Od połowy maja internetowe strony Archiwum Państwowego w Katowicach także w języku niemieckim
Portret pradziadka

Publikacja z dwutygodnika 
 Samo Życie nr 11/2007 
www.Samo-Zycie.com
 
Rozmowa z doktorem Piotrem Greinerem, dyrektorem Archiwum Państwowego w Katowicach

- Badanie przeszłości rodziny staje się ostatnio bardzo modne, bywa fascynujące, ale nieraz także pracochłonne i kłopotliwe. Zwłaszcza gdy trzeba prowadzić je poza granicami kraju, w którym się mieszka. 

Czy polskie archiwa państwowe są dostępne dla obcokrajowców, osób prywatnych, poszukujących informacji o swoich przodkach?

- Oczywiście. Jest to zgodne z polskim ustawodawstwem, przepisami Unii Europejskiej, jak i przyjętą bardzo dawno temu ogólną zasadą, która mówi, że zadaniem archiwisty jest gromadzenie, zabezpieczanie i właśnie udostępnianie dokumentów.

- Jakie są zasady korzystania z państwowego archiwum?

- Wystarczy wypełnić na miejscu prosty formularz lub przesłać do nas wniosek drogą elektroniczną. Jeśli formularz zostanie złożony przed godziną jedenastą, to dokumenty będą udostępnione jeszcze tego samego dnia. Korzystanie ze zbiorów archiwum państwowego jest bezpłatne, natomiast płaci się za kopiowanie dokumentów: sporządzenie jednej kopii kosztuje 20 złotych, czyli około 5 euro. Jeśli ktoś nie ma czasu lub ochoty na prowadzenie samodzielnych badań, może zlecić je naszej pracowni. W tym przypadku opłata wynosi 60 złotych - około 15 euro za każdą godzinę pracy archiwisty. Rzecz jasna dochody osiągane tą drogą przeznaczamy wyłącznie na wsparcie statutowej działalności archiwum.

- Co należy wiedzieć, zanim rozpocznie się penetrowanie archiwum?

- Im więcej, tym lepiej. Minimum to imię i nazwisko osoby, której poszukujemy, data i miejsce urodzenia, data śmierci lub zawarcia związku małżeńskiego. Jeśli dane te mają charakter wyrywkowy – znamy tylko imię i nazwisko i nazwę miejscowości, to poszukiwania nadal są możliwe, tyle że będą wiązały się z koniecznością przeszukania większej liczby dokumentów. Zmieniane nazwy miejscowości nie stanowią problemu, ponieważ do ich identyfikacji posługujemy się specjalnymi słownikami.

Na obszarze państwa pruskiego już w roku 1874 ustawowo powołano urzędy stanu cywilnego, więc ustalenie tzw. faktów metrykalnych z tego terenu jest stosunkowo łatwe i zwykle sprowadza się do określenia, któremu urzędowi podlegała dana miejscowość. W pozostałych przypadkach istotne dla poszukiwań jest wyznanie osoby, której szukamy, ponieważ rejestracja odbywała się do 1874 roku wyłącznie w parafiach lub gminach wyznaniowych. Ale od 1800 roku parafie zobowiązane były przekazywać sądom tzw. wtóropisy, które są w naszym zasobie.

Na początek proponuję jednak, aby skorzystać z internetu i znajdującej się tam bazy danych pod nazwą "Pradziad", dostępnej na stronie. Proszę szukać pod pozycją "bazy danych". Zapraszam także do odwiedzania internetowej strony Archiwum Państwowegow Katowicach, gdzie znajduje się wiele ciekawostek przydatnych dla ludzi rozpoczynających przygodę z genealogią, jak i informacje praktyczne, nasz dokładny adres, godziny pracy itd.
W połowie maja zamierzamy uruchomić wersję tej strony także w języku niemieckim.

- Jak wiele dokumentów w języku niemieckim dotrwało do dziś w katowickim archiwum?

- Dokładnie tyle, ile udało się uratować polskiej służbie archiwalnej w 1945 roku po przejściu frontu. Część zasobów została wcześniej wywieziona w głąb Niemiec, część zapewne uległa zniszczeniu na skutek działań wojennych, część zniszczyli sowieccy żołnierze. Dziś trudno powiedzieć, ile w tym ostatnim przypadku było zwykłej głupoty, a ile świadomego działania.

W środowisku archiwistów krąży na przykład legenda o niezwykłym ocaleniu miejskiego archiwum Gliwic. Podobno zostało uratowane przez dwie sprzątaczki, które przegoniły czerwonoarmistów szmatami. Znając szacunek Ślązaków do spraw urzędowych oraz wrodzone zamiłowanie do czystości, można uznać tę wersję za możliwą, choć bardziej prawdopodobne wydaje mi się, że przemyślne kobiety przekupiły sołdatów wódką. Tak czy inaczej gliwickie archiwum przetrwało do naszych czasów w nienaruszonym stanie i stanowi bardzo cenny zbiór. Zresztą nie jedyny.

Archiwum Państwowe w Katowicach posiada najbogatszy w Polsce zbiór akt gospodarczych, spółek, koncernów, administracji przemysłowej oraz stowarzyszeń pracodawców i pracowników, między innymi: Górnośląskiego Urzędu Górniczego z Tarnowskich Gór, Generalnej Dyrekcji Henckel von Donnersmack, Giesche SA z Katowic czy Zakładów Hohenlohe SA z Wełnowca. Niezwykle interesujące informacje można znaleźć także w aktach osób i rodzin, z których na szczególną uwagę zasługuje Archiwum Książąt Hohenlohe-Ingelfingen z Koszęcina. Są dokumenty o wymowie wstrząsającej, jak choćby archiwa Sondergericht z czasów II wojny światowej.

Powinienem wyjaśnić też, że od czasów Kongresu Wiedeńskiego, w europejskiej archiwistyce obowiązuje zasada "pertynencji terytorialnej", która nakazuje, aby zasoby archiwalne przechowywane były zawsze tam, gdzie zostały wytworzone, niezależnie od zmieniającej się państwowości. Z tego powodu i ze względu na dawne podziały administracyjne część dokumentów dotyczących terenów obecnego województwa śląskiego znajduje się poza Katowicami, m.in. w Pradze, Wiedniu, Wrocławiu, Opolu i Berlinie.

- Takie podejście oznacza więc potrzebę współpracy archiwistów i historyków.

- Archiwum Państwowe w Katowicach uczestniczy w dziesiątkach międzynarodowych projektów badawczych. Naszym stałym partnerem jest bliźniacza instytucja
w Nordrhein – Westfalen, wspólnie z którą przygotowywaliśmy niedawno tzw. „pomoc archiwalną” na temat pruskich urzędów górniczych.

- Czy na półkach katowickiego archiwum mogą się kryć jeszcze jakieś tajemnice?

- Z pewnością. Dla jednych to cenny materiał naukowy, dla innych dowody własności, dla innych jeszcze sentyment, informacje o bliskich osobach.
Ciągle otrzymujemy oficjalne zapytania z Czerwonego Krzyża w sprawie osób zaginionych w czasie wojny lub prośby o pomoc od osób prywatnych. Kilka dni temu na moim biurku znalazła się jedna z takich ludzkich spraw: prośba syna o jakąkolwiek informację o ojcu – żołnierzu Wehrmachtu, który prawdopodobnie pod koniec wojny zginął na Śląsku.

Gdyby akta przechowywane w naszym archiwum ustawić jedne obok drugich, miałyby długość 19 kilometrów. Wierzę głęboko, że skrywają jeszcze wiele tajemnic.

- Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał:

Marek Ciepliński

zdjęcie autora

Archiwum Państwowe w Katowicach:

Adres:
ul. Józefowska 104,

40-145 Katowice

tel. centrala: 032 208 78 86

Biuro Obsługi Interesantów:
tel. 032 208 78 55

www.katowice.ap.gov.pl

Katowickie AP posiada oddziały w: Bielsku-Białej, Cieszynie, Gliwicach, Oświęcimiu, Pszczynie, Raciborzu i Żywcu.

Najcenniejszym i najbardziej kompletnym pod względem źródłowym jest zespół Archiwum Książąt Pszczyńskich w Pszczynie z lat 1287 – 1945, liczący blisko 500 metrów bieżących dokumentów oraz akt.

W odddziale cieszyńskim do najcenniejszych należy zespół akt Komory Cieszyńskiej z lat 1438-1920, akta cechów, a także 270 dokumentów pergaminowych
z okresu od 1388 dotyczących księstwa cieszyńskiego, z dobrze zachowanymi pieczęciami woskowymi i lakowymi.