Wyższa Szkoła Gotowania

Publikacja z tygodnika "TYDZIEŃ" Nr. 27 z 07.07.2007
 
Robert Makłowicz nie po raz pierwszy wybrał się do Austrii, aby w niepowtarzalnej scenerii przygotować specjały regionalnych kuchni. Tym razem dotarł do Tyrolu, gdzie oczekiwały go nie tylko bajkowe krajobrazy, ale również niespodziewani goście...

Kulinarne podróże zwiodły Roberta Makłowicza do Tyrolu. Wędrówki kręcone nad jeziorem Achensee, w Innsbrucku, Zillertalu i regionie Kufstein zobaczyć będzie można jeszcze przed wakacjami w polskiej telewizji. Jak zazwyczaj, tak i w Tyrolu, Robert Makłowicz rozstawił swój kuchenny stół w niezwykłych miejscach: przed Złotym Dachem w Innsbrucku, na szczycie Hafelekar, lodowcu Hintertux i na hali produkcyjnej tradycyjnej firmy Riedl-Glas. Tym razem
Makłowicz przygotował dania kuchni tyrolskiej, między innym tyrolskie knedle, Kasspatzeln, zupę piwną, czy tradycyjny Tiroler Gröstl (rodzaj zapiekanki z ziemniaków). 
Już wkrótce fantasyczne obrazy z Tyrolu dotrą do milionowej widowni w Polsce. Emisja programów nastąpi jeszcze przed wakacjami, średnio 3,5 - 4 mln widzów
zasiada przed telewizorami, aby towarzyszyć Makłowiczowi w jego kulinarnych wędrówkach. Z 40 mln populacji Polski ok. 10% zobaczy tyrolskie wydanie programu. 
Polski piłkarz grający w FCTirol Jerzy Brzęczek wykorzystał wizytę Makłowicza, żeby razem ze swoim synem Patrykiem poznać tajniki gotowania na ekranie. Brzęczek Junior był zachwycony - sam chce iść do szkoły gastronomicznej Villa Blanca i w przyszłości zostać wybornym kucharzem. Jerzy Brzęczek cieszł się, że Tyrol, jego druga ojczyzna - jak sam mówi, tak zachwycił Makłowicza. A ten z kolei podziwiał niepowtarzalne lokalizaje i niezwykłą gościnność. Rzecz jasna nie obyło się bez rozmów o piłce nożnej - przecież to własnie Austria i Szwajcaria w 2008, a Polska i Ukraina w 2012 będą organizatorami piłkarskich
Mistrzostw Europy. Robert Makłowicz zapytany o swój ulubiony deser odpowiedział bez wahania: Speck!

Sebastian Wieczorek
 

"Kasspatzeln" - tyrolska rozkosz dla podniebienia 

Okreslenie "Spatzeln" pochodzi od słowa wróbel: małego ptaszka, mieso którego swego czasu gotowano, grillowano i chetnie spozywano. Z humanitarnego punktu widzenia potrawe wyrabia sie obecnie wyłacznie z maki, a jej ptasia nazwa ma podkreslac wyłacznie tradycje. Niekoniecznie klimat w północnym Tyrolu został wykorzystany do rozwoju hodowli bydła. Uprawianie takich odmian zbóz jak zyto czy owies mozliwe było tylko w ilosciach wystarczajacych wyłacznie do własnego uzytku, zapewniało jednak wyzywienia pracownikom gospodarstw rolnych. Specjał znany pod nazwa "Mus" (maka połaczona z masłem lub smalcem) była podstawowym daniem codziennym. Inne produkty wygospodarowane z rolnej produkcji (mieso, masło i ser), stanowiły produkt do sprzedazy lub towar wymienny, którym pokrywano naleznosci i płatnosci. Produkty, które pozostawały były wykorzystywane do sporzadzania wysmienitych potraw, między innymi do kombinacji maki, tłuszczu i sera. W ten oto prosty sposób powstała znana i wielce ceniona potrawa, jaką są tyrolskie Kasspatzeln.

Przygotowanie potrawy:
Z maki, soli i wody przygotowujemy lejące się ciasto. Za pomocą specjalnego sita "Spatzelhobel" przecieramy ciasto nad gotujaca się osoloną wodą. Po ugotowaniu powstaja w ten sposób małe kluski o długosci od 0,5 do 1 cm. Kiedy kluski zaczynają pływać na powierzchni wody oznacza to, że są gotowe i można je odcedzić. Teraz w możliwie okrągłej patelni należy rozpuścić masło, wrzucić i podsmażyć drobno pokrojoną cebulę. Następnie dodać wczesniej
przygotowane kluski i całość obsypać dużą ilością sera (najlepszy jest ser alpejski lub mieszanka różnych gatunków). Po rozpuszczeniu się sera potrawa jest gotowa do spożycia (uwaga, ser powinien być ciągnący). Warto równieś dodać przysmażoną na brązowo cebulkę. Kluski podaje się z zieloną sałatą, a jako że jest to potrawa wegetarianska gwarantuje sytość podczas czterdziestodniowego postu.