| W rozkroku |
Przyjechali
do Niemiec, bo tak zdecydowali ich rodzice.
Starsi, wyrwani ze swojego środowiska, często tęsknili za kolegami, dawną szkołą. Potrzebowali wiele czasu, aby nawiązać nowe przyjaźnie, znależć się w nowym otoczeniu, nauczyć obcego języka. Młodsi szybko zapomnieli o tym, co zostało w Polsce. Nierzadko słabo znają język rodziców, najczęściej tylko mówiony. Jak ci starsi patrzą dziś na tamte pierwsze lata w Niemczech? Czy są zadowoleni? Jak widzą Polskę, czy czują się z nią emocjonalnie związani? Darek ma 20 lat, urodził się w Polsce, od trzech lat mieszka i uczy się w Dortmundzie. Przyjechał z rodzicami. - Co ci się w Niemczech podoba, a co nie? - W Niemczech mieszka sporo obcokrajowców, w niektórych dzielnicach miasta jest ich więcj niż samych Niemców. Tworzą się przez to jednorodne, narodowe grupy. Nie podoba mi się to za bardzo. Ale jeszcze bardziej to, że Polacy nie trzymają się razem. Takie odnoszę wrażenie. Nie podoba mi się też, że życie w Niemczech staje się coraz droższe i coraz trudniej jest znaleźć pracę. Łatwo to zauważyć, wystarczy tylko spojrzeć dwa, pięć lat wstecz. Nie podoba mi się niemiecka telewizja prywatna, bo mimo że puszczają dobre filmy, to tyle samo reklam, co w Polsce. To znaczy za dużo. Nienawidzę niemieckiej biurokracji, często załatwienie jakiejś prostej sprawy wymaga niebywałej przebiegłości i wytrwałości, Niemcy po prostu zamiast ułatwiać, utrudniają sobie życie. No i nie lubię tu wakacji, są za krótkie. - A co ci się w takim razie podoba? - Podoba mi się system nauczania, bo w Niemczech ucząc się na danym kierunku, uczysz się rzeczy, które potem naprawdę będą potrzebne, a nie wszystkiego naraz. Podobała mi się waluta niemiecka - marka, dzisiejsza, euro, mi się nie podoba. Idzie o jej siłę. Komunikacja miejska jest o.k., bo rzadko zawodzi. Prawo niemieckie ma swoje plusy i minusy, ale moim zdaniem, jest zbyt dokładne i za bardzo wchodzi w szczegóły, stając się czasami bez sensu. Mimo że widzę tu więcej minusów niż plusów, to da się tu jednak żyć. A to jest wielki plus. - A jak widzisz teraz Polskę? - Co do Polski, to nie podoba mi się tam sprawowanie rządów przez naszych polityków. Nigdy mi się to zresztą nie podobało. Poza tym kolej - PKP, to jest katastrofa. Za niskie są w Polsce zarobki, a za wysokie bezrobocie, rosnąca bieda. Biurokracja, nie jest może tak skomlikowana jak niemiecka, ale jednak na załatwienie jakiejś sprawy trzeba bardzo długo czekać. Inna sprawa to polskie drogi, a raczej bezdroża, bo to, po czym trzeba jeździć autem, nie nazwałbym drogą. Nie podoba mi się system nauczania w Polsce, który uległ teraz dużej zmianie, ale nie jestem pewien, czy na lepsze. - Dostrzegasz jakieś plusy? - Co do plusów, to wydaje mi się, że jednym z większych, to poprawiajace się warunki życia, chociaż nie jest to duży skok. Podoba mi się to, że władze zaczęły się interesować drogami i buduje się autostrady. Ale jakoś za bardzo im się z tym nie spieszy. Ciesze się, że nasz kraj staje się coraz bardziej atrakcyjny dla turystów i wielu cudzoziemców decyduje się na spędzenie urlopu właśnie w Polsce. - Dostrzegasz jakieś zdecydowane różnice pomiędzy Niemcami a Polską? - Jedną z najbardziej widocznych różnic, jakie dostrzegam, to poziom życia. Powodem, dla którego wielu Polaków decyduje się na wyjazd do Niemiec, są zarobki. Tutaj prawie zawsze przewyższają polskie, a bezrobocie, niestety, w Polsce jest większe i często ciężko jest związać koniec z końcem. - Tęsknisz za Polską, ciągnie cię do rodzinnych stron? - Chętnie wróciłbym do Polski, ponieważ jestem z nią związany, tam się urodziłem i wychowałem, tam zostawiłem swoich najlepszych kolegów, koleżanki, rodzinę i znajomych. Kocham swoją ojczyznę, ale na razie nie stać mnie na życie w Polsce. - Dziekuję ci za rozmowę. Rozmawiała Dominika Wielgosz Dominika Wielgosz jest uczennicą, która w ramach dwutygodniowej praktyki w naszym wydawnictwie przeprowadziła tę rozmowę. |