Grób Jezusa w Japonii

Publikacja z tygodnika "TYDZIEŃ" Nr. 7 z 17.02.2007
 
Wioska o nazwie Shingo (dawniej zwana Herai), leżąca 500 kilometrów na północ od Tokio jest wielką atrakcją turystyczną Japonii. Cała okolica roi się od krzyży: w parkach, na przystankach, na rogach ulic, a nawet na wizytówkach miejscowych przedsiębiorców. Krzyżom najczęściej towarzyszy japoński zwrot "Kirusato no sato", co oznacza "Rodzinne miasto Chrystusa".

Dla wszystkich chrześcijan jasne jest jedno - Jezus Chrystus został ukrzyżowany, pochowano go i zmartwychwstał. Są jednak tacy, dla których nie jest to takie oczywiste.

Tysiące wiernych, a również naukowców i badaczy tajemnic ściąga do tego niezwykłego miejsca. Obowiązkowo udają się na kopiec, który według legend jest grobem Zbawiciela. Przed drugą wojną światową, do urzędu prefektury Ibaraki (na północ od Tokio) trafiły dokumenty na temat dwóch zapomnianych grobów leżących na ziemi rodu Sawaguchi w Shingo. I chociaż nikt nie wiedział, kto w nich spoczywa, tradycja rodziny Sawaguchi nakazywała nie zakłocać spokoju grobów. Koma Takeuchi, kapłan shinto z rodziny o długiej tradycji kapłańskiej wszedł w posiadanie tych dwóch starożytnych zwojów. Kiedy zdał sobie sprawę, jakiego sekretu strzegła jego rodzina od wieków, udał się do Shingo wraz z Banzanem Toya, artystą i badaczem starożytnej japońskiej historii. 26 maja 1935 roku odnaleźli dwa groby, w bambusowym gaju na szczycie małego wzgórza. 
Ludność Shingo nazywa te zwoje testamentem i ostatnią wolą Jezusa Chrystusa. Zostały zapisane tak starym japońskim, że większość ludzi nie potrafi ich odczytać. Uczeni jednak odcyfrowali te dokumenty i przetłumaczyli je na współczesny japoński. Zapisano w nich, że w grobie po prawej spoczywa sam Jezus, a w drugim złożono uszy jego brata i pukiel włosów Dziewicy Maryi. Oryginalne dokumenty zostały przewiezione do Tokio, gdzie zaginęły podczas wojennej zawieruchy. Na szczęście kopie ocalały. 
Według zwojów Jezus przybył dwa razy do Japonii, aby odbyć duchowy trening w okresie swoich „zgubionych lat” (czyli okresie od dzieciństwa do 30. roku życia, o którym Biblia milczy), na dwanaście lat przed rozpoczęciem swojej misji. Jego „testament” opisuje jego podróż przez Azję i Syberię do północnej Japonii. Zgodnie z lokalnymi podaniami, Jezus zmarł w spokoju w wieku 106 lat, przedtem płodząc trzy córki, które miał z Japonką o imieniu Yumiko.
Zwoje opisują dwie wyprawy Jezusa do Japonii. Za pierwszym razem przybył tam w wieku 21 lat, aby studiować teologię i wieść ascetyczne życie u podnóża góry Fuji w centralnej Japonii. 10 lat później powrócił do Palestyny, aby nauczać. Zagrożony ukrzyżowaniem uciekł, zamiast niego na krzyżu zginął jego brat, Iskiri. To właśnie jego uszy spoczywają w drugim grobie wraz z włosami ich matki.

Turystyczna atrakcja czy wielka tajemnica?

Ludność Shingo praktykuje zwyczaje nieznane reszcie Japonii. Ubranka małych dzieci ozdabiane były Gwiazdami Dawida, a jeszcze dziesięć lat temu każdemu noworodkowi malowano na czole czarnym tuszem znak krzyża. Nawet słownictwo, którego używali wieśniacy, różni się od innych.
Na przykład słowa "ojciec" - "APA" i "matka" - "AYA", jak sami twierdzą pochodzą z języka, którym mówił Jezus. Mimo że nikt z nich nie jest chrześcijaninem,
ponad połowa mieszkańców, włącznie z naczelnikiem wioski, święcie wierzy w to, że Jezus żył i umarł w Shingo. To właśnie naczelnik Shimotochidana jest ostatnią żyjącą osobą, która widziała oryginalne zwoje. Toyoji Sawaguchi, blisko 70-letni farmer, na którego ziemi znajdują się obydwa groby, według przybyłych tam w 1935 roku badaczy jest potomkiem Jezusa. Staruszek był jednak zawsze nastawiony do tego pomysłu bardzo sceptycznie. Nie jest nawet chrześcijaninem.
Jaka nie byłaby prawda, mieszkańcy Shingo święcie są przekonani o swojej racji. Od roku 1960 przy wzgórzu odbywa się "Święto Chrystusa", a od 1997 roku podziwiać można małą wystawę poświęconą Jezusowi. W muzeum przechowywane są takie pamiątki jak dziecięce ubranka przyozdobione gwiazdami Dawida, lalka dzieca z wymalowanym krzyżem na czole, oraz historia lokalnej pieśni, która po japońsku nic nie oznacza, ale prawdopodobnie ma swoje korzenie w starożytnej hebrajskiej pieśni. Także poprzednia nazwa wioski, Herai, ma pochodzić od słowa "hebrajski".
Lokalny sprzedawca "Sake Jezusa Chrystusa" i filiżanek do kawy ozdobionych krzyżami, wątpi w prawdziwość legendy. Ale nie przeszkadza mu to w zarabianiu na niej. Uważa jednak, że w tym grobie na pewno spoczywa ktoś wielki..

A może tam jeździł?

Odrzucając biblijny dogmat, teza o podróżach Jezusa nie wydaje się wcale taka nieprawdopodobna.
W poszukiwaniu duchowego oświecenia nie mógł wybrać lepszego kierunku niż Wschód. Do Jerozolimy docierali z pewnością kupcy i podróżnicy z tamtych terenów, a wraz z nimi dotarły religie i filozofie. Możliwe jest więc, że Chrystus podróżował po Azji, pobierając nauki. Patrząc na trasę podróży, układa się ona w logiczną całość. Miejsca postoju Jezusa: Indie, Himalaje, Tybet, Syberia i w końcu Japonia to przecież żródła niezwykle znaczących systemów duchowego rozwoju.

Według niektórych japońskich ekspertów w grobie w Shingo pochowano przywódcę Ajnów, rdzennych mieszkańców wysp japońskich, mieszkających tu zanim jeszcze przybyli tu Japończycy. Jeszcze inna hipoteza mówi o tym, że w grobie spoczywa chrześcijański misjonarz, który uciekał przed prześladowaniem
chrześcijan w Japonii pod koniec XVI wieku. Najbliższy katolicki ksiądz, wielebny Marcel Poliquin, mieszkający w Towada (45 km od Shingo), traktuje sprawę z rozbawieniem: - To tylko sposób na przyciagnięcie turystów, zarabianie pieniędzy. Często mówię w żartach, że Chrystus umarł w mojej parafii.