| Po zmaganiach z Ordnungsamtem
Klub Polskich Nieudaczników musi wyprowadzić się ze swojej siedziby przy
Torstrasse 66 w Berlinie
Koniec klubu sztuki niszowej |
Związkowi Polskich Nieudaczników
- na przekór nazwie - udało się wiele. Klub przy Torstrasse w centrum Berlina
- siedziba Związku - zasłynął w ciągu sześciu lat swej
działalności na berlińskiej scenie artystycznej i zyskał tysiące sympatyków.
Kilka razy w tygodniu odbywają się tam imprezy kulturalne, promujące sztukę niszową. Są wśród nich bardzo popularne projekcje polskich filmów, koncerty, wystawy, projekty teatralne i eksperymenty artystyczne. Polscy Nieudacznicy mają jeszcze inne dokonania: paradokumentalny film Rozszerzenie Morza Bałtyckiego, satyryczną audycję w radiu Multi-Kulti, wydanie kilku książek i nieregularnie ukazujące się półliterackie pismo Kolano, które w nakładzie sięgającym nieraz dwóch tysięcy egzemplarzy rozchodzi się w błyskawicznym tempie. To wszystko może okazać się niebawem przeszłością. 2 czerwca klub zostanie zamknięty na mocy decyzji berlińskiego Ordnungsamtu. Związek Polskich Nieudaczników w ciągu dwuletnich zmagań z biurokracją i sądem nie zdołał udowodnić, że stawiane im zarzuty są bezsensowe. - Ordnungsamt zarzuca nam
prowadzenie nielegalnej działalności gospodarczej - mówi Mariusz Bednarski,
jeden z założycieli Związku i klubu.
Można było wprawdzie napić się tam polskiego piwa, ale zapłata za nie była mniej kub bardzie dobrowolna. - Nikt nie sprzedawał go żeby na tym zarobić - przyznaje Bednarski. Niemiecki urząd pilnujący porządku sprzeciwił się działalności klubu, bo ten nie posiada zezwolenia na wyszynk, a o takowe nie może się postarać, bo ma o jedną toaletę za mało, nie posiada wyjścia bezpieczeństwa i podjazdu dla wózków inwalidzkich. Podczas pierwszej sprawy sądowej na Związek nałożono symboliczną karę w wysokości 200 euro. - Niebawem czeka nas druga sprawa w sądzie i przypuszczamy, że nie skończy się ona na symbolicznej kwocie - twierdzi Mariusz Bednarski. To była już instytucja i ciekawy adres Związek Polskich Nieudaczników powstał w kwietniu 2000 roku. Liczy około stu stałych członków, a prawie 50 tysięcy berlińczyków posiada tymczasowe legitymacje, uprawniające do uczestnictwa w imprezach. Klub utrzymuje się dzięki inicjatywie społecznej jego założycieli i nie otrzymuje żadnych dotacji. Większość organizowanych w klubie imprez jest darmowa lub za symboliczną opłatą. Klub promuje sztukę mieszczącą się w kanonie tzw. "sztuki niszowej". Podkreśla to "Mały Manifest" Związku Polskich Nieudaczników: "Nam podobnych jest niewielu w mieście, tylko kilku, może kilkudziesięciu (...) Reszta to ludzie sukcesu, oziębli, zimnokrwiści specjaliści - cokolwiek tylko robią, czynią to najlepiej. My - słabi, mniej uzdolnieni, nie możemy niczego wskórać (...) Jesteśmy skłonni uznać ich priorytet, jednak chcemy pozostać twórcami, według naszych możliwości, na niższym poziomie (...)" - czytamy w założeniach programowych berlińskiego stowarzyszenia. Związek promuje berlińską mieszankę i adresuje ją do wszystkich zainteresowanych, niekoniecznie Niemców czy Polaków. W sobotę 2 czerwca w pomieszczeniach
klubu przy Torstrasse odbędzie się impreza pożegnalna. Przedstawiciele
Związku zapowiadają wznowienie dzialalności
- Rozglądamy się za nowym lokum w centrum Berlina - przyznaje Bednarski. Stowarzyszenie starało się o tymczasowe korzystanie z pomieszczeń byłej ambasady polskiej przy alei Unter den Linden, ale na razie oczekuje na odpowiedź. Katarzyna Domagała-Pereira |