II Turniej Drużyn Polonijnych w Krefeld przeszedł do historii Puchar powędrował do Gelsenkirchen
Sportowe święto nie tylko polonusów

Publikacja z dwutygodnika 
Samo Życie nr 14/2005 (9.07.05-22.07.05)
www.prenumerata.de
 
Drugi Piłkarski Turniej Drużyn Polonijnych przeszedł do historii. Dopisali uczestnicy - do rywalizacji stanęło dwadzieścia drużyn; nie zawiedli kibice - przybyło ponad 2,5 tysiąca fanów sportu, polonusów i mieszkańców Krefeld; wspaniała była atmosfera na boiskach, gdzie rozgrywano mecze, oraz poza murawą - na trybunach i przy stoiskach ze specjałami polskiej kuchni, polskim piwem, książkami, płytami, gazetami. Nie brakowało stoisk reklamowo-informacyjnych biur podróży i innych firm, które sponsorowały turniej. 

Byli honorowi goście, przedstawiciel władz Krefeld, na czele z nadburmistrzem GregoremKathstede i burmistrzynią Karin Meincke, klubu-gospodarza oraz Konsulatu Generalnego RP w Köln.

Zabrakło jedynie, podobnie jak w roku ubiegłym, słońca.

Ale deszcz, który z niewielkimi przerwami, towarzyszył imprezie, nie odstraszył piłkarzy, a kibicom aż tak bardzo nie zepsuł humorów.

Była to udana od strony sportowej impreza. Wszyscy uczestnicy turnieju i pytani przez nas kibice wskazywali na brak takich właśnie wydarzeń w środowisku polonijnym i polskojęzycznym. Najczęściej słyszeliśmy: 
- Więcej takich imprez. Jest bardzo fajnie. Tylko ta... pogoda.

A teraz o sporcie.

Gwoździem turnieju był bez wątpienia mecz Elity PL z dawnymi gwiazdami miejscowego klubu Bayer Uerdingen, niegdyś grającego w I Bundeslidze. Wśród naszych takie nazwiska, jak: Szołtysik, Pałasz, Waldoch, Kurzeja, Geschlecht, Gunia, Cyron, Czop, Wyciślik, Wolf, Przybyło i wielu innych. Rolę kapitana pełnił Roman Geschlecht. 

Nie stawili się w Krefeld, mimo obietnic i zapewnień złożonych organizatorom, Szarmach i Lubański. Ale i bez nich oglądaliśmy piłkę w najlepszym wydaniu.

W drużynie rywali też nie brakowało znanych nazwisk: Buttgereit, Dämgen, Eggeling, Funkel, Hahn, Herget Raschid, Witeczek i Darius Szołtysik. Zespół byłych piłkarskich profesjonalistów poprowadził, tak, tak... Frank Kirchhof, a na ławce trenerskiej zasiadał sam Klaus Quinkert.

Było więc na co popatrzeć.

Frank Kirchhof powiedział przed meczem, że skład, jaki przygotowali na mecz z Polakami, to najlepsza jedenastka od czasów, gdy grali w Uerdingen. 

Remis 2:2 oddaje to, co się działo na boisku i godzi obie drużyny.

Oba zespoły zagrały bez jakichkolwiek honorariów, jako że dochód z imprezy przeznaczono na cele charytatywne, na pomoc Niemieckiego Czerwonego Krzyża - DRK Schwesternschaft Krefeld - dla Polski. Jak powiedziała burmistrz miasta Karin Meincke, przygotowywany jest kolejny transport darów, m.in. 100 łóżek szpitalnych i 90 stolików do jednego z domów starców.

W finale "polskim" spotkały się drużyny Polonii Hagen i Polski 2000 z Gelsenkirchen. Wygrała drużyna Polski 2000, a puchar przechodni w tym roku powędrował do Gelsenkirchen. Czy jednak tam pozostanie? O tym zadecyduje Zarząd działającego od maja Związku Polskich Klubów Sportowych w Niemczech (Verband Polnischer Fußballclubs e.V.) Zwrócono bowiem uwagę na to, że w zwycięskim zespole grali zawodnicy, którzy zgodnie z regulaminem turnieju, nie mieli do tego prawa, bo na co dzień grają w innych klubach.

Trzecie miejsce wywalczyli piłkarze Polonii Hammeln Afferde, a czwarte ubiegłoroczny triumfator - Polonia Krefeld.

Powiedzieli o Turnieju:

Edward Dewucki, SC Polonia Hannover:

- Turniej był udany. Ile pracy kosztuje przygotowanie jakiejkolwiek imprezy, wiem z własnego doświadczenia. Wielkie podziękowania należą się więc organizatorom.

Byliśmy rozczarowani poziomem sędziowania. Sami zresztą padliśmy tego ofiarą. Z grupy wyszliśmy bez straty punktu i bramki, by w ćwierćfinale po skandalicznym sędziowaniu, zakończyć udział w turnieju.

Artur Pazdzior, FC-ACW Wedemark:

- Rewelacyjna organizacja. W imieniu drużyny dziękuję! Wywieźliśmy z Krefeld miłe wspomnienia. To, że na boisku dochodziło czasem do spięć, trzeba zapisać na karb tym razem "amatorszczyzny" sędziów.

Czekamy na kolejny turniej.