Basso&Brooke, czyli zaskoczenie

Publikacja z tygodnika "TYDZIEŃ" Nr. 14 z 07.04.2007
 
Duet Basso&Brooke zadomowił się już na dobre na londyńskich wybiegach. Często jest tak, że do samego końca nie wiadomo, gdzie zainstalowano wybieg.
Zapraszała już na show w podziemiach stacji metra London Bridge. Para projektantów zaskakuje swoim wyborem nie tylko miejsca pokazu, ale i kolekcją.
Wiadomo, że londyńskie metro to kilometry niezagospodarowanych podziemnych  korytarzy, dawnych przejść, czy stacji. Właśnie w jednym z takich puszczonych podziemi swoje najnowsze propozycje pokazali młodzi, ale już z wyrobioną marką projektanci. 
Jak się później okazało, ich pokaz cieszył się nie tylko największym powodzeniem, ale też największymi bitwami przy wejściu. Wielu zaproszonym gościom nie udało się zejść do środka podziemi. Niech żałują do dzisiaj. Świetne światła, muzyka w aranżacji Jasona Bacona i wreszcie kolekcja, która zaskoczyła i jako nieliczna była bardziej sztuką niż odzieżą.
Natomiast w tym roku inspiracją twórczą dla Brytyjczyka i Brazylijczyka była grecka architektura i sztuka antyczna. Basso&Brooke znani są z bardzo zmysłowych, lekkich kolekcji. Ich tegoroczne kreacje były wykonane z niezwykle delikatnych materiałów, z dżerseju. Wzory na tkaninach były geometryczne, robiły oszałamiające wrażenie.
Dziennikarze zajmujący się modą orzekli, że miały przyszłościowy akcent. Wielkie kapelusze z folii zaprojektowane zostały przez Stephena Jonesa. Fryzjer Stephane Lancien uczesał modelki w prosty, ale zmysłowy koczek, natomiast James Kaliardos - makijażysta - inspirował się filmem Metropolis, ale nie chciał przesadzić. Makijaże zaproponował wyraziste, ale nie przesadne. 

    

Tekst i zdjęcia:
Michał Żbikowski