SBB drąży "Skałę"

Publikacja z tygodnika "TYDZIEŃ" z 6.10.2007
 
Legenda polskiego rocka, grupa SBB, zaczynała karierę w 1971 roku jako Silesian Blues Band. Później przez dwa lata grali u boku Czesława Niemena pod szyldem grupy Niemen, by wreszcie w 1974 roku zaistnieć pod skróconą nazwą SBB, rozwijaną jako "Szukaj, Burz, Buduj". Józef Skrzek, Apostolis Anthimos i Jerzy Piotrowski do roku 1980 nagrali szereg płyt w Polsce i poza jej granicami oraz zagrali setki koncertów w całej Europie, stając na jednej scenie obok gwiazd pokroju Boba Marley’a (Roskilde Festival ‘78), Eltona Johna, Soft Machine, Mahavishnu Orchestra, Charles Mingus Dynasty, Jack Bruce Group, Thin Lizzy, Canned Heat, Omega czy Klaus Schulze.

22 października ma ukazać się nowy album formacji SBB, "Skała". Niedługo później kapela da serię koncertów promujących dzieło.W składzie Józef Skrzek, Apostolis Antymon oraz Gabor Nemeth (Węgier, grał w tak znanych kapelach jak Scorpions i P. Mobil), zespół zawita do największych polskich miast. Zwieńczeniem tournée będzie duży występ w Teatrze Śląskim w Katowicach, gdzie grupa zarejestruje materiał na koncertowe DVD.Z muzykami miksującymi materiał muzyczny spotkałem się w podkrakowskich Niepołomicach. 

- Komunikat prasowy, który przypadkowo przeczytałem brzmiał lakonicznie: SBB wraca na rynek, nagrywa nową płytę w domu jednego z największych współczesnych kompozytorów Zbigniewa Preisnera. To wszystko.

- To nie tak. SBB nagrało bardzo dobry materiał w Budapeszcie, w studio Gabora Nemetha, teraz się męczy w studio w Niepołomicach,

-Jaka to będzie muzyka? To jest powrót do rocka, do tego co SBB kiedyś robiło przed laty?

- To jest zupełnie nowa rzecz. Robimy nową muzykę, z nowym bębniarzem, w nowym czasie i niech ci, co są archiwistami, zajmują się tym, co to jest. My gramy do przodu, gramy kompozycje Antymosa, moje kompozycje. Na pewno gramy rockowo, dlatego, że nasz bębniarz, który grał m.in. w grupie Scorpions, współpracował z wieloma rockowymi zespołami węgierskimi, tymi najlepszymi na świecie. To jest ta nasza nowa krew, która nam odświeża te pojęcia, jak to nazywasz rockowe, rockujące.

-Czy to jest powrót do znanej maksymy "szukaj, buduj, burz"?

-My cały czas jesteśmy w trakcie poszukiwań. Można różnie to traktować. Chcemy, żeby to, co gramy było świeże, żeby to nie było ograne, rutyniarskie. Cały czas o to walczymy.

- Czy SBB wraca definitywnie na scenę?

- Ono jest na scenie.

- Ale wasi fani mówią, że zniknęliście, że Józek grał w kościołach, nie było koncertów, nie było trasy nie było was w radio, TV itd. itd.

- Jako Skrzek dalej gram w kościołach. Co za problem? Co do naszej obecnosci to jest to sprawa rynku, sprawa producentów, sprawa mediów. Albo puszczają naszą muzykę, albo nie. Gramy w tej chwili dużo na Węgrzech. 21 października gramy we Wiedniu. Jeszcze w międzyczasie będziemy grać w Zielonej Górze 26 października. Natomiast oficjalna tura związana z płytą "Skała", odbędzie się w listopadzie. Możliwe, że premiera płyty, rynkowa będzie, ale my jesteśmy głównie muzykami, a nie marketingowymi. Jeśli płyta ma premierę w październiku, to ja nic o tym nie wiem. Wiem, że mamy grać tutaj w listopadzie od 9 do 19. Ostatni koncert ma być w Teatrze Śląskim w Katowicach, ma być to kręcone DVD. Wiem też, że mamy grać 21 października w Wiedniu, 24 listopada w Berlinie a 18 listopada w Budapeszcie oraz w paru polskich miastach. Podobno ma być to Warszawa, Kraków, Poznań.

- Gdzie gracie w Wiedniu?

- Orfeusz, sala Orfeusz.

- A w Berlinie?

- Berlin w tej chwili się waży, bo albo to będzie Quasimodo, albo któreś kino, albo stary opuszczony kościół, bo nasz koncert w Berlinie ma być połączony z malarstwem i z ruchem, z tańcem. Taka trójwymiarowa oprawa. Nie graliśmy w Berlinie od czasu rozwalenia muru berlińskiego, więc pewnie coś tam pęknie. Chcielibyśmy jak najlepiej ten koncert przygotować.

- Wczoraj rozmawiałem z młodymi ludźmi, studentami dziennikarstwa z Polski i z Niemiec i mówię, że jadę na spotkam się z chłopcami z SBB, a oni zrobili minę pt. "a kto to jest", chyba to nasi rodzice będą wiedzieli. Powiedziałem im - zapytajcie.

- To nie jest ich wina, tylko wina mediów, które puszczają wszystko z wyjątkiem SBB.Tak jak byliśmy kiedyś zakazani w ZSRR, tak teraz jesteśmy zakazani w Polsce, bo w niektórych mediach uważają, że gramy za długie numery, a inni, że gramy za trudne numery.
Ale za to jak gramy w Meksyku na festiwalu Prok Rock, to słucha nas kilkanaście tysięcy ludzi. Jak gramy w Budapeszcie koncert, to przychodzą nas słuchać cztery tysiące ludzi. Polska się zrobiła po prostu mlaskata. Jest taka miejscowość Mlaskawka, w Beskidzie i ta Polska jest taką mlaskawką. Wszyscy tak mlaskają, przede wszystkim media te swoje pierdoły, a nas gdzieś tam postawili na boczku, po prostu na zasadzie nisza. Proszę pana, to jest nisza. To jest genialne, ale niszowe. A komputer swoje wybiera i gra, co ma. Zwykle gra to, co jest za kasę. Dla kasy. My sobie poradzimy. Gramy na całym świecie dalej.

- To wy nie gracie dla kasy?

- No, nie. Chwileczkę, nie liżemy dupy, tak jak robi to gro wchodzących na rynek szlagierowców, którzy układają szlagiery pod kasę.

-Gracie swoje.

-Gramy swoje.

- I będziecie grali swoje?

- Ależ oczywiście, te swoje to nie jest tak, że my jesteśmy pyszałkami. To jest nasza orientacja wobec świata. To jest nasze wędrowanie. To są nasze spostrzeżenia. To są nasze przeżycia. To jest nasz styl życia, nasz styl charakteru, itd. W tym wszystkim, co dzieje się na ten czas, jest nasza nowa "Skała".

- Dziękuję wam za rozmowę.

Tekst i zdjęcie: Wiesław Kutz