| Niezwykła lekcja historii Polski |
"Dlaczego stworzono tu salę
zabaw dla dzieci?!" - dopytuje się Bianca. Studentka z Freiburga nie może
pojąć, dlaczego dzieci w Muzeum Powstania Warszawskiego bawią
się modelami bombowców, składają czołgi z papieru. "To przecież propagowanie
zabawek militarnych i przemocy, szkodliwe dla dzieci!"
Bianca jest zszokowana. "U nas, w Niemczech, coś takiego by nie przeszło" mówi z pewnością w głosie. Grzegorz, wolontariusz z muzeum, sam student, widzi to inaczej. "To część polskiej tradycji, przekazywana przez dziadków wnukom. Walka o niepodległość i pamięć o niej należy do naszej tożsamości" - przekonuje. Bianca nadal nie rozumie, podobnie jak Lutz i Sabine. "O historii można się uczyć, ale czy taki sposób jej przekazywania młodzieży to nie nadmierna gloryfikacja?" - pytają się studenci z Niemiec. "Te dzieci będą zafascynowane wojną!" Bianca, Grzegorz i ich koledzy to uczestnicy kwietniowych polsko-niemieckich warsztatów i międzynarodowej konferencji "Powstanie. Pamięć i pojednanie". Studenci i naukowcy starali się w Warszawie przedstawić wizję powstania parszawskiego w obu krajach. Niespodziewanie zainteresowanie było większe wśród młodzieży niemieckiej niż polskiej, której głosów w dyskusji brakowało. Niemieccy uczestnicy nie byli przypadkowi, ich wiedza i zainteresowanie Polską było większe, niż u ich przeciętnego krajana. Tak jak u Bianci, studiującej w Poznaniu, czy grupie studentów z Freiburga i Berlina, uczącej się polskiego. Widać gotowość zrozumienia, ale różnice w mentalności pozostają, również w młodym pokoleniu. "Prawdopodobieństwo wygranej musiało być chyba duże?" - dopytuje się Sabine. "Musieli być tego pewni, inaczej by nie ryzykowali" - odpowiada sama sobie. Zasada "umrzeć z honorem" nie mieści się jej w głowie. "Dla nas sens ma walka o życie swoje, rodziny. Oddanie życia za ideały, honor, wartości to rzecz niezrozumiała" - tłumaczy Bianca. "A słowa patriotyzm czy naród używane są w Niemczech ostrożnie, jako skażone przez nazistów. Zabrzmi to prowokująco, ale w pewnym sensie to, co robili Niemcy w czasie wojny, można porównać z walką Polaków - walczyli i ginęli za pewne wartości. Tylko, że Polacy wybrali te właściwe" - kończy Bianca. Mniej emocji, więcej analiz "Młodych Niemców powstanie interesuje, lecz podchodzą do tego mniej emocjonalnie niż my" - mówi Paweł Piotrowicz, moderator warsztatów. "Prawie doszło do zgrzytu, kiedy stwierdzili, że dosyć mają opowiadań byłych powstańców. Oczekiwali naukowych analiz. Emocjonalne wypowiedzi weteranów umożliwiały im poznanie tamtych realiów, ale zacierały granice między prawdą historyczną, a indywidualną pamięcią". "Wy, Polacy, ciągle mówicie o uniwersalnym znaczeniu powstania, walce wobec ideologii totalitarnych, jego wadze dla losów świata. Tak jednak nie było" - krytykuje Thomas, doktorant. "Rozumiem ludzi, którzy walczyli, stracili rodziny i przyjaciół, ale trzeba sprawę widzieć trzeźwo - powstanie było ważne dla Polaków, ich dumy i tożsamości, i nikogo więcej. Nie miało wpływu na tok wojny, ani losy dyktatur. Było odwetem wobec niemieckiego terroru". Czy jako Niemcy czują się winni? Takie pytania padają ciągle. "A dlaczego?" - odpowiada pytaniem Lutz. "Ja nie zrobiłem nic złego. Czy młodzi Polacy czują się winni za komunizm? To też nie miałoby sensu. Jesteśmy świadomi historii i tego, że zło wyszło z naszego kraju. To raczej kwestia odpowiedzialności za przyszłość, niż winy" - mówi. "Do tego zalicza się też przekazywanie wiedzy na temat wojennych wydarzeń w Polsce". A to, jak zgodnie przyznają niemieccy studenci, w ich kraju jest nadal niewystarczające. Thomas Strobel z Georg-Eckert-Institut od lat analizuje zawartość niemieckich podręczników historii pod kątem przedstawiania wojny z Polską. Wyniki zaskakują. "Wszędzie, gdzie było to dla Sowietów korzystne, pozostawiali narodowe zrywy wobec Niemców swojemu losowi. Przyglądali się bezczynnie klęsce powstańców w przerażającej rzezi na ulicach Warszawy" - to fragment z podręcznika dla szkoły średniej. Dopisek: "Pierwsze powstanie warszawskie wzniecili Żydzi w getcie. Zostało stłumione po dwóch miesiącach walk". To pierwsza wzmianka o walkach w Warszawie w niemieckim podręczniku historii. I to dopiero z roku 1968" - opowiada Strobel. Dopiero nowa wschodnia polityka rządu RFN w latach 70. prowadzi do dokładniejszego zajęcia się w szkołach tematem polskiego ruchu oporu. Gorzej było w dawnej NRD, gdzie pierwszy kilkuzdaniowy akapit o powstaniu pojawił się dopiero na kilka miesięcy przed obaleniem muru. Również w RFN temu zagadnieniu nie nadano jednak - podkreśla Strobel - odpowiedniego znaczenia. Znacznie więcej mówi się w podręcznikach o powstaniu w getcie warszawskim, co powoduje, że uczniowie łączą je ze sobą. Prawie nigdzie nie przekazuje się wiedzy o znaczeniu powstania dla zbiorowej pamięci Polaków. Liczb nie podaje się wcale, albo są one mocno zaniżone. Zbyt złożone zjawisko Według badacza, powodem jest obawa przed przedstawianiem zbyt skomplikowanego zjawiska, jakim jest polski ruch oporu. Jako przykład podaje propozycję rozdziału o powstaniu w nowym podręczniku do historii, opracowaną przez jego kolegę z instytutu. Projekt oceniono bardzo dobrze, jednak objętość rozdziału okazała się za obszerna, a próby skrócenia prowadziły do niejasnego przedstawienia historii. Podręcznik ukazał się więc w starej wersji. Stąd młodzi ludzie mają mocno ograniczoną wiedzę na temat tego, co wydarzyło się w Polsce w czasie wojny. Jako dorośli nie będą też sami szukać informacji. Jednorazowe akcje, jak warsztaty, trafiają przede wszystkim do tych nielicznych, którzy Polską i tak się interesują - uważa Strobel. Podobnie jest w innych krajach. Obecny na konferencji Norman Davis mówił o problemach z wydaniem swojej książki w USA i Wielkiej Brytanii. Wydawcy obawiali się braku zainteresowania polskimi tematami. W tej chwili nawet studenci renomowanych amerykańskich uniwersytetów z okupacją w Polsce kojarzą jedynie zryw w getcie warszawskim i Holokaust. Agnieszka Hreczuk Znacznie więcej mówi się w podręcznikach o powstaniu w getcie warszawskim, niż o powstaniu warszawskim, co powoduje, że cudzoziemcy łączą je ze sobą. |