List z Opola
Nienawiść w rocznicę

Publikacja z dwutygodnika 
Samo Życie nr 3/2005 (05.02.05-18.02.05)
www.prenumerata.de
 
Kiedy przywódcy państw z całego świata czcili w Oświęcimiu 60 rocznicę wyzwolenia obozu, w Opolu ktoś wymalował swastyki na kamienicach przy ul. Bończyka oraz hasła: jebać Cyganów! Cygany wypierdalać! Cygany won! Na Bończyka mieszka wielu Romów, więc wybór miejsca do zamanifestowania nacjonalistycznych żądań z pewnością nie był przypadkowy. Bez względu na to, czy ich autor jest zwykłym idiotą, gówniarzem z sąsiedztwa czy też prowokatorem, który lubi podkręcać opinię publiczną.

W jednym z domów przy Bończyka mieszka Cygan, którego ojciec zginął w obozie koncentracyjnym, zabity przez wyznawców ideologii związanej ze swastyką. Kiedy świt odsłonił napisy na murach, mężczyzna nie krył żalu i wzburzenia. - Co mam teraz powiedzieć swoim wnukom? - pytał enigmatycznie. - Wczoraj słuchały w telewizorze, jak prezydent ostrzegał z Oświęcimia: nigdy więcej nienawiści.

W dniu, gdy przywódcy świata modlili się za miliony ofiar na terenie obozu Auschiwtz, delegacja działaczy SLD złożyła pod pomnikiem w Opolu wieniec ku pamięci żołnierzy radzieckich, którzy w 1945 r. wyzwalali Śląsk Opolski. Jedna z miejscowych gazet natychmiast uczyniła z tego faktu przyczynek do debaty na temat prawdy i fałszu historycznego. Redakcja opolskiej mutacji "Gazety Wyborczej", zamieszczając informację pt. "Pamięć według SLD", obudziła na internetowej stronie demony, jakich dawno żaden inny temat nie wywołał.

Od kilku dni trwa wymiana inwektyw i walka na emocje. Kto był okrutniejszy - Ruscy czy Hitlerowcy? To nieprawda, że Rosjanie wyzwalali Polskę, bo w 45 roku była tutaj Rzesza. Ale za króla Piasta Śląsk był jak najbardziej polski. Szkoda, że Jagiełło nie wyrżnął wszystkich Niemców. Jak świat nigdy Niemiec nie będzie Polakowi...

To tylko kilka opinii wybranych na chybił trafił z internetowego forum "Gazety" w dniach, gdy na oświęcimskiej ziemi cywilizowany świat ostrzega przed konfliktami, które znów mogą spowodować gehenną narodów. W dniach, gdy ten sam świat nie reaguje na współczesne formy masowych zabójstw w Iraku, Czeczenii, Afganistanie. W dniach, gdy kolejne pokolenie dorasta w naszym zwariowanym świecie i zupełnie nie rozumie, o co dorosłym chodzi. 

Z jednej strony: apele poległych w Oświęcimiu i wołanie - nigdy więcej!. Z drugiej - codzienne ofiary wojen na całym globie. I codzienne nowe konflikty, które często zaczynają się od takich wybryków, jak hasła na murach przy ul. Bończyka w Opolu.

Jan Płaskoń