| Ma 26 lat, z czego przez
10 była księżniczką. I choć to wszystko działo się tylko na ekranie, dla
milionów widzów Natalie już na zawsze pozostanie Amidalą z "Gwiezdnych
wojen". Jako kilkunastoletnia towarzyszka "Leona Zawodowca", pokazała czego
chce od życia. Nie da się również zapomnieć wdzięków oszałamiającej striptizerki
z filmu Mikea Nicholsa "Bliżej", w której postać wcieliła się aktorka.
Natalie Portman ma niewiele lat, za to wiele filmowych twarzy.
Wypatrzył
ją jeden z szefów koncernu kosmetycznego. Pracowała wówczas w pizzerii
na Long Island, ale, mimo młodego wieku, wiedziała co chce robić w życiu.
Zapytana czy interesowałaby ją kariera modelki, bez namysłu, odpowiedziała:
Dziękuję, wolę aktorstwo.
Zbyt wygórowane marzenia
jak na jedenastoletnią dziewczynkę? Okazało się, że nie. Rodziców Natalie
skontaktowano z agentami od castingu. Po zagraniu w musicalu stanęła do
rywalizacji o angaż do "Leona Zawodowca". Bez trudu pokonała tysiąc innych
dziewcząt. - Skakałam z radości po całym domu i błagałam
rodziców, żeby się zgodzili.
W końcu się rozpłakałam.
Dopiero wtedy pozwolili mi wystąpić. Mama długo rozmawiała z Lukiem Bessonem
o tym, co będę, a czego nie będę mogła robić w filmie. Ustaliła z nim nawet
ile razy będę mogła wziąć do ust papierosa, a ile razy będę całowała Jeana
Reno. W policzek! - wspomina Natalie.
Jak burza
Występ Portman w "Leonie
Zawodowcu! stał się wydarzeniem. Duet, jaki stworzyła z Jeanem Reno zaliczono
do najlepszych w dziejach kina. Po spektakularnym debiucie młodą aktorkę
zasypano propozycjami. Ona jednak, za radą rodziców, bardzo rozsądnie wybierała
role. Liczba propozycji, która odrzuciła jest imponująca: "Lolita" Lynea,
"Burza lodowa" Anga Lee czy "Romeo Julia" z udziałem Leonarda DiCaprio.
Wybrała za to "Gorączkę" Michaela Manna, "Marsjanie atakują!" Tima Burtona
i "Wszyscy mówią: kocham cię", gdyż Woodyemu Allenowi się nie odmawia.
- Kiedy pierwszy raz się spotkaliśmy, zabrał mnie do ciemnego pokoju.
W środku siedziało pięć
osób - producenci, reżyser
Woody siedział w cieniu, nie widziałam go zbyt
dobrze i to mnie bardzo denerwowało. Zapytał, ile mam lat, w jakich filmach
grałam i czy będę do dyspozycji jesienią. Nic więcej - mówi aktorka.
Widmo przyszłości
Jeszcze jako pięciolatka
chciała być wróżką (- Taką jak ta z "Piotrusia Pana"). Potem trochę praktyczniej
podeszła do życia, ale latać chciała dalej - astronauta wydawał się odpowiednim
zawodem. Nic więc dziwnego, że nie mogła sobie odmówić roli księżniczki
w najsłynniejszej z filmowych "gwiezdnych" sag. W "Mrocznym widmie" George
Lucas powierzył Natalie główną rolę żeńską. Obiecał nawet, że tak zaplanuje
zdjęcia, żeby wypadły w jej letnie wakacje. - Fani
tego filmu pewnie znienawidzą
mnie za to, co powiem i bardzo ich za to przepraszam, ale nie potrafiłam
odróżnić "Gwiezdnych wojen" od "Star Treka". To dla mnie czarna magia.
Nigdy wcześniej ich nie widziałam, więc gdy dostałam rolę księżniczki Amidali,
wypożyczyłam kasety z poprzednimi odcinkami. Najbardziej podobał mi się
początek: "Dawno, dawno temu
" Brzmiało to o wiele lepiej niż: "W dalekiej
przyszłości
".
Film zarobił miliony, a
Natalie najbardziej cieszyła się z tego, że dostała właśnie prawo jazdy.
- Mimo że swoją twarz musiałam oglądać na co drugiej paczce chipsów, w
dalszym ciągu pozostałam osobą anonimową. Raz na tydzień ktoś mnie zaczepił,
mówiąc, że jestem trochę podobna do tej księżniczki z "Gwiezdnych
wojen". Ale to nic, było
watro!
Na planie zaprzyjaźniłam
się z Keirą Knightley. Była jeszcze młodsza niż ja - miała 14 lat! Strasznie
się ubawiłyśmy, kiedy po charakteryzacji nasze mamy nas pomyliły.
Hobby: aktorstwo
Aby uchronić rodzinę przed
medialnym zgiełkiem i namolnymi paparazzi, jeszcze przed wejściem "Leona
Zawodowca" na ekrany kin, wschodząca gwiazdka przyjęła sceniczny pseudonim.
- Próbowaliśmy usunąć moje nazwisko z książki telefonicznej, ale została
już wydrukowana. Zdecydowaliśmy więc z rodzicami, że
zmienię nazwisko. Strasznie
długo nie mogłam się zdecydować, ale wybrałam w końcu panieńskie mojej
babci: Portman.
Chyba ładnie? Natalie jest
bardzo rodzinna. Mamę uważa za najlepszą przyjaciółkę, a z ojcem, ginekologiem
specjalizującym się w leczeniu niepłodności, konsultuje wszelkie zawodowe
decyzje. Aktorka jest bardzo dumna ze swoich żydowskich korzeni.
Z entuzjazmem przyjęła rolę w teatralnej wersji "Pamiętnika Anny Frank".
- Grając Annę czułam się
tak, jakbym odgrywała rodzinną historię. Anna, tak jak ja, urodziła się
w Izraelu. Ale mój dziadek pochodził z Polski. Większość bliskich stracili
w Oświęcimiu. Dostałam chyba już ze 400 scenariuszy o Holocauście! Taki
los aktorki, która otwarcie mówi o swoim żydowskim pochodzeniu - uśmiecha
się Portman.
I choć to wszystko brzmi
bardzo poważnie to po prostu hobby! Tak o swoim aktorstwie wyraża się Natalie.
Jest jedną z niewielu, która nie straciła głowy z powody
błyskawicznej kariery. Szkołę
średnią ukończyła jako prymuska. Potem dostała się na Harvard. - Chciałam
więcej używać mózgu, a w aktorstwie to się rzadko zdarza. Wybrałam psychologię,
jako wyraz kompromisu między humanistyką, a naukami ścisłymi.
Nie będę Lolitą!
Gwiazda od początku kariery
odrzucała wszelkie projekty, jakie uznała za zbyt brutalne lub kontrowersyjne
obyczajowo. - Chcieli, żebym zagrała Lolitę. dmówiłam.
Czy to normalne, żeby pokazywać
w filmie dziecko, które uprawia seks z dorosłym? Nie sądzę. Poza tym postanowiłam,
że nigdy nie rozbiorę się przed kamerą. Młodzi aktorzy często nie zdają
sobie sprawy z tego jak dużą krzywdę może im wyrządzić udział w scenach
erotycznych. Tak bardzo chcą dostać rolę, że zgadzają się na wszystko.
Kończy się to okropnie, bo zawstydzeni są nie tylko oni sami, ale też rodzice,
przyjaciele. Zresztą ten film był dla mnie naprawdę
obleśny - wyjaśnia stanowczo
aktorka. Gdy okazało się, że w kolejnej ekranizacji tragicznych losów Romea
i Julii musiałaby pokazać piersi, powiedziała "nie". - Idąc ulicą, nie
będę się martwić, że ktoś oglądał moje cycki - komentowała. Pod tą samą
groźbą Wayne Wang musiał wyciąć scenę erotyczną z "Wszędzie byle nie tu".
Za rolę była nominowana do Złotego Globu. Na szczęście Natalie wie, że
"hobby" również wymaga poświęceń, dlatego zgodziła się pokazać przed
kamerami tę część swojego ciała, której wiele aktorek nigdy nie pozwoliłoby
odsłonić - w kluczowej scenie "V jak Vendetta" ogolono jej głowę.
Superlaska
Przełamała się dopiero podczas
pracy nad komediodramatem "Gdzie serce twoje". Ale filmowego pierwszego
razu nie wspomina najmilej: - Kręcenie scen erotycznych jest takie nieromantyczne.
Ludzie pokrzykują, mówią, jak się ustawić, co zrobić. Ponieważ scenę kręci
się bez dźwięku, reżyser i operator mogą
podczas ujęcia swobodnie
wydawać polecania. To było strasznie krępujące. Reżyser chcąc mnie postarzyć
kazał pomalować mi paznokcie na czerwono. Dostałam też biust w pudełku!
W branży mówi się na to "kotlety z kury" - takie małe żelowe wkładki. Na
pudełku była nalepka: Angela Basset. Super! Dostarczono mi obce cycki!
Nieco "Bliżej" całkowitego roznegliżowania była w filmie Mikea Nicholsa.
Reżyser zaplanował nawet striptiz Natalie dla Clivea Owena, ale skończyło
się tylko
na planach. Pozostał za
to taniec na rurze. Krytyk "New Yorkera" Antony Lane napisał Uroda Portman
jest tak obezwładniająca, że jeszcze 12 godzin po obejrzeniu filmu nie
powinno się wsiadać za kierownicę". Kiedy wszyscy postrzegają cię jako
obiekt seksualny masz dwa wyjścia:
zaakceptować to i stać się
superlaską, albo zbuntować się i uchodzić za super-aseksualną. Natalie
wybrała to pierwsze.
Dagmara Grzybowska |