Konfitura przedsoborowa,
borowiki w zalewie nowicjackiej, smalec mniszy ze skwarkami to tylko niektóre
ze specjałów, jakie można kupic w w sklepie
w klasztorze benedyktynów w Tyńcu. Ci którzy ze względu na odległość nie
wybiorą się do podkrakowskiej miejscowości, mogą zamówic sobie klasztorne
przysmaki w prowadzonym przez zakonników e-sklepie, czyli przez internet.
Wszystko zaczęło się od sera
- mówi ojciec Zygmunt Galoch. Mamy wlasne gospodarstwo, gdzie robimy m.in.
ser na nasz własny użytek. I tym właśnie serem poczęstowaliśmy turystów,
którzy z całego świata przyjeżdzają, by zobaczyć nasz klasztor. Wzbudził
zachwyt. Sięgneliśmy więc po nasze stare receptury i postanowiliśmy uruchomić
produkcję na szerszą skalę. Dziś oferujemy kilka rodzajów ciast, miodów,
łacznie z miodami pitnymi, przetwory z grzybów, soki i syropy, wreszcie
wędliny. Są też śledzie.
- A skąd śledzie w Tyńcu?
- Zawsze były. Przecież
ostrygi były nawet na terenie Niemiec. Jak były transportowane przez Alpy?
Ze starych dokumentów dowiedziałem się, że wożono je w zalewie słonej.
Tak jak u nas śledzie. My odnowiliśmy kontakty z kopalnią w Wieliczce i
mamy do dyspozycji sól warzoną jak i szaro-czarną, z tak popularnymi dziś
mikroelementami. Tak wiec mamy zdrową zalewę, ekologiczną, jak cały asortyment
produktów, które oferujemy. Ekologiczna żywność to przyszłość. Ojcowie
nawiązali więc współpracę z małymi, rodzinnymi gospodarstwami, które nie
prowadzą tzw. produkcji wielotowarowej, nie używaja chemii do nawożenia
i swoje płody oferują w
czystej postaci. To właśnie w chłopskich zagrodach powstają zakonne produkty
- bo klasztor nie ma warunków na produkcję w Tyńcu - które są przez ojców
kontrolowane. Całość trafia do sklepów w Tyńcu, do Centrum Chrześcijańskiej
Informacji i sklepu przy restauracji Pod Aniołami na Grodzkiej w Krakowie,
oraz do dwóch punktów w Wieliczce. Od 2 grudnia zakonne produkty są obecne
w sieci delikatesów Alma.Na Starym Kontynencie jest 288 klasztorów benedyktynskich,
które oprócz produktów spożywczych oferują kosmetyki, świece czy artykuły
papiernicze.
Produkty zakonne są postrzegane
w krajach Europy jako luksus, bowiem są to produkty niszowe i chętni na
nie muszą niekiedy pokonać dziesiątki kilometrów, by je nabyć. Polacy są
w innej sytuacji. Benedyktyńskie produkty rodem z Tynca mogą zamówić przez
internet.- Jesteśmy mili zaskoczeni, bo są dni, że mamy nawet 80 klientów
- mówi ojciec Zygmunt.
Wystarczy wystukać nasz
adres - www.benedicite.pl - i zamówić towar z dostawą do domu.
- A jak mogą kupić wasze
produkty Polacy mieszkający za granicą?
-To
dla mnie w tej chwili kłopotliwe pytanie. W sytuacji firmy, która tak naprawdę
istnieje zaledwie kilka miesięcy, nie chcemy rzucać się na głęboką wodę.
Planujemy uruchomienie sprzedaży na terenie Niemiec, w Belgii i w Holandii.
Musimy najpierw przeprowadzić rozmowy wstępne z ewentualnymi odbiorcami.
Najbliższe są nam Niemcy. Może już w przyszłym roku w Zagłębiu Ruhry rozpoczniemy
sprzedaż. Ale szukamy poważnych partnerów, poważnych odbiorców. Gdy tacy
się znajdą, ruszymy z dostawami.
Zakonnicy z Tyńca nie martwią
się o powodzenie swego przedsięwzięcia. Bo oprócz oryginalnych receptur
i bogatej oferty mają zapewnione wsparcie... niebios.
Wiesław Kutz |