Przysmaki rodem z klasztoru

Publikacja z tygodnika "TYDZIEŃ" Nr. 11 z 23.12.2006
 
Konfitura przedsoborowa, borowiki w zalewie nowicjackiej, smalec mniszy ze skwarkami to tylko niektóre ze specjałów, jakie można kupic w w sklepie w klasztorze benedyktynów w Tyńcu. Ci którzy ze względu na odległość nie wybiorą się do podkrakowskiej miejscowości, mogą zamówic sobie klasztorne przysmaki w prowadzonym przez zakonników e-sklepie, czyli przez internet.

Wszystko zaczęło się od sera - mówi ojciec Zygmunt Galoch. Mamy wlasne gospodarstwo, gdzie robimy m.in. ser na nasz własny użytek. I tym właśnie serem poczęstowaliśmy turystów, którzy z całego świata przyjeżdzają, by zobaczyć nasz klasztor. Wzbudził zachwyt. Sięgneliśmy więc po nasze stare receptury i postanowiliśmy uruchomić produkcję na szerszą skalę. Dziś oferujemy kilka rodzajów ciast, miodów, łacznie z miodami pitnymi, przetwory z grzybów, soki i syropy, wreszcie wędliny. Są też śledzie.

- A skąd śledzie w Tyńcu?
- Zawsze były. Przecież ostrygi były nawet na terenie Niemiec. Jak były transportowane przez Alpy? Ze starych dokumentów dowiedziałem się, że wożono je w zalewie słonej. Tak jak u nas śledzie. My odnowiliśmy kontakty z kopalnią w Wieliczce i mamy do dyspozycji sól warzoną jak i szaro-czarną, z tak popularnymi dziś mikroelementami. Tak wiec mamy zdrową zalewę, ekologiczną, jak cały asortyment produktów, które oferujemy. Ekologiczna żywność to przyszłość. Ojcowie nawiązali więc współpracę z małymi, rodzinnymi gospodarstwami, które nie prowadzą tzw. produkcji wielotowarowej, nie używaja chemii do nawożenia
i swoje płody oferują w czystej postaci. To właśnie w chłopskich zagrodach powstają zakonne produkty - bo klasztor nie ma warunków na produkcję w Tyńcu - które są przez ojców kontrolowane. Całość trafia do sklepów w Tyńcu, do Centrum Chrześcijańskiej Informacji i sklepu przy restauracji Pod Aniołami na Grodzkiej w Krakowie, oraz do dwóch punktów w Wieliczce. Od 2 grudnia zakonne produkty są obecne w sieci delikatesów Alma.Na Starym Kontynencie jest 288 klasztorów benedyktynskich, które oprócz produktów spożywczych oferują kosmetyki, świece czy artykuły papiernicze. 
Produkty zakonne są postrzegane w krajach Europy jako luksus, bowiem są to produkty niszowe i chętni na nie muszą niekiedy pokonać dziesiątki kilometrów, by je nabyć. Polacy są w innej sytuacji. Benedyktyńskie produkty rodem z Tynca mogą zamówić przez internet.- Jesteśmy mili zaskoczeni, bo są dni, że mamy nawet 80 klientów - mówi ojciec Zygmunt.
Wystarczy wystukać nasz adres - www.benedicite.pl - i zamówić towar z dostawą do domu. 

- A jak mogą kupić wasze produkty Polacy mieszkający za granicą?
-To dla mnie w tej chwili kłopotliwe pytanie. W sytuacji firmy, która tak naprawdę istnieje zaledwie kilka miesięcy, nie chcemy rzucać się na głęboką wodę. Planujemy uruchomienie sprzedaży na terenie Niemiec, w Belgii i w Holandii. Musimy najpierw przeprowadzić rozmowy wstępne z ewentualnymi odbiorcami. Najbliższe są nam Niemcy. Może już w przyszłym roku w Zagłębiu Ruhry rozpoczniemy sprzedaż. Ale szukamy poważnych partnerów, poważnych odbiorców. Gdy tacy się znajdą, ruszymy z dostawami.
Zakonnicy z Tyńca nie martwią się o powodzenie swego przedsięwzięcia. Bo oprócz oryginalnych receptur i bogatej oferty mają zapewnione wsparcie... niebios. 

Wiesław Kutz