| Nowy duch na zamku Nordkirchen |
Sam
o sobie mówi, że jest malarzem, który gotuje. Ci, którzy znają go i jako
artystę, i jako kucharza, dodają: najlepszym malarzem
wśród kucharzy i najlepszym kucharzem wśród malarzy. Ponad 20 lat prowadził
wytworną restaurację na zamku Schwansbell w Lünen. Kiedy mówiło się o tym
mieście na Westfalii, bez względu na szczebel hierarchii społecznej czy
towarzystwo, prędzej czy później padało jego nazwisko. Zgromadził bogatą
kolekcję zawodowych wyróżnień jako kucharz i artysta. Od roku prowadzi
kompleks gastronomiczny - restaurację "Venus" i bistro "Menuett" na zamku
w Nordkirchen, znanym jako westfalski Wersal, w Münsterlandzie.
Franz Leszek Lauter, rodem z Bydgoszczy, bo o nim tu mowa. Rok w nowym miejscu to niewiele. Ale Lauterowi wystarczyło tych kilkanaście miesięcy, aby do zbioru wyróżnień dorzucić nowe - 16 punktów w "Gault-Millau" i drugie "słońce" w gastronomicznej biblii "Savoir Vivre". Pierwsze urodziny Nie byłby Lauter sobą, gdyby na pierwsze urodziny w Nordkirchen czymś nie zaskoczył swoich gości i przyjaciół. Ci, którzy go bliżej znają, czytając zaproszenie na urodzinowe party 28 listopada zeszłego roku, zaśmiewali się jak ja. To mógł tylko Lauter wymyślić. Cały Franz! Ci, którzy znają go od niedawna z pewnością kilkakrotnie czytali zaproszenie i z niedowierzania przecierali oczy. Stało czarno na białym: 28 listopada o godzinie 19.00 odbędzie się w restauracji "Venus"... "Klovernissage", na które serdecznie zaprasza... Tak, otwarcie retauracyjnych WC... Nie oznacza to, że wcześniej "ustronnych miejsc" tam nie było. Ale na pierwsze urodziny sam mistrz i młoda artystka Adele Röder postanowili wzbogacić ich funkcję. Odtąd można przy okazji załatwiania całkiem przyziemnych potrzeb, poobcować ze sztuką. Lauter urządził męski przybytek, a Adele Röder damski. Na nic zda się tu jakikolwiek opis. To trzeba po prostu zobaczyć na własne oczy. Jak na wernisaż przystało, było fachowe wprowadzenie i część artystyczna. Pierwszego zadania podjął się dr Rüdiger Krüger. A że z profesji jest literaturoznawcą, było więc sporo poezji, w tym największych mistrzów pióra, z Goethem na czele. Żadnych prostackich dowcipów, lecz wykład na najwyższym poziomie. Pełna kultura. Słowa uznania, Panie Doktorze. O muzyczną oprawę zaś zatroszczyli się sopranistka Angela Mayer i pianista Peter Krüger. Jako że przedsięwzięcie miało charakter rewolucyjny, część oficjalną Peter Krüger zakończył brawurowo wykonaną "Etiudą Rewolucyjną" Chopina. Krótko mówiąc - było fajnie. Goście, zebrani w sile prawie setki, nie szczędzili braw i pochwał. Pracowity, ale udany rok - Jaki był ten pierwszy rok na nowym, na zamku w Nordkirchen? Krótkie pytanie, krótka odpowiedź. - To była dla nas wszystkich ciężka harówka - mówi Leszek Lauter. I zaraz dodaje: - Ale było też sporo radości. Wielkiej forsy z pewnością się nie dorobię, ale też o to nie zabiegam. Jestem zadowolony, gdy to, co robię sprawia radość mnie samemu i ludziom. Kiedy nie mam długów, minusów, jestem zadowolony. I kiedy mogę pracować. Także przy sztaludze. Ta "noga w minionym roku z braku czasu ucierpiała. Nie, całkiem nie próżnowałem, ale do "normy z lat minionych było daleko. Tu warto wspomnieć, że był rok, w którym Lauter namalował 365 prac! O nowych wyróżnieniach w branży gastronomicznej nie wspomniał ani słowem. Wymienia natomiast koncerty na zamku Udo Jürgensa, de Burga, Noc włoską, na której bawiło się ponad pięć tysięcy gości, a których był współorganizatorem, i zagraniczne wojaże. Swoje i teamu. W Wenezueli dzielił się swoimi doświadczeniami gastronoma i kucharza, w Azerbajdżanie, w Baku, wystawiał swoje obrazy, w Köln ze swoim zespołem gotował dla gości polskiego Konsulatu. No, a pod koniec roku była podróż do dalekiego Tokio. Kucharz rodem z Polski, wraz ze swoim personelem, gotuje westfalskie potrawy w czasie Tygodnia Nordrhein-Westfalen w ramach Roku Niemieckiego w Japonii! Coś podobnego. - Sauerbraten na Dalekim Wschodzie - śmieje się Lauter. - Przyrządzona przez nas kwaszona kapusta pewnie do dziś śni się Japończykom. A bigos? - Bigos?! Westfalska potrawa? - Tak, bigos... A co, naszych na Westfalii nie ma? Są, i to od ponad 150 lat... Bigos też. Europa i świat, czy tego chcemy, czy nie, już dawno zjednoczyły się na talerzu - słyszę w odpowiedzi. - Było, minęło, kończy to małe podsumowanie Leszek Lauter. - Trzeba myśleć o tym, co będzie. Kolejna
atrakcja na zamku Zaraz też się okazuje, że planowanie przyszłości dawno już się zaczęło. Mało tego, pełną parą biegną przygotowania do najbliższej imprezy. I to znowu będzie wielka atrakcja. Kulturalna. Wraz z grupą podobnych mu zapaleńców i niespokojnych duchów przygotowuje światową prapremierę musicalu kameralnego, opartego na tragicznej historii austriackiego następcy tronu Rudolfa. W maju we Wiedniu i Budapeszcie na tamtejsze sceny wejdzie musical Mayerling z udziałem m.in. Clausa Brandauera, Maxa von Thuna i Omara Sharifa, a w Nordkirchen, u Lautera, już 14 lutego kameralna wersja "Mayerling - Requiem einer Liebe. Ze specjalnie do tej inscenizacji napisanym librettem przez Siegfrieda Carla, muzyką Ricardo Urbetscha, w inscenizacji Rüdigera Krügera. Kierownikiem muzycznym jest Peter Gunde, a rolę producenta i scenografa przejął Franz Lauter. Skompletowano grupę świetnych wykonawców i muzyków. - Bez wielkich pieniędzy też można. Jak się chce - dodaje Dobry Duch zamku Nordkirchen. - Chwała Bogu, że mam taki zespół oddanych ludzi. Bez takiego szefa kuchni jak Norbert Parzych, nie mógłbym zostawić kuchni, usiąść w pracowni, czy zająć się tymi moimi wszystkimi fanaberiami. Patron Lauter poufale poklepuje po ramieniu Norberta Parzycha. Pracują ze sobą od 16 lat. Pan Norbert, jako świeżo upieczony absolwent szkoły zawodowej, przyjechał do Niemiec z rodzinnego Jastrzębia Zdroju na Śląsku. Trafił pod skrzydła mistrza i dziś sam należy do grona świetnych kucharzy. O takich jak on mówi się "Spitzenkoch. - Poza "Mayerlingiem będzie wiele innych ciekawych imprez, ale na razie nie pora o nich mówić - kończy Franz Leszek Lauter. - W każdym razie serdecznie zapraszam wszystkich do Nordkirchen. Piękny zamek, park, sporo się u nas dzieje, a dla ciała - warto wstąpić do "Venus. A przy okazji obejrzeć prace Lautera artysty malarza, bo restauracja jest jednocześnie jego galerią. Bilety na spektakle musicalu też jeszcze są. Tekst i zdjęcia: Rafał Dąbrowa |