| Z
Krzysztofem Skibą rozmawia Konrad Franke
W
moherowych gaciach
|
| K.F.: - Jesteś felietonistą
tygodnika "Wprost", przedtem miałeś rubrykę w "Gazecie Wyborczej". Współtworzyłeś
telewizyjny magazyn "Lalamido", prowadziłeś festiwale, jesteś pomysłodawcą
programów satyrycznych i kabaretowych, a ostatnio także autorem kręconego
na wybrzeżu show "I ty zostaniesz 40-latkiem".
Najbardziej jednak znany jesteś jako lider grupy Big Cyc, która całkiem niedawno wydała 14 już płytę - "Moherowe berety". Na okładce, obok babci-komandosa z patrolu parafialnego, widnieje informacja, że jest to pierwsza zakazana płyta IV RP. Czy jest tak rzeczywiście, czy to jedynie chwyt marketingowy? K.S.: - Jaki chwyt
To jest
jak najbardziej zakazana płyta, zwłaszcza tytułowy kawałek. "Moherowych
beretów" nie usłyszysz ani w prywatnych, ani tym bardziej w Dla mnie jest to dowód, że polska młodzież wcale nie jest taka głupia, jakby tego chcieli niektórzy nasi politycy. Oni myślą, że wystarczy czegoś zakazać i problem jest z głowy. Chłopaki zapominają, że w Polsce nie ma już cenzury. Są za to nowe technologie, takie jak choćby Internet, którego żadnym dekretem nie da się zagłuszyć. - Co, twoim zdaniem, jest w tym kawałku tak obrazoburczego, że ściągnęliście na siebie gniew Ojca Dyrektora? - Jak ktoś nie ma poczucia
humoru, to może obrazić się za wszystko. Kiedy pisałem tekst do "Moherowych
beretów", wydawało nam się, że jest to kawałek całkiem poważny. Wręcz smutny,
taki w oazowym stylu
Chodzi w nim o to, że przegraliśmy Polskę, że wygrała
ją Armia Ojca Rydzyka. W trakcie nagrań świadomość klęski była tak namacalna,
że spodziewaliśmy się - wcześniej czy później - jakiejś konfrontacji.
- Występy z Big Cycem to tylko część twojej estradowej aktywności. Co poza tym? - Pod koniec czerwca prowadziłem z Agatą Młynarską koncert z okazji 80-lecia Gdyni. Na scenie pojawiłem się w kostiumie Złotej Rybki, zaprojektowanym przez sopociankę Alę Grucę. Kilka tygodni wcześniej z Tomkiem Kamelem prowadziłem festiwal w Opolu. Przed pierwszym koncertem ktoś rozpuścił plotkę, że mam zamiar wystąpić w pomarańczowych, moherowych gaciach. To była tylko pogłoska, ale dyrekcja Festiwalu tak się przeraziła ewentualnych konsekwencji politycznych, że naciskali, abym wystąpił w normalnych czarnych portkach. To doskonały przykład w jak kuriozalnym kierunku zmierza IV RP. Nie wyobrażam sobie, żeby Gomułkę interesowało w jakich spodniach występuje Lucjan Kydryński. - Które z wybrzeżowych imprez utkwiły ci najbardziej w pamięci? - Chyba festiwal Marlboro Rock In, a konkretnie - występ na molo amerykańskiej kapeli Afghan Wings, której perkusista wyszedł na bis zupełnie nago. O dziwo, numer ten nie spowodował skandalu, wręcz przeciwnie - na widowni zapanowała powszechna euforia. Nie protestowali nawet radni ZChN. Ale to były początki kapitalizmu, więc pewnie bali się cokolwiek cenzurować. W epoce PiS coś takiego byłoby nie do pomyślenia W tym samym mniej więcej
czasie zaproszono mnie do jury Konkursu Mokrego Podkoszulka. Impreza odbywała
się w noc świętojańską na plaży w Sopocie. Dziewczyny tak się rozochociły,
że w pewnym momencie złamały regulamin konkursu i ....zaczęły ściągać koszulki,
no i tym razem nie obeszło się bez awantury.
- Wróćmy do współczesności Rozpoczęły się wakacje, gdzie zamierzasz je spędzić? - Dla mnie wakacje są najbardziej pracowitym okresem w roku. W najbliższym czasie w Gdańsku rozpocznie się Festiwal Dobrego Humoru. Z całego kraju nad Motławę zjadą najlepsi aktorzy, satyrycy i kabareciarze. Festiwalowych imprez jest wiele, a jedną z nich będzie współorganizowany przeze mnie Okrągły Stół Satyryków. W trosce o zdrowie psychiczne narodu i swoje będziemy się dobrze bawić. Impreza jak zwykle odbędzie się w Dworze Artusa. - Czy i tym razem będziecie wybierać Pawia Roku i Idiotę Roku? - Oczywiście. Mam już nawet swojego faworyta. Będzie nim nowy minister edukacji. Zresztą jego koledzy z moherowej koalicji to również pewniaki w kilku kategoriach A tak przy okazji, czytelnikom "Samego Życia" zdradzę tajemnicę, że gościem honorowym tegorocznego festiwalu, będzie Chuck Norris, który kilka dni temu odpowiedział na mój osobisty apel i obiecał, że przybędzie na piechotę do Polski i rozwiąże wreszcie nasze problemy: wybuduje autostrady, załata dziurę budżetową, załatwi podwyżki w służbie zdrowia. A wszystko to załatwi jednym kopniakiem, z półobrotu oczywiście. - Dziękuję za rozmowę.
imię i nazwisko: Krzysztof
Skiba
|