| Blues
w Wuppertalu
W życiu piękne są tylko chwile... |
Miłośnicy
bluesa i rocka już wiedzą... To przecież słowa ze słynnego songu, który
śpiewał Rysiek Riedel,
tragicznie zmarły w 1984 roku wokalista i autor większości tekstów grupy
"Dżem". Wyryto je zresztą na jego nagrobku w Tychach na Śląsku. Nie ma
już Riedla, ale kultowa grupa nadal istnieje, nagrywa płyty i koncertuje.
Wiele kompozycji zespołu należy od dawna do klasyki polskiego bluesa i
jest wyśpiewywanych przez rzesze fanów nie tylko z Polski.
22 października, na zaproszenie Caritasu w Wuppertalu, "Dżem" wystąpił w tamtejszym klubie "Die Börse". Koncert odbył się w w ramach corocznego cyklu imprez pod hasłem "Ost-West Kontakte" (tegoroczne zainaugurowano 25 września, a zakończą się 19 listopada). Jak dowiedzieliśmy się od koordynatorki imprezy, Anity Dąbrowski, Polska co roku silnie zaznacza swoją obecność w projekcie, którego celem jest rozwój kontaktów ze Wschodem. Poprzez spotkania artystów różnych narodowości Caritas w Wuppertalu stara się popularyzować kulturę krajów Europy w Niemczech, szczególnie zaś dawnego "bloku wschodniego". W minionym roku gościem była grupa "Mannam", na której koncert przybyło ponad 600 osób. W tym roku organizatorzy liczyli na podobne zainteresowanie ze strony wielbicieli dobrej muzyki.
Koncert legendy polskiego rocka rozpoczął się w atmosferze podekscytowania, a zarazem uwielbienia płynącego z serc "zakochanej" w zespole publiczności. Na scenie pojawili się parę minut po dwudziestej. Najpierw oni - stale się zmieniający, ale niezmiennie profesjonalni instrumentaliści "Dżemu", a na końcu ich głos - wokalista Maciej Balcar. Choć - jak twierdzą niektórzy sympatycy zespołu - niezapomnianego Ryszarda Riedla nikt nie jest w stanie zastąpić, to jednak jego następca okazał się niemniej utalentowanym artystą. Dali czadu Na początek "Dżem" zaprezentował utwory ze swojej najnowszej, jeszcze niemal ciepłej, płyty "2004" (pierwszej studyjnej z Maciejem Balcarem), która swoją premierę miała we wrześniu tego roku. Fani mimo to nie zawiedli i od pierwszych wersów starali się wtórować wokaliście grupy. Na dobre jednak klub "Die Börse" rozszalał się tego wieczoru dopiero po krótkiej przerwie na... piwko, zarządzonej w połowie występu. Po nabraniu oddechu "Dżem" ze zdwojoną energią rozpoczął drugą, jeszcze gorętszą część koncertu. Usłyszeliśmy w niej takie przeboje grupy jak: "Sen o Victorii", "Paw" czy "Harley mój". Na scenie zespół dawał z siebie wszystko, a publiczność, w dużej mierze niesiona falą wspomnień lat młodości, szalała. Mimo mocnych wrażeń i paru promili we krwi, było to szaleństwo kontrolowane. Ten wieczór obył się więc bez incydentów. Nic dziwnego, że po tak udanym występie "Dżemu" fani ich muzyki głośnymi okrzykami i oklaskami domagali się bisów. I były. Na bis zespół zagrał m.in. ukochaną przez wszystkich "Whisky" i "Czerwony jak cegła". Przy okazji Maciej Balcar pochwalił publiczność: "Fajnie jest w tym waszym Wuppertalu, szkoda tylko, że tak daleko". Rzeczywiście
szkoda, też żalujemy.
"W życiu piękne są tylko chwile..." śpiewał wokalista "Dżemu" w refrenie jednej z piosenek Riedla. Mając jeszcze w uszach brzmienie sobotniego koncertu, zgadzamy się z tym całkowicie. Oby więcej takich chwil. "Jam"
jak "Dżem" Początki grupy były skromne i nie zapowiadały tak wielkiej kariery i popularności, jaką osiągnął "Dżem". W 1973 roku bracia Beno i Adam Otrębscy pogrywali sobie niezobowiązująco, jak robiło to w tamtym czasie wielu muzyków bluesowych w Polsce. Wkrótce dołączyli do nich Paweł Berger (klawisze) i Aleksander Wojtasiak (perkusja). Grupa ze Śląska nie miała wówczas nawet swojej nazwy, nie mówiąc o repertuarze, ale niebawem charyzma wieloletniego wokalisty zespołu - Ryszarda Riedla, który dołączył w 1973 roku, rozsławiła ją poza Katowice i region. W 1985 roku wydany album "Cegła" okazał się "strzałem w dziesiątkę" i obecnie zaliczany jest do klasyki polskiego rocka. Ciekawostką
jest geneza nazwy zespołu - "Dżem". W czasie przygotowań do jednego z koncertów
rozwieszono plakaty z błędnie przetłumaczoną pierwotną nazwą grupy "Jam".
Nazwa "Dżem" (zamiast Jam) spodobała się muzykom i tak już zostało.
Aleksandra Wenzel |