardziej "atrakcyjnym" czy bardziej centralnie położonym miejscu. Entuzjaści zaś liczyli, że spokój miejsca pozwoli odwiedzającym znaleźć wyciszenie, spokój i głębię - wartości, które zaowocują po powrocie do domu.
Leonard Paszek |