W czwarty poniedziałek
listopada, wczesnym rankiem, w szwajcarskim Bernie rozpoczyna się tradycyjny
Targ Cebulowy
(Zibelemärit) przyciągający rzesze turystów. Jest to okazaja do wielkiego
świętowania i popróbowania przysmaków z cebuli.
Legenda głosi, że Targ Cebulowy
narodził się po wielkim pożarze Berna w 1405 roku, gdy spaliło się 650
domów, zginęło ponad 100 osób. Wśród wielu pomocników, którzy z narażeniem
życia gasili pożar, a potem porządkowali miasto najbardziej gorliwi byli
mieszkańcy Fryburga.
Wdzięczni berneńczycy zezwolili
im na jesienną sprzedaż cebuli.
Odpędzić złe duchy
Historycy jednak nie potwierdzają
tej wersji. Na jej temat nie ma też ani słowa
w miejskich archiwach. Pochodzenie
Zibelemärit raczej można wyjaśnić odbywającym się w Bernie od 1439 roku
jarmarkiem św. Marcina. Zgodnie z południowym zwyczajem, był to czas świętowania
przełomu lata i zimy, czas procesji i zabawy. Dzisiaj obok 300 stoisk z
cebulą ustawionych jest ponad 400 stoisk z innymi towarami.
Podczas Targu Cebulowego
sprzedawanych jest do 70 ton cebuli, najczęściej w postaci wianków, stroików
lub warkoczy. Cebulę sprzedaje się czasami zmieszaną z "Chnobli",
czyli z czosnkiem, który ma odpędzać złe duchy. Najbardziej uroczo Targ
Cebulowy prezentuje się w poniedziałek w okolicach godziny 5.00 rano. Większość
stoisk jest już urządzona. Towary oświetlają płomyki świeczek. Nie ma jeszcze
też zbyt wielu odwiedzających i można spokojnie przyglądać się oferowanym
produktom. A już najpiękniej jest, gdy z nieba padają płatki śniegu. Gdy
się już całkowicie rozjaśni, wtedy widać, jak wiele miejsca zajmuje targ:
Bärenplatz, Waisenhausplatz, Bundesplatz przed Parlamentem, Münstergasse
i Schauplatzgasse - jednym słowem całe Stare Miasto zapełnione jest straganami
i odwiedzającymi.
Świąteczny smakołyk
Zgodnie z tradycją tego dnia
w berneńskich domach na obiad podaje się ciasto cebulowe lub serowe. Również
w restauracjach tego dnia serwowana jest przynajmniej zupa cebulowa.
Dla najmłodszych samo świętowanie jest ważniejsze od cebuli, chociaż nie
wszystkie szkoły mają tego dnia wolny dzień. Od wczesnych godzin rannych
zbierają się grupki młodzieży z plastikowymi młotkami, którymi uderzają
w głowy, a gdy nie mogą sięgnąć to w ramiona przechodniów. Może być to
nieco denerwujące, ale niekoniecznie niebezpieczne. Po południu rozgrywana
jest wojna na confetti, którymi rzuca się w twarze i włosy przechodniów.
Nie oszczędza się nikogo, nawet Mikołaja przy fontannie Pfeiferbrunnen.
Na szczęście do ulicznej walki nie używa się już pianki do golenia - właściciele
sklepów
nie sprzedają jej przez
parę dni poprzedzających targ. W tym czasie na Schützenmatte, gdzie tradycyjnie
ustawione jest wesołe miasteczko, panuje duży ruch. A wieczorem w całym
mieście odbywają się koncerty i dyskoteki.
Sebastian Wieczorek
CIEKAWOSTKA
Szwajcarię odwiedza coraz
więcej Polaków. W sierpniu 2006 roku polscy turyści ustanowili kolejny
rekord:
wykupili o 51% więcej noclegów
w szwajcarskich hotelach niż przed rokiem. W liczbach całkowitych oznacza
to ponad 9 719 noclegów.
|
| Przepis na ciasto
cebulowe Zibele-Chueche
Ciasto:
20 dag maki pszennej
50 gramów sera gruyerer
lub ementaler,
świeżo utartego
1 łyżeczka soli
1 łyżeczka świeżo zmielonego
pieprzu
10 dag zimnego masła
nieco zimnej wody
Nadzienie:
60 dag cebuli
5 dag pokrojonego w kostkę
boczku
sól, pieprz
1 pęczek szczypiorku
2 łyżki tartej bułki
15 dag twarożku
3 jajka
Ciasto: mąkę, ser,
sól i pieprz wymieszać w misce, dodać utarte masło i szybko zagnieść. Owinąć
w folię i włożyć do lodówki na 30 min.
Nadzienie: Cebulę
pokroić w krążki. Na patelni podsmażyć boczek na złoty kolor i wyjąć. W
pozostałym tłuszczu dusić na małym ogniu cebulę przez 10 min. Dodać boczek
i pokrojony szczypiorek. Doprawić pieprzem. Piekarnik rozgrzać do 190 stopni.
Ciasto wyjąć z lodówki, uformować
koło. Następnie wierzch ciasta ponakłuwać widelcem i posypać bułką tartą.
Rozłożyć równomiernie nadzienie cebulowe. Utrzeć twarożek z jajkami, przyprawić
i rozprowadzić na wierzchu
ciasta. Piec ok. 35 min. |