"Europa-Fit plus", czyli...
Bliskie kontakty
 

Publikacja z dwutygodnika 
Samo Życie nr 5/2005 (5.3.-18.3.055)
www.prenumerata.de
 
Od 9 do 13 lutego odbywały się w Essen targi Reise & Camping, na których stoisko Polskiej Organizacji Turystycznej cieszyło sie dużym powodzeniem wśród zwiedzających.  

W ciągu pięciu dni odwiedziło je, według szacunków, prawie cztery tysiące gości zainteresowanych możliwością spędzenia urlopu w Polsce. Inaczej licząc, 1,6 osoby na minutę, co dla personelu oznaczało pracę na pełnych obrotach. 

Jedni przychodzili wprawdzie tylko po katalog, za to inni informowali się bardzo szczegółowo. Przede wszystkim wzrasta zainteresowanie Niemców aktywnymi formami urlopu: na nartach, pod żaglem i na rowerze.

Wielu do stoiska wiódł sentyment. "Urodziłam się we Wrocławiu", "Czy zna pani miejscowość..., bo nie wiem, jak to miasto nazywa się po polsku". I tu zaczynała się podróż palcem po mapie. 

"Mój ojciec urodził się na Mazurach. Czy ma pani coś na ten temat? Chcieliśmy zorganizować mu urlop-niespodziankę".

Byli tacy, którzy chcieli wyjaśniać bieg historii, inni proponowali wprowadzenie niemieckich nazw miast obok polskich, tak, dla ich orientacji, bo przecież jesteśmy teraz wszyscy w Unii.

Byli też znawcy Polski. Na pytanie, czy można im w jakiś sposób pomóc, odpowiadali: "Myślę, że nie" i rozpoczynali monolog o swoich wyprawach turystycznych po Polsce. "Założę się, że byłem jednym z pionierów urlopów na rowerze dla Niemców w Polsce. W latach 80. organizacja takich wycieczek była jeszcze dosyć trudna" - chwalił się jeden z gości.

Nie brakowało pytań o bezpieczeństwo, infrastrukturę i komary na Mazurach. Nierzadko odpowiadali im inni turyści zafascynowani Polską: "Byliśmy już w Polsce i znowu chcemy tam pojechać."

Były też naturalnie krytyczne uwagi.

Bogaty i dobrze opracowany materiał informacyjny szybko był rozchwytywany. Ostanie dwie godziny targów były więc dla personelu polskiego stoiska godzinami ciężkich prób, jak tu uniknąć odpowiedzi: "Nie ma". (ak)