Blues w Wuppertalu

W życiu piękne są tylko chwile...


Publikacja z dwutygodnika 
Samo Życie nr 21/2005 (30.10-13.11.05)
www.prenumerata.de
 
Miłośnicy bluesa i rocka już wiedzą... To przecież słowa ze słynnego songu, który śpiewał Rysiek Riedel, tragicznie zmarły w 1984 roku wokalista i autor większości tekstów grupy "Dżem". Wyryto je zresztą na jego nagrobku w Tychach na Śląsku. Nie ma już Riedla, ale kultowa grupa nadal istnieje, nagrywa płyty i koncertuje. Wiele kompozycji zespołu należy od dawna do klasyki polskiego bluesa i jest wyśpiewywanych przez rzesze fanów nie tylko z Polski. 

22 października, na zaproszenie Caritasu w Wuppertalu, "Dżem" wystąpił w tamtejszym klubie "Die Börse". Koncert odbył się w w ramach corocznego cyklu imprez pod hasłem "Ost-West Kontakte" (tegoroczne zainaugurowano 25 września, a zakończą się 19 listopada).

Jak dowiedzieliśmy się od koordynatorki imprezy, Anity Dąbrowski, Polska co roku silnie zaznacza swoją obecność w projekcie, którego celem jest rozwój kontaktów ze Wschodem. Poprzez spotkania artystów różnych narodowości Caritas w Wuppertalu stara się popularyzować kulturę krajów Europy w Niemczech, szczególnie zaś dawnego "bloku wschodniego". 

W minionym roku gościem była grupa "Mannam", na której koncert przybyło ponad 600 osób. W tym roku organizatorzy liczyli na podobne zainteresowanie ze strony wielbicieli dobrej muzyki.

Po raz pierwszy zespół "Dżem" zagrał dla wuppertalskiej publiczności trzy lata temu. Tamta impreza została bardzo dobrze przyjęta, więc w tym roku organizatorzy ponownie postawili na grupę z Katowic. I nie zawiedli się. 

Koncert legendy polskiego rocka rozpoczął się w atmosferze podekscytowania, a zarazem uwielbienia płynącego z serc "zakochanej" w zespole publiczności. Na scenie pojawili się parę minut po dwudziestej. Najpierw oni - stale się zmieniający, ale niezmiennie profesjonalni instrumentaliści "Dżemu", a na końcu ich głos - wokalista Maciej Balcar. Choć - jak twierdzą niektórzy sympatycy zespołu - niezapomnianego Ryszarda Riedla nikt nie jest w stanie zastąpić, to jednak jego następca okazał się niemniej utalentowanym artystą. 

Dali czadu

Na początek "Dżem" zaprezentował utwory ze swojej najnowszej, jeszcze niemal ciepłej, płyty "2004" (pierwszej studyjnej z Maciejem Balcarem), która swoją premierę miała we wrześniu tego roku. Fani mimo to nie zawiedli i od pierwszych wersów starali się wtórować wokaliście grupy. Na dobre jednak klub "Die Börse" rozszalał się tego wieczoru dopiero po krótkiej przerwie na... piwko, zarządzonej w połowie występu. Po nabraniu oddechu "Dżem" ze zdwojoną energią rozpoczął drugą, jeszcze gorętszą część koncertu. Usłyszeliśmy w niej takie przeboje grupy jak: "Sen o Victorii", "Paw" czy "Harley mój". 

Na scenie zespół dawał z siebie wszystko, a publiczność, w dużej mierze niesiona falą wspomnień lat młodości, szalała. Mimo mocnych wrażeń i paru promili we krwi, było to szaleństwo kontrolowane. Ten wieczór obył się więc bez incydentów.

Nic dziwnego, że po tak udanym występie "Dżemu" fani ich muzyki głośnymi okrzykami i oklaskami domagali się bisów. I były. Na bis zespół zagrał m.in. ukochaną przez wszystkich "Whisky" i "Czerwony jak cegła". Przy okazji Maciej Balcar pochwalił publiczność: "Fajnie jest w tym waszym Wuppertalu, szkoda tylko, że tak daleko". 

Rzeczywiście szkoda, też żalujemy.
 

"W życiu piękne są tylko chwile..." śpiewał wokalista "Dżemu" w refrenie jednej z piosenek Riedla. Mając jeszcze w uszach brzmienie sobotniego koncertu, zgadzamy się z tym całkowicie. Oby więcej takich chwil.

"Jam" jak "Dżem"

Początki grupy były skromne i nie zapowiadały tak wielkiej kariery i popularności, jaką osiągnął "Dżem". W 1973 roku bracia Beno i Adam Otrębscy pogrywali sobie niezobowiązująco, jak robiło to w tamtym czasie wielu muzyków bluesowych w Polsce. Wkrótce dołączyli do nich Paweł Berger (klawisze) i Aleksander Wojtasiak (perkusja). Grupa ze Śląska nie miała wówczas nawet swojej nazwy, nie mówiąc o repertuarze, ale niebawem charyzma wieloletniego wokalisty zespołu - Ryszarda Riedla, który dołączył w 1973 roku, rozsławiła ją poza Katowice i region. 

W 1985 roku wydany album "Cegła" okazał się "strzałem w dziesiątkę" i obecnie zaliczany jest do klasyki polskiego rocka. 

Ciekawostką jest geneza nazwy zespołu - "Dżem". W czasie przygotowań do jednego z koncertów rozwieszono plakaty z błędnie przetłumaczoną pierwotną nazwą grupy "Jam". Nazwa "Dżem" (zamiast Jam) spodobała się muzykom i tak już zostało. 
 

Aleksandra Wenzel