| II
Turniej Drużyn Polonijnych w Krefeld przeszedł do historii Puchar powędrował
do Gelsenkirchen
Sportowe święto nie tylko polonusów |
Drugi Piłkarski Turniej
Drużyn Polonijnych przeszedł do historii. Dopisali uczestnicy - do rywalizacji
stanęło dwadzieścia drużyn; nie zawiedli kibice
- przybyło ponad 2,5 tysiąca fanów sportu, polonusów i mieszkańców Krefeld;
wspaniała była atmosfera na boiskach, gdzie rozgrywano mecze, oraz poza
murawą - na trybunach i przy stoiskach ze specjałami polskiej kuchni, polskim
piwem, książkami, płytami, gazetami. Nie brakowało stoisk reklamowo-informacyjnych
biur podróży i innych firm, które sponsorowały turniej.
Byli honorowi goście, przedstawiciel władz Krefeld, na czele z nadburmistrzem GregoremKathstede i burmistrzynią Karin Meincke, klubu-gospodarza oraz Konsulatu Generalnego RP w Köln. Zabrakło jedynie, podobnie jak w roku ubiegłym, słońca. Ale deszcz, który z niewielkimi przerwami, towarzyszył imprezie, nie odstraszył piłkarzy, a kibicom aż tak bardzo nie zepsuł humorów. Była to udana od strony sportowej
impreza. Wszyscy uczestnicy turnieju i pytani przez nas kibice wskazywali
na brak takich właśnie wydarzeń w środowisku polonijnym i polskojęzycznym.
Najczęściej słyszeliśmy:
Gwoździem turnieju był bez wątpienia mecz Elity PL z dawnymi gwiazdami miejscowego klubu Bayer Uerdingen, niegdyś grającego w I Bundeslidze. Wśród naszych takie nazwiska, jak: Szołtysik, Pałasz, Waldoch, Kurzeja, Geschlecht, Gunia, Cyron, Czop, Wyciślik, Wolf, Przybyło i wielu innych. Rolę kapitana pełnił Roman Geschlecht. Nie stawili się w Krefeld, mimo obietnic i zapewnień złożonych organizatorom, Szarmach i Lubański. Ale i bez nich oglądaliśmy piłkę w najlepszym wydaniu. W drużynie rywali też nie brakowało znanych nazwisk: Buttgereit, Dämgen, Eggeling, Funkel, Hahn, Herget Raschid, Witeczek i Darius Szołtysik. Zespół byłych piłkarskich profesjonalistów poprowadził, tak, tak... Frank Kirchhof, a na ławce trenerskiej zasiadał sam Klaus Quinkert. Było więc na co popatrzeć. Frank Kirchhof powiedział przed meczem, że skład, jaki przygotowali na mecz z Polakami, to najlepsza jedenastka od czasów, gdy grali w Uerdingen. Remis 2:2 oddaje to, co się działo na boisku i godzi obie drużyny. Oba zespoły zagrały bez jakichkolwiek honorariów, jako że dochód z imprezy przeznaczono na cele charytatywne, na pomoc Niemieckiego Czerwonego Krzyża - DRK Schwesternschaft Krefeld - dla Polski. Jak powiedziała burmistrz miasta Karin Meincke, przygotowywany jest kolejny transport darów, m.in. 100 łóżek szpitalnych i 90 stolików do jednego z domów starców. W finale "polskim" spotkały się drużyny Polonii Hagen i Polski 2000 z Gelsenkirchen. Wygrała drużyna Polski 2000, a puchar przechodni w tym roku powędrował do Gelsenkirchen. Czy jednak tam pozostanie? O tym zadecyduje Zarząd działającego od maja Związku Polskich Klubów Sportowych w Niemczech (Verband Polnischer Fußballclubs e.V.) Zwrócono bowiem uwagę na to, że w zwycięskim zespole grali zawodnicy, którzy zgodnie z regulaminem turnieju, nie mieli do tego prawa, bo na co dzień grają w innych klubach. Trzecie miejsce wywalczyli
piłkarze Polonii Hammeln Afferde, a czwarte ubiegłoroczny triumfator -
Polonia Krefeld. Powiedzieli o Turnieju: Edward Dewucki, SC Polonia Hannover: - Turniej był udany. Ile pracy kosztuje przygotowanie jakiejkolwiek imprezy, wiem z własnego doświadczenia. Wielkie podziękowania należą się więc organizatorom. Byliśmy rozczarowani poziomem sędziowania. Sami zresztą padliśmy tego ofiarą. Z grupy wyszliśmy bez straty punktu i bramki, by w ćwierćfinale po skandalicznym sędziowaniu, zakończyć udział w turnieju. Artur Pazdzior, FC-ACW Wedemark: - Rewelacyjna organizacja. W imieniu drużyny dziękuję! Wywieźliśmy z Krefeld miłe wspomnienia. To, że na boisku dochodziło czasem do spięć, trzeba zapisać na karb tym razem "amatorszczyzny" sędziów. Czekamy na kolejny turniej. |