J.E. ks. arcybiskup Marian Gołębiewski, metropolita wrocławski

O Kościele, Polsce i Niemczech
 


Publikacja z dwutygodnika 
 Samo Życie nr 11/2006 
www.Samo-Zycie.com
 
W kwietniu minęły dwa lata od chwili, gdy po przejściu na emeryturę wieloletniego włodarza archidiecezji wrocławskiej, lubianego i cenionego za otwartość oraz poczucie humoru ks. kardynała Henryka Gulbinowicza, stolicę biskupią objął nowy zwierzchnik dolnośląskiego Kościoła, ks. arcybiskup Marian Gołębiewski. W tym czasie zdążył już odwiedzić Niemcy i spotkać się zarówno z Polakami jak i śląskimi przesiedleńcami.

Kim jest, jakie wrażenia odniósł z pierwszych dwóch lat biskupiej posługi w regionie, w którym historia tak mocno związała Polaków z Niemcami? Jakie ma zamierzenia, jak ocenia migracje dostrzegalne w obu krajach, i czy istnieją kontakty między episkopatami?

Ksiądz arcybiskup, urodzony w 1937 roku w Trzebuchowie koło Koła, święcenia kapłańskie otrzymał w roku 1962. W 1996 roku został wyniesiony do godności biskupiej przez papieża Jana Pawła II i objął diecezję koszalińsko-kołobrzeską. 3 kwietnia 2004 roku został arcybiskupem metropolitą wrocławskim. Uroczysty ingres do katedry św. Jana Chrzciciela na Ostrowie Tumskim odbył 24 kwietnia. 

I jeszcze dodać można, że ksiądz metropolita jest profesorem nadzwyczajnym teologii, przewodniczącym Sekcji Nauk Biblijnych Rady Naukowej i Komisji Wiary oraz członkiem Papieskiej Rady Duszpasterstwa Migracji i Podróżnych. W jego biskupim herbie widnieje śląski orzeł i głowa św. Jana Chrzciciela, a motto głosi: "Ad imaginem Tuam".

Odpowiedzi na następne pytania wymagały odwiedzin w Kurii Metropolitalnej. Nie było to proste, bo już w początku posługi we Wrocławiu zdrowie nowego arcybiskupa wymagało nagle szpitalnej interwencji. Teraz, choć jak nigdy przedtem, Wrocław ma aż pieciu biskupów, wliczając w to będącego na emeryturze, lecz wciąż czynnego kardynała Henryka Gulbinowicza i biskupa-seniora Józefa Pazdurę, mocno napięty kalendarz nie dawał nadziei na szybkie, bezpośrednie spotkanie. Gdy jednak do niego doszło, nie kryłem satysfakcji z odbytej rozmowy. Rozmowy, bo nie był to zwyczajny wywiad. 

Ksiądz arcybiskup opowiadał o swoich wrażeniach, wyjaśniał moje wątpliwości, interesował się nawet naszą gazetą i problemami, z jakimi boryka się prasa polskojęzyczna. Był doskonale zorientowany w specyfice swej nowej metropolii, jak i w problemach Polaków za Odrą, które spotykają emigrantów, przesiedlenców czy gościnnie pracujących w Niemczech rodaków.

"Specyfika metropolii wrocławskiej - wyjaśniał metropolita wrocławski - polega na tym, że ludność jest tu etnicznie wymieszana. Po II wojnie przybyli na te tereny wysiedleńcy z kresów dawnej II Rzeczypospolitej, ze Lwowa, Stanisławowa. Zmieszali się z przybyszami z centralnej Polski, z pozostałymi autochtonami.
Z tego "tygla" powstało dzisiejsze, trzecie już pokolenie wrocławian, które traktuje Dolny Śląsk jako swój region, a Wrocław, jako swoje miasto. 

Do tego - zwraca uwagę ksiądz arcybiskup - zachowali oni po rodzicach religijność i przywiązanie do Kościoła. Wrocław jest miastem młodym i młodych (12 wyższych uczelni) dynamicznie się rozwijającym, otwartym, w którym toczy się i rozwija dialog ekumeniczny między różnymi wspólnotami religijnymi: katolicką, protestancką, prawosławną i żydowską.

Była to miła obserwacja nowego arcypasterza, który spodziewał się na wstępie swej slużby większych trudności. Praca w takim środowisku stawia jednak duże wymagania pod względem intelektualnym, trzeba też dostrzegać mogące płynąć z otwarcia pobliskiej granicy zagrożenia, w tym wystawioną na pokusy stabilność rodziny, szczególnie, gdy wielu Polaków pracuje po drugiej stronie Odry.

Uwagę zwraca inny model religijności społeczeństwa polskiego i niemieckiego. "To dlatego - zauważył hierarcha - nasi rodacy mieszkający w Niemczech lepiej czują się w polskich kościołach. Polacy bardziej uczuciowo, emocjonalnie podchodzą do spraw wiary i obrzędów kościelnych, Niemcy bardziej powściągliwie, intelektualnie. Widać to wyraźnie w rozwoju nauk teologicznych, na którym to polu Niemcy mają imponujące osiągnięcia. Nie należy również zapominać o wpływie reformacji na niemiecki katolicyzm. Kościół w Polsce, na skutek znanej historii naszego kraju, zawsze był z narodem i taka też była nasza myśl teologiczna. Na pierwszym planie była wolność - religijna i narodowa. Tego doświadczenia nie mieli Niemcy, którzy za to dzięki reformacji Luthra na wysoki poziom intelektualny podnieśli nauki teologiczne".

Te różnice nie przeszkadzają w dobrych kontaktach między duchownymi obu krajów. Niedawno ksiądz metropolita wraz z innymi polskimi biskupami odwiedził w Fuldzie, siedzibie Episkopatu Niemiec, biskupów niemieckich. Wizyta zbiegła się z 40. rocznicą słynnego listu biskupów polskich do niemieckich, w którym, co tak rozwścieczyło ekipę partyjną Gomułki, udzielano chrześcijańskiego wybaczenia nieprawości popełnionych na narodzie polskim i zwrócono się z prośbą o udzielenie podobnego wybaczenia za krzywdy, które mogły ze strony polskiej spotkać Niemców. Głównym autorem listu napisanego w imieniu biskupów polskich był wrocławski arcybiskup, kardynał Bolesław Kominek. To właśnie wtedy rozpoczęła się normalizacja stosunków polsko-niemieckich, o czym w czasie spotkania w Fuldzie rozmawiali biskupi obu narodów. A i w Polsce witać można było na dolnośląskiej ziemi ordynariusza z Limburga, któremu podlega m.in. Frankfurt nad Menem, biskupa Franza Kampfhausa

Ksiądz arcybiskup nie może narzekać na nadmiar wolnego czasu. Można go spotkać nie tylko w kościelnych murach, ale też i na różnych uroczystościach organizowanych przez miasto, instytucje, stowarzyszenia i związki regionalne, w tym Stowarzyszenie Dziennikarzy. I odwrotnie, częstymi gośćmi są w rezydencji biskupiej przy ulicy Katedralnej ludzie pióra. To właśnie przez nich, tak jak w moim wypadku Czytelnikom "Samego Życia", życzy Metropolita Wrocławski ks. abp Marian Gołębiewski wytrwania w wierze, w polskich tradycjach i realizacji wszelkich pragnień. 

Nie byłem pewny, gdy opuszczałem gościnny wrocławski gmach arcybiskupi, czy jego lokatorowi uda się tego dnia pogrążyć w ulubionej lekturze rzymskich poetów. Jak twierdzi, tak właśnie spędza wolny czas. Ale ten to w Jego życiu deficytowy towar!

Wojciech W. Zaborowski