Kto lubi pić wódkę, ten
wie, że najlepiej smakuje ona "na zimno". Jest w Polsce takie miejsce, gdzie
nawet podczas czterdziestostopniowych upałów, można napić się zmrożonej
"czystej" w chłodnym miejscu. Nie trzeba zagryzki i popitki.
W Warszawie, w centrum miasta
przy ulicy Pańskiej, otwarto "Ice Bar". Jest to pierwszy w Polsce, a piąty
w Europie tego typu lokal. Wnętrze w całości wykonane jest z lodu. - Pomysł
na Bar Lodowy powstał po podróży do Zakopanego. Zobaczyłem wtedy, jak na
imprezie Heinekena rzeźbiarze wycinali z brył lodu cudowne figury. Pomyślałem,
że ten pomysł można wykorzystać w polskiej scenerii. Zacząłem szukać w
Internecie i znalazłem "Ice Bar" w Szwecji. Nigdy nie byłem w Sztokholmie,
nie widziałem ich Ice Baru, więc nasz lokal został zrobiony własnymi, nowatorskimi
sposobami. Pięć firm wycofało się ze zrobienia baru, ponieważ głównym zadaniem
jest utrzymanie stałej, ujemnej temperatury, minus 8 stopni Celjusza. I
nie może wiać wiatr z wentylacji - opowiada Dariusz Mroczkowski, właściciel
"Ice Baru".
-Z początku był problem
ze znalezieniem lokalu pod tak specyficzną salę lodową, która wytrzymałaby
duże obciążenie stropu. Taki lokal znalazł się właśnie na Pańskiej. Lód
przyjechał do nas z Wrocławia - tłumaczy Magdalena Mazurek, pracownik Baru.
W specjalnych blokach, którymi zabudowane są wszystkie ściany. Z lodu zrobiony
jest także bufet, ławy, półki i stoły. Lodowe są też kieliszki i wszystkie
rzeźby, które wykonał Krzysztof Gac, znany kucharz z hotelu "Marriott".
Wódka z Benka
Główną atrakcją baru jest
bardzo zimna wódka, która sączy się z Benka, a ściślej z narządu Benka.
Benek to dla jednych nagi chłopiec, dla innych amor. Wzrok gości przyciąga
jego nader wielki atrybut męskości. Benek ma w plecach dziurę, do której
wlewa się wódkę, a która spływa tym atrybutem wprost do podstawionego kieliszka.
Wódkę można pić też bezpośrednio z.. narządu Benka.

- Najchętniej piją w ten sposób
panie, jednak zdarzyło sie, że również panowie sączyli prosto z lodowej
rzeźby. To wspaniała atrakcja, jednak w ten sposób słynny członek Benka
zanika. Trzeba go co trzy miesiące odnawiać. W planach mamy też Zosię.
Jej wykonanie jest bardziej skomplikowane, ale nasz rzeźbiarz znalazł w
końcu sposób, by i panowie mieli właściwe atrakcje - dodaje Magda Mazurek.
Do "Ice Baru" zjeżdża dużo zagranicznej klienteli. Na ogół ludzie wytrzymują
w tej temperaturze od 20 minut do godziny. Rekord należy do 15 Szkotów,
którzy siedzieli w lokalu dwie godziny, w koszulkach i... kiltach. - Bywa,
że przyjezdni rozbieraja się do naga, aby stwierdzić czy faktycznie jest
tu tak zimno. Jako personel dostajemy propozycje, by dołączyć do tych lodowych
"morsów", jednak nie korzystamy z zaproszeń - mówi kelnerka Baru.

Przykleił się do stołu
Oryginalna klientela wymusza
wręcz oryginalne zachowanie. Bieganie nago po lodowej sali już nikogo nie
dziwi, ale zdarzają sie sytuacje nieprzewidziane,
chociażby ta, kiedy jeden
z klientów przykleił się swoim przyrodzeniem do lodowego stołu. Poprosił
wówczas o szklankę gorącej wody, jednak jej nie dostał i musiał sam się
od stołu odkleić.Lokal cieszy się dużą popularnością. Tu organizują spotkania
dla swych pracowników duże firmy, tu odbywają się wieczorki taneczne, wreszcie
wieczory kawalerskie. W lokalu sesje zdjęciowe organizowały popularne magazyny,
takie jak "Gala" czy "Playboy", gościły wszystkie telewizje polskie. Była
też niemiecka ARD.- W Warszawie mamy już wyrobioną opinię i stałą klientelę.
Dlatego coraz częściej myślę
o nowym lokalu, tym razem w Zakopanym - mówi Dariusz Mroczkowski. - Zimy
są w górach coraz cieplejsze, a turystów nie ubywa. Więc może w zimnym
lokalu, niczym wysoko w Tatrach, z wódeczką w lodowym kieliszku, poczuliby
się jak na hali. Coraz częsciej myślę też o otwarciu lokalu w Niemczech,
np. w Berlinie. Wiem, że Niemcy są alkoholowymi koneserami, lubią gastronomiczne
nowinki, więc mniemam, że moja lodowa restauracja zrobiłaby furorę. Może
zatem już wkrótce będę mógł zaprosić czytelników magazynu "Tydzień" na
zimną polską wódkę.
Wiesław Kutz |