| "Motylem jestem", czyli autobiografia Ireny Jarockiej |
Publikacja z tygodnika "TYDZIEŃ" Nr. 45 z 10.11.2007 |
Cała
prawda o moim życiu
Z Ireną Jarocką rozmawia Wiesław Kutz - Zapowiadana także na
łamach "Tygodnia" Pani autobiografia jest już gotowa. Jaka jest, czym nas
Pani zaskoczy?
- To przede wszystkim jednak o Pani. - Ta książka ukazuje moje przemiany, o tym, jak ja sama, z dziecka bardzo zakompleksionego, a jednocześnie mającego ogromne ambicje, żeby czegoś w życiu dokonać, jak z tego powoli wychodziłam, jak życie mnie kształtowało, taką jaką teraz jestem, a więc otwarta na życie, otwarta na człowieka. Ameryka bardzo otworzyła mnie na świat. Nauczyła pokory, otwartości na życie, tolerancji dla drugiego człowieka, miłości. Nauczyła mnie miłości w bardzo szerokim zakresie. Kiedyś bałam się nawet o tym mówić. W tej chwili miłość ma tak różne kolory. - Czy ta książka jest efektem tego, że istnieje, w tej chwili zapotrzebowanie na biografię? - A nie, to książka, którą ja już pisałam od 8 lat, z przerwami oczywiście. Zbierałam do niej materiały. Raz miałam nawet 4-letnią przerwę. Miałam straszny dołek psychiczny, po wielkim niewypale, jak mnie strasznie oszukano tutaj w Polsce - wszystko jest w książce opisane. Od dawna pisałam i dopiero teraz zgłosiłam się do pierwszego poważnego wydawnictwa Prószyński i Spka., i oni po przeczytaniu tych moich zapisków nadali temu kształt i formę. Jest ponad 140 zdjęć w książce. I z życia prywatnego, zdjęcia i z moich podróży, i z różnego typu sytuacji i spotkań z różnymi ludźmi. Jest bardzo dużo zdjęć z estrady, portretów, które robili mi fotograficy, jako, że byłam ulubienicą fotografów w Polsce. W związku z tym jest dużo pięknych zdjęć. Na końcu książki są wypowiedzi na mój temat, m.in. pana prezydenta Lecha Wałęsy, Marysi Szabłowskiej, znanej dziennikarki, Elżbiety Jaworowicz, wypowiada się też Zbyszek Nowak, znany bioenergoterapeuta. Będą tam wypowiedzi kilku innych ciekawych osób. Zamiast tzw. recenzji na ostatniej stronie - króciutkie dwa zdania na temat książki, będą wypowiedzi przyjaciół, ludzi z branży, którzy przez lata mnie znają i mają jakieś zdanie. - Szykuje się więc dla Czytelnika wiele niespodzianek i atrakcji. - Piszę prawdę w tej książce, myślę że wielu z Państwa się odnajdzie, z emocjami i problemami szczególnie na obczyźnie, bo przeżywamy jednak podobne rozterki, rozstania z rodziną, z najbliższymi, z naszym krajem i ja o tym piszę. Piszę właściwie o moich tęsknotach, o moim zagubieniu, o mojej również depresji, w którą wpadłam przez to, że właśnie wyjechałam do Stanów, a chciałam żyć tylko w Polsce, tylko Polska była dla mnie tym najważniejszym celem. Piszę też o poszukiwaniach siebie i o wyborach Właściwie całe nasze życie to wybory. Tak samo tam. W pewnym momencie, gdy dokonałam wyboru, że jednak zostaję w Stanach, to jednak zupełnie inaczej się moje życie potoczyło i o tym przeczytacie państwo w tej książce. - Na polski rynek książka właśnie wchodzi. Czy jest szansa, żebyśmy ją mogli kupić, my Polacy, mieszkający na Zachodzie? - Liczę na to, że jak się moi słuchacze dowiedzą z Waszego pisma, że taka książka wyszła i mam nadzieję, że zajrzą w Internecie na stronę wydawnictwa Prószyński i Sp-ka i tam będzie można zamówić. Wydawnictwo jest przygotowane na to, że natychmiast wysyła te książki, gdziekolwiek i dokądkolwiek będzie zamówienie. Ewentualnie można wysłać email na adres:annagajewska@proszyński.pl i złożyć zamówienie. |
|
Jedna z najpopularniejszych polskich piosenkarek urodziła się w Kcyni koło Bydgoszczy. Ukończyła Wydział Biologii Studium Nauczycielskiego w Gdańsku.
W 1965 występowała w najlepszych
ówczesnych klubach studenckich Wybrzeża - "Żak" i "Rudy Kot". W 1966 zadebiutowała
na na Krajowym Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu. Po ukończeniu średniej
szkoły muzycznej w Gdańsku-Wrzeszczu, zadebiutowała kompozycją Seweryna
Krajewskiego "Gondolierzy znad Wisły", która swoją premierę miała w 1968
roku na KFPP w Opolu. Zaraz po tym pierwszym sukcesie wyjechała na cztery
lata do Paryża. Doskonaliła tam swoje umiejętności wokalne i sceniczne
m. in. w Petit Conservatoire de la Chanson przy słynnej paryskiej Olympii.
Nagrywała płyty dla firmy Philips i koncertowała u boku takich gwiazd,
jak Michel Sardou, Enrico Micias, Charles Aznavour czy Mirelle Mathieu.
|