Na całym świecie jest zaledwie dziesięć takich miejsc dla smakoszy mrożonej wódeczki
Tam leje Benek

Publikacja z tygodnika "TYDZIEŃ" Nr. 11 z 23.12.2006
 
Kto lubi pić wódkę, ten wie, że najlepiej smakuje ona "na zimno". Jest w Polsce takie miejsce, gdzie nawet podczas czterdziestostopniowych upałów, można napić się zmrożonej "czystej" w chłodnym miejscu. Nie trzeba zagryzki i popitki.

W Warszawie, w centrum miasta przy ulicy Pańskiej, otwarto "Ice Bar". Jest to pierwszy w Polsce, a piąty w Europie tego typu lokal. Wnętrze w całości wykonane jest z lodu. - Pomysł na Bar Lodowy powstał po podróży do Zakopanego. Zobaczyłem wtedy, jak na imprezie Heinekena rzeźbiarze wycinali z brył lodu cudowne figury. Pomyślałem, że ten pomysł można wykorzystać w polskiej scenerii. Zacząłem szukać w Internecie i znalazłem "Ice Bar" w Szwecji. Nigdy nie byłem w Sztokholmie, nie widziałem ich Ice Baru, więc nasz lokal został zrobiony własnymi, nowatorskimi sposobami. Pięć firm wycofało się ze zrobienia baru, ponieważ głównym zadaniem jest utrzymanie stałej, ujemnej temperatury, minus 8 stopni Celjusza. I nie może wiać wiatr z wentylacji - opowiada Dariusz Mroczkowski, właściciel "Ice Baru".
-Z początku był problem ze znalezieniem lokalu pod tak specyficzną salę lodową, która wytrzymałaby duże obciążenie stropu. Taki lokal znalazł się właśnie na Pańskiej. Lód przyjechał do nas z Wrocławia - tłumaczy Magdalena Mazurek, pracownik Baru. W specjalnych blokach, którymi zabudowane są wszystkie ściany. Z lodu zrobiony jest także bufet, ławy, półki i stoły. Lodowe są też kieliszki i wszystkie rzeźby, które wykonał Krzysztof Gac, znany kucharz z hotelu "Marriott". 

Wódka z Benka

Główną atrakcją baru jest bardzo zimna wódka, która sączy się z Benka, a ściślej z narządu Benka. Benek to dla jednych nagi chłopiec, dla innych amor. Wzrok gości przyciąga jego nader wielki atrybut męskości. Benek ma w plecach dziurę, do której wlewa się wódkę, a która spływa tym atrybutem wprost do podstawionego kieliszka. Wódkę można pić też bezpośrednio z.. narządu Benka. 

- Najchętniej piją w ten sposób panie, jednak zdarzyło sie, że również panowie sączyli prosto z lodowej rzeźby. To wspaniała atrakcja, jednak w ten sposób słynny członek Benka zanika. Trzeba go co trzy miesiące odnawiać. W planach mamy też Zosię. Jej wykonanie jest bardziej skomplikowane, ale nasz rzeźbiarz znalazł w końcu sposób, by i panowie mieli właściwe atrakcje - dodaje Magda Mazurek. Do "Ice Baru" zjeżdża dużo zagranicznej klienteli. Na ogół ludzie wytrzymują w tej temperaturze od 20 minut do godziny. Rekord należy do 15 Szkotów, którzy siedzieli w lokalu dwie godziny, w koszulkach i... kiltach. - Bywa, że przyjezdni rozbieraja się do naga, aby stwierdzić czy faktycznie jest tu tak zimno. Jako personel dostajemy propozycje, by dołączyć do tych lodowych "morsów", jednak nie korzystamy z zaproszeń - mówi kelnerka Baru.

Przykleił się do stołu

Oryginalna klientela wymusza wręcz oryginalne zachowanie. Bieganie nago po lodowej sali już nikogo nie dziwi, ale zdarzają sie sytuacje nieprzewidziane,
chociażby ta, kiedy jeden z klientów przykleił się swoim przyrodzeniem do lodowego stołu. Poprosił wówczas o szklankę gorącej wody, jednak jej nie dostał i musiał sam się od stołu odkleić.Lokal cieszy się dużą popularnością. Tu organizują spotkania dla swych pracowników duże firmy, tu odbywają się wieczorki taneczne, wreszcie wieczory kawalerskie. W lokalu sesje zdjęciowe organizowały popularne magazyny, takie jak "Gala" czy "Playboy", gościły wszystkie telewizje polskie. Była też niemiecka ARD.- W Warszawie mamy już wyrobioną opinię i stałą klientelę. 
Dlatego coraz częściej myślę o nowym lokalu, tym razem w Zakopanym - mówi Dariusz Mroczkowski. - Zimy są w górach coraz cieplejsze, a turystów nie ubywa. Więc może w zimnym lokalu, niczym wysoko w Tatrach, z wódeczką w lodowym kieliszku, poczuliby się jak na hali. Coraz częsciej myślę też o otwarciu lokalu w Niemczech, np. w Berlinie. Wiem, że Niemcy są alkoholowymi koneserami, lubią gastronomiczne nowinki, więc mniemam, że moja lodowa restauracja zrobiłaby furorę. Może zatem już wkrótce będę mógł zaprosić czytelników magazynu "Tydzień" na zimną polską wódkę. 

Wiesław Kutz